Swiatzwierzat.pl Inne zwierzęta Miód, pot i łzy po ukąszeniach. Jak złapać rój pszczół? Wystrzegaj się jednego błędu jak ognia
Pszczelarz w trakcie przeglądu ula, źródło: pexels.com @Dmytro Glazunov

Miód, pot i łzy po ukąszeniach. Jak złapać rój pszczół? Wystrzegaj się jednego błędu jak ognia

8 sierpnia 2023
Autor tekstu: Joanna Kowalska

Posiadanie własnej pasieki to wyzwanie. Nie wystarczy poczekać, aż pracowite pszczoły wypełnią ramki po brzegi miodem. Nawet niewielki błąd może sprawić, że owady postanowią uciec. Wtedy wielu hobbystów oraz profesjonalistów zamienia się w łowców rojów. Umieszczenie pszczół w ulu, które zdecydowały się samodzielnie poszukać nowego miejsca bytowania, to jedno z najciekawszych zajęć, jakich doświadczają pszczelarze. O pościgach za pszczelimi uciekinierami opowiedziała nam Natalia Kowalewska, zootechnik i właścicielka jednej z pasiek w województwie łódzkim.

Dlaczego pszczoły uciekają z ula? Co może zrobić właściciel roju?

Każda pora roku przynosi pszczelarzom nowe wyzwania, ale najwięcej jest ich latem. To czas, w którym właściciele pszczół liczą na duże zyski w postaci obfitości miodu. Okazuje się jednak, że jego pozyskanie jest bardziej skomplikowane, niż to się wydaje wielu osobom.

Dbanie o pszczoły wymaga posiadania ogromnej ilości wiedzy, czasu oraz doświadczenia. Ule można spotkać na terenie całej Polski, a miód pochodzący z małych pasiek cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród konsumentów. Wielu właścicieli miododajnych owadów to prawdziwi pasjonaci , którzy swojej pracy nie traktują jedynie jako źródło zarobku.

- W opiekę nad pasieką trzeba poświęcić mnóstwo uwagi, czasu i energii. W przeciwnym razie pszczoły po pewnym czasie postanowią, że czas się wyprowadzić i poszukać nowego miejsca do życia. Wtedy zwyczajny pszczelarz przeradza się w łowcę uciekających pszczół - opowiada nam doświadczona pszczelarka Natalia Kowalewska.

Niekontrolowana rójka pszczół to prawdziwe utrapienie hodowców tych owadów. To zjawisko, w wyniku którego dochodzi do rozdzielenia rodziny , czyli pszczół żyjących w jednym ulu. Część robotnic, razem z matką, określaną też mianem królowej pszczół, wylatuje w poszukiwaniu nowego miejsca nadającego się na założenie gniazda.

- Dziko żyjące pszczoły rozmnażają się w ten sposób. W hodowli miododajnych owadów jest to niekorzystny proces, ponieważ w wyniku niekontrolowanych rójek pszczelarze tracą nawet 50% osobników - podkreśla nasza rozmówczyni.

352560832_569664668665050_6702869831226191429_n.jpg
Niezauważony nastrój rojowy pszczół może skończyć się przeprowadzką wielu owadów poza ul. Fot. Natalia Kowalewska

W Polskich warunkach pszczoły mogą wyrajać od maja do lipca. Dlatego w najcieplejszych miesiącach w roku konieczne jest przeprowadzanie częstych przeglądów uli i w razie potrzeby, podjęcie interwencji.

- Główną przyczyną ucieczek jest zbyt duża siła rodziny , czyli zbyt duża ilość pszczół znajdujących się w ulu. Owady, w pewnym momencie uznają, że robi im się ciasno i czas poszukać nowego miejsca do życia . Jednak robotnice doskonale wiedzą, że do założenia nowej rodziny potrzebują matki a w każdym ulu jest miejsce tylko na jedną matkę. Dlatego owady, chcąc utworzyć nowy rój, mający potencjał do przetrwania, muszą wychować sobie nową królową - wyjaśnia Kowalewska.

Na tym etapie pszczele robotnice rozpoczynają wyścig z pszczelarzem. Od tego kto wygra zależy, czy cała rodzina pozostanie w ulu, czy część pszczół ucieknie i rozpocznie proces zakładania nowego gniazda gdzieś indziej.

pexels-iamanatolia-8062983.jpg
Przeglądy uli w okresie letnim powinny być wykonywane co kilka dni, źródło: pexels.com @i.am.anatolia

Warto podkreślić, że według polskiego prawa, rój pszczół staje się niczyim, jeżeli właściciel owadów nie odszukał ich w ciągu trzech dni od ucieczki z ula . Co więcej, pszczelarzowi w trakcie pościgu nie wolno wejść na cudzą nieruchomość (art. 182. par. 1 k.c.)

Bezmyślni rodzice w Zakopanem. To jakiś obłęd, co wyprawiali dla zdjęcia z wakacji, "Szkoda dziecka"

Nastrój rojowy można kontrolować, ale nie każdemu się to udaje

Jak zachęcić pszczoły do pozostania w ulu? To jedno z pierwszych pytań, na które odpowiedź musi poznać każdy, kto marzy o posiadaniu własnych pszczół. W przeciwnym wypadku jego miodowa przygoda może bardzo szybko się zakończyć.

- Pszczoły muszą przygotować się do wyrojenia. Rodziny, które planują się rozdzielić, zmieniają swoje zachowanie. Dzięki regularnym przeglądom uli, można zauważyć wstępne prace owadów do wyprawy. Pierwszą rzeczą, jaką robią robotnice w nastroju rojowym jest matecznik, czyli komórka wytworzona z wosku, w której ma rozwijać się nowa pszczela matka. Należy go szukać w wolnych przestrzeniach w ulu, na przykład w luce pomiędzy dnem ula a ramkami. Pszczoły budują mateczniki rojowe tak, żeby wejście do nich zawsze znajdowało się na dole - mówi nam właścicielka pasieki z województwa łódzkiego.

A skoro mowa o matce, czy wiecie, jak rozpoznać królową pszczół? Nic prostszego!

Oto kilka podstawowych czynności, dzięki którym możliwe jest wychwycenie nastroju rojowego pszczół:

  • Regularny przegląd ula i likwidowanie mateczników;
  • Dopasowanie otworu wlotowego w ulu do siły rodziny - im więcej pszczół w ulu, tym wejście do niego powinno być większe. Dzięki temu możliwe jest zapewnienie odpowiedniej cyrkulacji powietrza;
  • Dołożenie do gniazda ramek lub węzy (szablon z wytłoczonymi kształtami komórek pszczelich);
  • Kontrolowanie temperatury powietrza - im wyższa temperatura, tym duszniej będzie robić się w ulu, co może zachęcić pszczoły do wyrojenia się.
363043149_301264718966761_4571425870510787112_n.jpg
Mateczniki rojowe usunięte z ula. W nich rozwinęłaby się młoda królowa pszczół. Fot. Natalia Kowalewska

Co dzieje się, kiedy pszczoły uciekną?

Niestety, zdarza się, że pomimo dużej ilości czasu i pracy włożonej w opiekę nad ulem, pszczoły i tak się wyroją. Każdy osobnik wybierający się w podróż robi sobie zapas jedzenia poprzez wypełnienie wola miodem . W wyniku tego, w momencie wyrojenia ula pszczelarz traci nie tylko pszczoły, ale również miód . W zależności od wielkości roju, mali uciekinierzy mogą zabrać ze sobą nawet 1,5-2 litra słodkiej substancji.

- Pszczoły-uciekinierki cały czas trzymają się blisko siebie. Zanim wybiorą docelowe miejsce, w którym zdecydują się założyć gniazdo, robią sobie przystanki. Grupa owadów może osiadać na drzewach, krzewach, budynkach a czasami nawet bezpośrednio na ziemi - zauważa Natalia Kowalewska.

Warto podkreślić, że uciekające pszczoły z reguły nie są agresywne. Ma na to wpływ kilka czynników. Po pierwsze, owady są skupione na poszukiwaniu nowego miejsca do życia i to jest ich absolutnym priorytetem. Instynkt podpowiada im, że będą potrzebowały energii do tego, żeby zbudować nowe gniazdo i uzupełnić zapasy pokarmu. Nie ma sensu marnować cennych zasobów bez potrzeby. Po drugie - pszczołom, które mają wole wypełnione miodem trudniej jest wysunąć żądło.

- Czas, który nowa rodzina pszczół potrzebuje do wybrania docelowego miejsca na nowe gniazdo zależy od jej wielkości, temperamentu a niektórzy uważają, że również od pogody. Zazwyczaj to kwestia kilku godzin. Moment, w którym wszystkie pszczoły-uciekinierki zbiły się w jedną grupę jest dobrym czasem na złapanie roju. Można to zrobić na dwa sposoby - doradza ekspertka.

honeybees-4060349_1280.jpg
Odpoczywający rój pszczół zbija się w jedną, zwartą strukturę. Dlatego możliwe jest złapanie całej rodziny na raz, źródło: pixabay.com @baloriarajesh

Rój pszczół osiadł. Czas go złapać! Jak to zrobić?

Zlokalizowanie osiadłego roju pszczół to pierwszy krok do sukcesu . Duże znaczenie ma to, czy pszczoły zdecydują się na odpoczynek na dużych wysokościach, czy osadzą się na ziemi lub niewysokim obiekcie. Druga opcja, z perspektywy łowcy pszczół, jest zdecydowanie bardziej korzystana. Manipulowanie zachowaniem owadów na odległość jest praktycznie niemożliwe.

- W zależności od preferencji pszczelarza oraz tego, w którym miejscu pszczoły osiadły, można złapać je na dwa różne sposoby. Każdy z nich może być równie skuteczny, pod warunkiem, że złapana zostanie matka pszczół. To osobnik bez którego rodzina nie może istnieć, w związku z czym, jeżeli robotnice zostaną przeniesione bez matki, i tak ponownie uciekną i wrócą do swojej królowej. To największy błąd, jaki można popełnić podczas łapania pszczół - dowiadujemy się od naszej rozmówczyni.

swarm-of-bees-1094857_1280 (1).jpg
Nisko osadzone pszczoły to powód do ogromnej radości dla każdego pszczelarza. Źródło: pixabay.com @marria-anne

Łapanie roju pszczół do rojołapki

- Rój można złapać do specjalnego worka lub skrzynki, które określa się mianem rojołapek. Jak już zostało wspomniane, wyrojone pszczoły nie są agresywne, więc możliwe jest strząśnięcie całego roju do środka żywołapki , a następnie przeniesienie go do przygotowanego ula. Niektórzy pszczelarze, żeby ułatwić sobie pracę, przed strząśnięciem owadów do “pułapki”, spryskuje je wodą . Dzięki temu pszczoły przez pewien czas nie są w stanie latać, w związku z czym łatwiej nad nimi zapanować. Pszczoły zamknięte w rojołapce dosłownie wsypuje się do ula . Jeżeli owady znajdą w nim wszystko, czego potrzebują do życia nie będą skore do kolejnej ucieczki. Dlatego warto przygotować im ramkę z odkrytym czerwiem , czyli ramkę w której są już jajeczka lub młode larwy pszczół, a przy wlocie do ula postawić świeżą wodę - radzi Kowalewska.

Podstawianie pustego ula obok wyrojonych pszczół

- Drugim i w wielu sytuacjach zdecydowanie łatwiejszym sposobem na złapanie roju pszczół jest podstawienie w pobliżu osiadłych owadów ula . Ważne jest to, żeby nie mieszkała w nim żadna inna rodzina ale nie może on być zupełnie pusty. Żeby zachęcić uciekinierki do osiedlenia ula, musi być w nim czerw. Dzięki temu, uciekający rój sam zdecyduje się na wejście do środka. Następnie zaopiekuje się nowym pokoleniem pszczół i rozpocznie produkcję miodu. Z kolei pszczelarz będzie mógł przenieść zasiedlony ul w dowolne miejsce - podsumowuje pszczelarka.

pexels-mostafa-eissa-3424406.jpg
Wyrojone pszczoły praktycznie natychmiast po osiedleniu się w ulu zabierają się za produkcję miodu. Źródło: pexels.com @mostafa eissa

Źródło: Artykuł autorski przygotowany we współpracy z pszczelarzem i zootechnikiem Natalią Kowalewską

Wydali psa do adopcji bez sprawdzenia domu. Aktywistka wpadła z niezapowiedzianą wizytą, "Jestem załamana"
Kierowca nagle dał po hamulcach i wyciągnął telefon. Z mgły wyłonił się "pociąg" nieuchwytnych stworzeń
Obserwuj nas w
autor
Joanna Kowalska

Absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Technik weterynarii oraz zootechnik ze specjalizacją żywienia zwierząt gospodarskich. Prywatnie fanka ryb, aranżowania akwariów i nurkowania. 

Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz do mnie na mail: joanna.kowalska@iberion.pl

Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@swiatzwierzat.pl
Psy Koty Inne zwierzęta Nasze ZOO Głosem eksperta Pozostałe quizy