suczka gryzie smycz
Źródło: youtube.com/The Dodo

Suczka próbowała gryźć wszystkich w schronisku. Tylko jedna kobieta mogła się do niej zbliżyć

12 Stycznia 2021

Pewna suczka nie dawała się dotknąć nikomu, gdy zjawiła się w schronisku. Przerażony pies próbował ugryźć każdego, kto się do niego zbliżył. Wolontariusze byli bezradni - nikt nie chce adoptować zwierzęcia, który na dotyk reaguje ugryzieniem. Wtedy jednak na drodze zwierzaka pojawiła się kobieta, która zmieniła jego życie.

Suczka o imieniu Mommy fatalnie czuła się w schronisku Deity Animal Rescue w Los Angeles. Była wystraszona, nie dawała się do siebie zbliżyć, nie mówiąc już o dotykaniu. Trzeba było jak najszybciej znaleźć jej dom tymczasowy, by mogła zacząć normalnie żyć, jednak nikt nie chciał opiekować się psem, który próbował wszystkich ugryźć - nikt, oprócz jednej kobiety.

Suczka nie dawała się dotknąć

Trudno wyobrazić sobie, co musiało przeżyć to maleństwo. Bliskość ludzi przerażała je do tego stopnia, że jedyną sensowną obroną wydawał się atak.

Wolontariusze długo szukali suczce domu tymczasowego, by tylko zabrać ją ze schroniska, gdzie czuła się fatalnie. Na szczęście na ich drodze stanęła Niko, która regularnie przyjmowała zwierzaki z placówki, nim trafiły do stałych domów.

Niko zdecydowała się na przyjęcie Mommy pod swój dach. Wiedziała, że nie będzie to łatwa przygoda, ale była gotowa, by spróbować pomóc suczce poczuć miłość po raz pierwszy.

Pierwszy dzień był najtrudniejszy. Suczka nie chciała wyjść ze swojego transportera. Siedziała w nim szczekając i warcząc i słychać było, że robi to ze strachu, nie z agresji. Jej nowa opiekunka wiedziała, że musi działać powoli.

Suczka była w kolejce do uśpienia. Weterynarz już trzymał w ręku strzykawkę, gdy nagle zdarzył się cudSuczka była w kolejce do uśpienia. Weterynarz już trzymał w ręku strzykawkę, gdy nagle zdarzył się cudCzytaj dalej

Suczka dostała szansę od losu

Na początku tylko otworzyła transporter, by Mommy zobaczyła, że nie jest do niczego zmuszana. Jednak przerażony pies nie był zainteresowany nawet podejściem do drzwiczek i wciąż siedział w kącie. Niko wiedziała, że suczka boi się, gdy wystawia się do niej ręce, nie bała się jednak przysmaków. Zaczęła więc głaskać ją właśnie nimi i o dziwo Mommy się to spodobało.

Po kilku godzinach takich podchodów kobiecie udało się bardzo delikatnie i krótko pogłaskać suczkę. Po wielu nieudanych próbach udało się też ją przekonać, by wyszła z klatki! Niko dała także radę założyć psinie szelki, pomagając sobie rolką ręcznika papierowego, by ta jej nie ugryzła. Jeszcze tego samego dnia udało im się wyjść na spacer, co chyba spodobało się psinie.

Kiedy wróciły z przechadzki, Mommy poczuła się tak swobodnie, że usiadła obok swojej nowej opiekunki, a po kilku chwilach oparła łepek na jej nodze. Niko wiedziała, że są już na dobrej drodze do rozwiązania wszystkich problemów.

Wystarczyło kilka tygodni w domu Niko, by Mommy zaczęła się otwierać. Już się nie bała i zapomniała o gryzieniu kogokolwiek. Okazała się łagodną, przyjazną psiną, która cierpiała tylko przez człowieka.

Kiedy Niko uznała, że pies jest gotowy, by szukać mu nowego domu, przyszła właścicielka wręcz spadła im z nieba. Była nią mama jednej z pracownic schroniska.

Gdy Mommy znalazła się w nowym domu otrzymała nowe imię, Marlys. Z początku była zagubiona, ale jej nowa pani zadbała, by psina poczuła się w nowym domu szczęśliwa i kochana. Dostała specjalne legowisko z daszkiem, by czuła się równie bezpieczna, jak w swojej klatce, a jej nowy psi brat pomógł jej w przełamywaniu kolejnych barier. Dziś Marlys zupełnie nie przypomina psa, który jeszcze kilka miesięcy temu nie dawał się nawet do siebie zbliżyć. To pokazuje, że każdy zwierzak zasługuje na szansę!

Zobacz wideo:

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

źródła: thedodo.com

Następny artykuł