Dziewczynka dostrzegła go skulonego pod drzwiami do bloku. Od razu wezwała pomoc
Do jednostki Straży Pożarnej w Jastrzębiu-Zdroju wpłynęło zaskakujące zgłoszenie od zaniepokojonej losem przerażonego stworzenia dziewczynki. Okazało się, że zwierzę utknęło na dobre i bez pomocy specjalistów jego życie mogłoby się zakończyć w smutnych okolicznościach. Na szczęście strażacy od razu ruszyli na miejsce.
Strażacy ruszyli na niecodzienną interwencję
Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Jastrzębiu-Zdroju na Facebooku zamieściła wpis, w którym poinformowała o nietypowej akcji, na jaką udali się będący na służbie funkcjonariusze. Okazało się, że mieszkająca na jednym z osiedli dziewczynka dostrzegła, że pod stopką drzwi wejściowych prowadzących na klatkę budynku utknęło spłoszone dzikie zwierzę .
Po dotarciu na ul. Moniuszki mundurowi nie mieli już najmniejszych wątpliwości, że dziewczynka doskonale oceniła sytuację i niewielkich rozmiarów nietoperz rzeczywiście wpakował się w poważne kłopoty . Nie zwlekając dłużej, zrobili wszystko, co w ich mocy, aby uratować go z niedoli.
Nietoperz zaklinował się w drzwiach
Na szczęście cała akcja ratunkowa wystraszonego nietoperza nie trwała długo. Z opresji dzięki dzielnej dziewczynce, która wezwała pomoc, wyszedł cały i zdrowy . Funkcjonariusze, chcąc upamiętnić tę niecodzienną interwencję, nie tylko opisali ją w social mediach, ale także udostępnili tam zdjęcie dzikiego zwierzęcia.
Warto podkreślić zasługę dziewczynki , która nie przeszła obojętnie obok bezbronnego stworzenia w potrzebie. W tej sytuacji trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że w niektórych przypadkach dorośli powinni uczyć się wrażliwości na krzywdę innych właśnie od najmłodszych.
Dzikie zwierzę jest całe i zdrowe
Strażacy z Jastrzębia-Zdroju poinformowali również, że zaraz po wykonaniu pamiątkowego zdjęcia, nietoperz odleciał . Co ciekawe, na wykonanej fotografii dopatrzyli się nawet uśmiechu u latającego ssaka. Nie ma się co dziwić, bowiem profesjonalna pomoc w chwili opresji to coś, co rzeczywiście może cieszyć.
Jego stan był dobry, więc "poszkodowany" uśmiechnął się (co widać na załączonym zdjęciu) i następnie oddalił z miejsca zdarzenia - podsumowują strażacy.