straż pożarna ratuje psa
Źródło: facebook.com/Ochotnicza Straż Pożarna w Katowicach - Szopienicach

Suczka rzuciła się w pogoń za lisem, wpadła do nory. Interwencja straży pożarnej trwała ponad 2 godziny

5 Lutego 2021

Suczka o imieniu Figa to prawdziwy pies myśliwski. Mimo że terier jest malutki, nie przegapił okazji, by rzucić się w pogoń za dostrzeżonym na spacerze lisem. Waleczny piesek tak się jednak zapędził, że utknął na dobre w lisiej norze. Interweniować musiała straż pożarna, akcja trwała ponad 2 godziny!

Suczka Figa z Katowic udała się w pościg za lisem, któremu jednak udało się ukryć w jamie. Niestety, psina pobiegła za nim aż do samej kryjówki, w którą wpadła i nie była w stanie się wydostać. Początkowo właściciel Figi, pan Tomasz próbował samodzielnie wydostać psa, jednak po niemal 2 godzinach bezowocnych prób musiał zadzwonić po straż pożarną.

Suczka pobiegła za lisem

Zwykły wieczorny spacer z psem zakończył się długą i wyczerpującą akcją ratunkową. Wszystko przez instynkt łowiecki teriera, który niestety zaprowadził go do pułapki w postaci lisiej jamy.

- Przez ponad dwie godziny razem z synem, jego kolegą i ojcem kolegi próbowaliśmy wywołać psa. Nie wiedzieliśmy, w którym miejscu znajduje się Figa, czy nie została zasypana, czy oddycha. Po bezskutecznych nawoływaniach zdecydowaliśmy się wezwać na pomoc straż pożarną - mówił w rozmowie z SE właściciel psiny.

Straż pożarna otrzymała zgłoszenie tuż przed godziną 23. Na miejsce udały się zastępy z Katowic oraz z Szopienic.

- Po dojeździe na miejsce zastępów i rozpoznaniu, ustalono, że pies podczas spaceru pobiegł za lisem i wleciał do nory, zdarzenie miało miejsce około godz. 19. Właściciel psa próbował na własną rękę dostać się do uwięzionego psa, ale jego próby były nieskuteczne - informuje Ochotnicza Straż Pożarna w Katowicach - Szopienicach na swoim profilu.

Myśleli, że ratują porzuconą kotkę. Weterynarz zdradził im zaskakującą prawdęMyśleli, że ratują porzuconą kotkę. Weterynarz zdradził im zaskakującą prawdęCzytaj dalej

Straż pożarna działała przez 2 godziny

Figa, która wpadła do lisiej nory utknęła naprawdę głęboko. Nie dość, że trzeba było wykopać sporo zmarzniętej ziemi, to jeszcze zapadł już zmrok, akcja nie była więc łatwa.

- Zadaniem straży były zabezpieczenie miejsca zdarzenia, oświetlenie terenu przy użyciu najaśnicy akumulatorowej oraz wykonanie wykopu do nory - relancjonowała Ochotnicza Straż Pożarna w Katowicach - Szopienicach na Facebooku.

Mimo utrudnionych warunków, po 2 godzinach i wykopaniu ponad 2-metrowego dołu, Figę w końcu udało się wydostać. Przemarznięty pies wrócił bezpiecznie do zmartwionego właściciela.

Straż pożarna spisała się na medal! Miejmy nadzieję, że ta przygoda zapadnie suczce w pamięć i nigdy więcej nie przydarzy jej się podobny wypadek.

Zobacz zdjęcia:

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

źródło: se.pl

Następny artykuł