Wyszukaj w serwisie
Psy Koty Inne zwierzęta Nasze ZOO Głosem eksperta Pozostałe quizy
Swiatzwierzat.pl > Koty > "Tuż po ślubie przygarnęliśmy kocurka". Teraz ludzie nazywają ich potworami
Antonina Zborowska
Antonina Zborowska 08.06.2024 09:24

"Tuż po ślubie przygarnęliśmy kocurka". Teraz ludzie nazywają ich potworami

adoptowany kot
fot. canva.com/ Anna Derzhina

Młode małżeństwo chwilę po ślubie przygarnęło pod swój dach bezdomnego kota. Zwierzę przez kilka lat było uwielbianym przez domowników pupilem. Wszystko zmieniło się, gdy na świecie pojawił się nowy członek rodziny. Po jednej z niebezpiecznych sytuacji - jak pisze właścicielka zwierzęcia - “kot wyleciał z domu bez pardonu”.

Dziecko a zwierzę domowe. Przygotowanie kota na nowego domownika przerosło rodziców

Pojawienie się dziecka w domu to ogromna zmiana nie tylko dla rodziców, ale także dla wszystkich domowników, w tym czworonożnych przyjaciół. Koty, znane ze swojego przywiązania do rutyny, mogą reagować na nową sytuację w różny sposób. Zwierzęta te są stworzeniami terytorialnymi i przywiązanymi do swojego otoczenia. Obecność nowego członka rodziny może być dla nich stresująca, ponieważ wprowadza wiele zmian w ich codziennym życiu. Są nimi nowe dźwięki, zapachy i nieznane zachowania, które mogą wpłynąć na kocie poczucie bezpieczeństwa.

Na stronie publikującej anonimowe wyznania pojawił się wpis dotyczący trudnej sytuacji rodzinnej, jaka wywiązała się po adopcji zwierzęcia domowego. Tuż po ślubie młode małżeństwo przygarnęło kota. Był to koci nastolatek, brudny, chory i zapomniany przez dotychczasowego właściciela. Para postanowiła dać mu szansę, mimo że miało to być tymczasowe rozwiązanie. 

Po pewnym czasie z Filemona, jak nazwali go nowi opiekunowie, wyrósł piękny i zdrowy kocur. Miał wyjątkowy charakter, bardziej przypominający psa niż kota, co sprawiło, że był dla nich niezwykłym towarzyszem. Wszystko zmieniło się wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny.

Tragedia na wycieczce w Sudetach. Pies zginął na oczach opiekuna Weterynarz postawił psa na stole, ale zapomniał o kocie. Z gabinetu rozległ się krzyk

Diametralna zmiana zachowania. "Kot wyleciał z domu bez pardonu"

Gdy kobieta zaszła w ciążę, Filemon stał się wobec niej agresywny. Para przypisała to zmianom hormonalnym i nowym zapachom, które mogły wpływać na kota. Starali się zrozumieć jego zachowanie, nie pozwalając mu jednak na nieakceptowalne działania. Po narodzinach dziecka sytuacja dramatycznie się pogorszyła. 

Filemon stracił dostęp do sypialni, gdzie spało dziecko, a także do każdego pokoju, w którym akurat przebywało niemowlę. Mimo tego mruczek nadal był kochany i dobrze traktowany przez opiekunów, którzy byli przekonani, że wystarczająco rekompensują mu utratę znanego terytorium. 

kot w sypialni
fot. canva.com/ annakraynova

Mimo wizyt u weterynarzy i behawiorysty zachowanie Filemona stawało się coraz bardziej agresywne. Rodzice chłopca stracili cierpliwość do mruczącego członka rodziny w momencie, gdy kot włamał się do pokoju przez uchylone okno i zaatakował ich dziecko.

Mąż nie był zachwycony zachowaniem Filemona, które było co raz bardziej agresywne. Ja zresztą też. Zabraliśmy go kilka razy do trzech różnych wetów - zdrowy, wszystko OK. Poświęciliśmy mu dużo czasu, pieniędzy oraz zachodu, bo w końcu nasz przyjaciel od wielu lat. Mimo to pewnego dnia wyleciał z domu bez pardonu po tym, jak wlazł przez uchylone okno do pokoju i rzucił się z pazurami na nasze dziecko - napisała kobieta opowiadając swoją historię w sieci.

Synek młodego małżeństwa został pogryziony, a kobieta w desperacji rzuciła zwierzęciem o ścianę. Po opatrzeniu dziecka mruczek z przetrąconą łapą został zabrany do weterynarza, który prowadził również minischronisko. Para zadeklarowała opłacenie jego leczenia lub uśpienia, jeżeli lekarz podjąłby taką decyzję. Nie chcieli jednak, aby Filemon mieszkał dłużej w ich domu. 

Fala krytyki zalała internet

Opowiedziana przez parę historia spotkała się z krytyką ze strony najbliższego otoczenia oraz internautów. Niektórzy oskarżali małżeństwo o zaniedbanie kota, mimo że to oni dali mu dom i troskę, gdy nikt inny nie chciał mu pomóc. W komentarzach zostali okrzyknięci potworami. 

  • “Może trzeba było popracować z kotem dłużej, nawet rok, ale powoli, a nie pozbywać się jak śmiecia”,
     
  • “Nie wiem, po co ta krytyka. Rzuciła kotem o ścianę, bo broniła swojego dziecka, zadziała instynktownie. Każda matka broni swojego potomstwa”,
     
  • “A jak urodzi drugie dziecko i ono przez przypadek zrobi coś poważnego starszemu, to też nim rzuci o ścianę?”,
     
  • “Wiem, że ten komentarz jest skazany na krytykę, ale rzucanie kotem, żywą istotą o ścianę jest skandaliczne. Rozumiem potrzebę oddzielenia kota od dziecka, ale z jaką siłą musiała interweniować Autorka, że wyrządziła zwierzęciu fizyczną krzywdę?”.

Znaleźli się również ludzie, którzy okazali małżeństwu wsparcie. Kot ostatecznie znalazł nowy dom u starszej pani, gdzie czuje się dobrze i jest szczęśliwy. Mimo trudności i bolesnych decyzji historia zakończyła się happy endem, zarówno dla rodziny, jak i dla Filemona.