Wyrzucili kocię do śmieci pod lokalem. Po wszystkim mieli jeszcze czelność zadzwonić z jednym pytaniem
Pracownica Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt EKOSTRAŻ z Wrocławia rozpoczęła dzień zaskakującym znaleziskiem. Zupełnie przypadkiem, podczas rutynowych czynności porządkowych natknęła się na plastikowy worek. Zwrócił jej uwagę, bo leżał w miejscu, w którym nie powinno go być. Okazało się, że to, co jest w środku, w żadnym stopniu nie przypomina śmieci. Wręcz przeciwnie, uwięziona w nim była żywa istota.
Zwierzęta podrzucane pod siedziby jednostek zajmujących się ratowaniem stworzeń w potrzebie nie są niestety nagminnym zjawiskiem. Jednak ten przypadek mógł skończyć się bardzo tragicznie.
Przypadkowo znaleziony. Nikt się nie spodziewał, że może tam być żywe zwierzę
Podopieczni wszelakich instytucji zajmujących się pomocą dla zwierząt zazwyczaj pochodzą z różnego rodzaju interwencji. Zdarza się, że pracownicy lub wolontariusze znajdują paczki z żywą zawartością pod drzwiami, lub bramami swoich siedzib. Zazwyczaj podrzutki są pakowane w kartony bądź plastikowe pudełka i zostawiane w takich miejscach, w których zostaną szybko zauważone. W tym przypadku było zupełnie inaczej.
Pracownica wrocławskiej EkoStraży postanowiła przyjrzeć się kuwecie, która została wyrzucona na śmietnik ubiegłego dnia. Zdziwił ją worek na śmieci umieszczony w środku. Okazało się, że ktoś wrzucił tam maleńkie kociątko, a następnie przykrył je plastikowym workiem!
Aż strach pomyśleć, co mogło się stać
Ta historia wyjątkowo poruszyła wrocławskich ratowników. Ilość scenariuszy, które mogły skończyć się dla kociaka tragicznie, wydaje się nie mieć końca…
W najgorszym wypadku zwierzak mógł zostać niezauważony. Co wtedy? Być może padłby z głodu, udusił się pod foliową pułapką, bądź omyłkowo wylądowałby w koszu na śmieci…
Jakby tego było mało, do stowarzyszenia zadzwonił sprawca całego zamieszania, żeby upewnić się, czy czworonoga, aby na pewno ktoś zauważył. Oznaka zdrowego rozsądku? Nic bardziej mylnego. Połączenie nawiązano dopiero po południu, kilka godzin po odnalezieniu malucha! Tak długi czas bez opieki ze strony ludzi lub dorosłego kota mógł skończyć się dla malca tragicznie.
Takie historie nie należą do rzadkości
W sezonie wiosenno-letnim organizacje pro-zwierzęco zmagają się z ogromną liczbą małych, kocich podrzutków . Niektóre z nich są znajdywane bez opieki w miejscach publicznych, inne podrzucane pod drzwi lub na śmietniki.
Niestety, nie są to najgorsze scenariusze. Nadal zdarza się, że kocięta są upychane w foliowe worki i pozostawiane same sobie. To często prowadzi do ich śmierci, bądź poważnych komplikacji zdrowotnych, jeśli pomoc dotrze na czas. Reagujmy na tego typu zachowania i dbajmy o to, by potrzebujące zwierzęta otrzymały wsparcie umożliwiające im przetrwanie.
Źródło: facebook/EKOSTRAZ