Zabrał pitbulla do psiego fryzjera. Wcale nie miał zamiaru po niego wrócić
Mężczyzna zostawił psa rasy pitbull pod opieką pracowników salonu urody w Queens. Suczka o imieniu Eva nie zdawała sobie sprawy, iż ta podróż stanie się początkiem bolesnych doświadczeń. Właściciel nigdy nie wrócił po swoją podopieczną, a salon fryzjerski dla czworonogów stał się jej domem na następne trzy lata.
Amerykańskie schroniska pękają w szwach od psów i kotów w różnym przedziale wiekowym, aczkolwiek nie da się ukryć, że zdecydowaną większość stanowią zwierzęta starsze, schorowane oraz te, które przynależą do tzw. “ras agresywnych”. Przed kilkoma laty grono niechcianych pupili zasilił pitbull, którego pozbyto się w podstępny sposób.
Zabrał psa do salonu urody i zostawił na łasce nieznajomych
Szkodliwe stereotypy i niewłaściwa postawa wobec przedstawicieli pitbulli, amstaffów czy bulltereierów mają realny wpływ na życie tysięcy czworonogów, czego przykładem jest smutna historia Eve. Około 3-letnia suczka została bez dachu nad głową po tym, jak właściciel przyprowadził je do salonu fryzjerskiego i odmówił zabrania jej z powrotem do domu.
Mężczyzna próbował się tłumaczyć, iż zarządca budynku, w którym dotychczas wspólnie mieszkali, nie pozwolił mu dłużej trzy mać psa w swoim mieszkaniu. Dotychczas przez większość czasu trzymał pupila w klatce.
Zamiast podjąć próbę znalezienia suczce nowego domu czy też zgłosić się po pomoc do schroniska czy organizacji działającymi na rzecz zwierząt, zostawił psinkę u groomerów. Eve nie rozumiała, dlaczego nieoczekiwanie została rozdzielona ze swoim panem, ale miała pozostać w psim salonie piękności wyłącznie tymczasowo. Tak się jednak nie stało.
Suczka przez 3 lata mieszkała w ciasnym boksie
Pracownicy salonu fryzjerskiego robili wszystko, co w ich mocy, by zadbać o potrzeby tymczasowej podopiecznej - wyprowadzali go na spacer, karmili, a nawet szczepili. Niestety specyfika ich pracy nie pozwalała na poświęcenie zwierzęciu wystarczająco dużo czasu i uwagi.
Towarzystwo zapewniano suczce wyłącznie w przerwach, jednak na noc pozostawała sama w piwnicy. Pomimo niedogodności Eve pozostawała radosna i bardzo ceniła sobie troskę nowych opiekunów. Oczywiście godzina otwarcia lokalu, kiedy pracownicy witali się z pieskiem, był najwspanialszą chwilą w ciągu dnia.
Właściciel składał sporadyczne wizyty w salonie groomerskim, aż w końcu odwiedziny ustały całkowicie - podobnie jak opłata za wyżywienie oraz pobyt w lokalu usługowym. Pracownicy salonu nie są w stanie pojąć, dlaczego mężczyzna był w stanie zostawić tak kochanego, miłego i towarzyskiego psa.
Losem suczki zainteresowali się odpowiedni ludzie
Wieść o smutnych losach zwierzęcia dotarła do Sama Taylora, miłośnika psów, który wyznaczył sobie za cel znalezienie kochających właścicieli i umieszczenie pitbulla w nowym domu. Mężczyzna zdawał sobie jednak sprawę, iż prawie 4-letni pies spędził większość życia w zamknięciu, dlatego nie był obyty w kontaktach z innymi czworonogami. Braki w socjalizacji nadrabiał entuzjazmem i posłuszeństwem wobec ludzi.
- Eve jest spokojna, cierpliwa, inteligentna, przyjazna. Trudno sobie wyobrazić okoliczności, które skłoniłyby kogoś do porzucenia tak wyjątkowego psa - zauważa Taylor.
Organizacje pro-zwierzęce łączą siły, by znaleźć Evie dom na zawsze, w którym będzie kochana, otoczona troską i gdzie nauczy się, jak to jest być psem. Trzymamy kciuki, by jak najszybciej osiągnęli sukces!
Źródło: The Dodo