Skandal. Kobieta wynajęła opiekunkę do psa, nigdy więcej nie zobaczyła go żywego
Danielle Andrade wybierała się z chłopakiem na wesele i musiała wynająć opiekunkę dla 11-letniego psa o imieniu Lucky. Za pomocą aplikacji znalazła osobę chętną do podjęcia zlecenia. Kiedy powierzała ukochanego czworonoga w ręce petsittera, pomyślała, że nic złego mu nie grozi. Niestety, była w błędzie.
Lucky jest częścią rodziny Danielle od czasów, kiedy była nastolatką, dlatego zasługiwał na fachową opiekę pod nieobecność swojej pani. Kobieta znalazła odpowiednią kandydatkę na psią opiekunkę dzięki aplikacji Rover, która łączy właścicieli zwierzaków i profesjonalnych petsitterów.
Opiekunka nie dopilnowała pupila
Danielle zdradziła w rozmowie z Fox News, że przed pozostawieniem Lucky'ego pod opieką nieznajomej postanowiła się z nią spotkać w cztery oczy. Podczas spotkania zachowanie kobiety nie wzbudzało żadnych podejrzeń, dlatego zgodziła się na współpracę.
Właścicielka Lucky'ego poprosiła opiekunkę, by zajęła się jej pieskiem przez 3 dni. Niestety, już pierwszej nocy zdarzył się okropny wypadek. Podczas gdy Lucky przebywał z opiekunką, pies najwyraźniej uwolnił się i uciekł. Andrade wyznała dziennikarzom, że została poinformowana o tym fakcie dopiero godzinę później.
Kiedy około drugiej nad ranem wreszcie dotarła do domu, opiekunka i jej współlokatorzy zaprzestali poszukiwań Lucky'ego. Postanowiła sama rozejrzeć się po okolicy.
Ku ogromnej rozpaczy Danielle, Lucky został odnaleziony martwy. Jego ciało znajdowało się na poboczu drogi nieopodal domu.
Żadne przeprosiny nie załatają dziury w sercu
Danielle przyznała, że po zgłoszeniu incydentu zarząd aplikacji Rover przesłał jej kondolencje, zaś opiekunka skontaktowała się z nią w celu wyjaśnienia okoliczności zajścia.
Na tym etapie właścicielka Lucky'ego wciąż była pogrążona w tak wielkim smutku, dlatego nie była gotowa spotkać się z osobą, która nieumyślnie doprowadziła do śmierci jej ukochanego pupila. Poprosiła, aby materiał filmowy oraz opis zdarzenia zostały przesłane e-mailem, jednak opiekunka odmówiła. Andrade jest zawiedziona brakiem środków ostrożności i zdecydowanej reakcji ze strony Rover. Po pewnym czasie od incydentu znalazła na Facebooku grupę innych właścicieli zwierząt, którzy tak jak ona, przeżyli stratę podopiecznego przez opiekunów z Rover.
Dziś Danielle ostrzega wszystkich właścicieli zwierząt, aby nie spieszyli się z wyborem i podejmowali decyzję o zatrudnieniu opiekuna dla zwierzaka z większym rozmysłem. Nie chce, aby kogokolwiek innego spotkała równie przykra sytuacja.
Źródło: foxnews.com
Dołącz do nas
Jeśli chcesz przedstawić nam swojego pupila lub masz ciekawą historię związaną ze zwierzęciem do opowiedzenia, napisz do nas na [email protected]. Pamiętaj też o dołączeniu do naszej grupy na Facebooku, gdzie możesz spotkać innych miłośników zwierząt - Kochamy Zwierzęta. Bądź z nami!
Dzieci Kate i William mają bzika na punkcie zwierząt. Wcale nie chodzi o domowe pupile
Pitbull uratował dziecko przed jadowitym wężem. Niestety sam ucierpiał
Test na spostrzegawczość: Potrafisz odnaleźć kota na obrazku?