Kanał ściekowy
Źródło: facebook/BUBA Pomocna dla Zwierząt

Usłyszeli skowyt zwierząt wydobywający się spod ziemi. Gdy zajrzeli do kanału ściekowego, serca podeszły im do gardeł

27 Stycznia 2021

W miejscowości Piaszczyna koło Miastka (woj. pomorskie) podczas nocnej zmiany pracownicy magazynów zbożowych usłyszeli niepokojące odgłosy wydobywające się z opuszczonej obory. Przypominały one zwierzęcy skowyt, dlaczego początkowo założyli, że w ruinach utknął ranny lis. Gdy przekroczyli próg obory, stało się jasne, że piski pochodziły z głębi kanału ściekowego. Stworzenia, które ktoś wrzucił na samo dno, były w śmiertelnej pułapce. Jeśli tamtej nocy nikt by ich nie odnalazł, prawdopodobnie wkrótce pożegnałyby się z życiem.

Pytanie, co decyduje o losie jednostki, jest tematem dyskusji od tysięcy lat. Niektórzy wierzą, że o wszystkim decyduje istota nadprzyrodzona, inni skłaniają się ku przypadkowi czy przeznaczeniu. Brak odpowiedzi gnębi nas szczególnie w trudnych chwilach, kiedy zastanawiamy się, dlaczego akurat nas spotkało nieszczęście.

Okazuje się jednak, że to wrodzony instynkt i gotowość do niesienia pomocy ma największe znaczenie w kontekście większości zdarzeń, które w mniejszym lub większym stopniu nas dotyczą. Jak pokazuje historia, która zdarzyła się na Pomorzu, nie warto lekceważyć wewnętrznego głosu, ponieważ może czasem zadecydować o czyimś życiu lub śmierci.

Pracownicy usłyszeli zwierzęcy skowyt spod ziemi

W Piaszczynie pracownicy magazynu zbożowego przy starej gorzelni byli w trakcie wieczornego obchodu, gdy ich uszu dobiegł przerażający skowyt. Wydawało im się, że pochodzi on z oddalonych nieczynnych już obór po byłym PGR. Odgłosy przez długi czas nie milkły, dlatego zaciekawieni ludzie skierowali swoje kroki w tamtym kierunku.

Biorąc pod uwagę fakt, iż tamtejszych obór nikt od dawna nie używał, pracownicy podejrzewali, że odgłosy należą do lisa czy innego dzikiego zwierzęcia, które zagubiło się pośród ruin. Ku ich zdumieniu, gdy weszli do środka, zorientowali się, że skowyt pochodzi spod ziemi, a dokładniej - z otwartej studzienki kanalizacyjnej.

Pracownicy schylili się i zajrzeli do środka kanału ściekowego, lecz to, co zobaczyli w środku, sprawiło, że po plecach przeszły im dreszcze. Na samym dnie kanału tkwiły dwoje szczeniąt, które ktoś bezlitośnie porzucił na pewną śmierć!

Akcja ratownicza szczeniaków ze studzienki

Natychmiast skontaktowano się z lokalną organizacją BUBA Pomocna dla Zwierząt, którzy wysłali inspektorów na miejsce zdarzenie. Po ich przybyciu rozpoczęto działania mające na celu wyciągnięcie maleńkich piesków z głębokiego otworu w ziemi. Gdy wyjęto je na powierzchnię, okazało się, że jest to brat i siostra. Szczeniaki były skrajnie wychłodzone i odwodnione, dlatego przewieziono je do pobliskiego gabinetu weterynaryjnego.

- Badania kliniczne potwierdziły, że sunia jest mocno odwodniona i niedożywiona. Niedobór witamin i kwasów powodował początkowe zmiany w układzie kostnym i mięśniowym. Stan suni wskazywał, że pieski od dłuższego czasu pozostawały bez dostępu do jedzenia i picia. W tych warunkach ich śmierć była kwestią paru dni. Po podaniu odpowiednich leków sunia oczywiście trafiła pod naszą bezpośrednią opiekę domową, gdzie troskliwie będziemy prowadzić jej dalszą rekonwalescencję - relacjonują wolontariusze we wpisie na Facebooku.

W poście nie zabrakło także podziękowań dla wybawców, którzy nie zignorowali dźwięków wydobywających się z kanału ściekowego. "Panowie wyrwaliście je z objęć okrutnej śmierci!" - pisali wdzięczni aktywiści.

Nie zapominajmy, że nawet błahe, mało nieznaczące gesty i działania mogą mieć olbrzymi wpływ na koleje życia innych. Gdyby tamtej nocy pracownicy magazynów nie posłuchali instynktu, szczeniąt uwięzionych na dnie kanalizacji w województwie pomorskim prawdopodobnie nikt by nie odnalazł na czas.

Zobacz zdjęcia:

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: gp24.pl

Następny artykuł