Sowa płomykówka
Źródło: Pixaby/ cherrywalker

Sowa zamiast kota? Niecodzienne zwierzęta towarzyszące nie są łatwe w utrzymaniu

27 Stycznia 2021

W obecnych czasach sowy coraz częściej stają się popularnymi zwierzętami hodowanymi nie tylko przez ekspertów, ale i zwyczajnych ludzi. Amatorska hodowla zwierząt może jednak przynieść opłakane skutki. Przed zakupem sowy należy dokładnie zapoznać się z jej potrzebami gatunkowi oraz warunkami utrzymania. Wbrew pozorom, nie każda sowa będzie tak łatwa w opiece, jak udomowiony kot czy inne zwierzę.

Słowem wstępu warto podkreślić, że wybór zwierzęcia bardzo często uwarunkowany jest obecnie panującą modą na konkretne gatunki i odmiany. W ostatnim czasie popularność zyskały sowy, dlatego coraz więcej osób także chce mieć w domu takiego ptaka. Nigdy nie powinniśmy kierować się zachciankami, ponieważ w ten sposób możemy wyrządzić zwierzakowi krzywdę.

Co trzeba wiedzieć przed zakupem sowy?

- Zanim zabierzemy się za kupno sowy, trzeba przede wszystkim dokładnie poznać biologię gatunku, który chcemy wybrać. W Polsce najpopularniejsze są płomykówki, ponieważ nie są trudne w utrzymaniu. Ale należy mieć na uwadze, że trzeba je umiejętnie wdrukować na człowieka. Płomykówka dobrze wdrukowana będzie świetnym przyjacielem, ale jeśli zrobi się to źle, to ptak pozostanie całe życie dziki i będzie zupełnie stronił od człowieka – wyjaśnia Piotr Zadworny, znany hodowca sów, sokołów i ptaków szponiastych.

Przed zakupem sowy należy dokładnie przeczytać o gatunku. Zapoznać się z plusami i minusami trzymania ptaka w domu, skonsultować swoją wiedzę z sokolnikiem, do którego warto udać się kilka razy.

- Najprostszym sposobem na rozpoczęcie przygody z sową jest znalezienie sokolnika lub innej, doświadczonej osoby, która posiada takie ptaki. Chodzi przede wszystkim o uświadomienie sobie, ile to wymaga czasu i poświęcenia. Trzeba sobie też jasno powiedzieć, że nie ma urlopu od utrzymywania drapieżnika. W przypadku sów trzeba być przygotowanym na to, że z tym ptakiem trzeba być cały czas. Dwutygodniowy wyjazd, podczas którego pozostawi się sowę samą w wolierze, a karmienie powierzy się sąsiadowi na zasadzie, żeby raz dziennie coś wrzucił do woliery, jest bardzo nieodpowiedzialne. Po takim czasie sowa będzie na powrót zupełnie zdziczała i cały proces układania trzeba będzie zacząć od nowa. Niezależnie od tego, czy jest to tylko jeden zwierzak, czy cała hodowla kilkudziesięciu ptaków, to dłuższe wyjazdy nie wchodzą tutaj w grę. Chyba że istnieje możliwość zabrania sowy na wyjazd – kontynuuje hodowca.

Potrafi lecieć nawet 400 km/h. Niestety, w wyniku działalności człowieka sokół wędrowny prawie wyginąłPotrafi lecieć nawet 400 km/h. Niestety, w wyniku działalności człowieka sokół wędrowny prawie wyginąłCzytaj dalej

Jak zajmować się sową?

Warto zwrócić uwagę na to, że większość sów nie nadaje się do trzymania w domu. Istnieje tylko jeden gatunek sowy, który można posiadać. Jest to syczek białolicy. Łatwo go ułożyć (choć ptak bywa agresywny), a jego odchody nie śmierdzą.

- Nie polecam nikomu żadnego ptaka, dopóki się nie przekonam, kim dana osoba jest i czy jest w pełni świadoma odpowiedzialności, z jaką się wiąże. W przypadku choćby takiego syczka białolicego trzeba wiedzieć, że potrzebuje on specyficznego pokarmu. Będą to przede wszystkim małe myszy bądź noworodki mysie oraz owady różnej maści, takie jak np. szarańczaki. Nie są to tanie rzeczy i nie ma dla nich zamienników. Poza tym trzeba też wiedzieć, jak taką dietę bilansować - mówi Piotr Zadworny.

Jak zatem karmić sowę, by zapewnić jej niezbędne składniki odżywcze? Popularne i tanie kurczaki jednodniowe nie spełnią wszystkich potrzeb pokarmowych i mogą zaszkodzić zwierzęciu. Dietę sów należy urozmaicać drobnymi gryzoniami i owadami. Z kolei puchacz, który jest największą europejską sową, powinien dostać od czasu do czasu nawet zająca. W naturze potrafi upolować zarówno 17-kilogramowego łabędzia jak i 12-gramową ryjówkę. Z tego względu należy zapewnić takim sowom duże zróżnicowanie pokarmowe i dietę możliwie najbardziej zbliżoną do naturalnej.

- Płomykówce wystarczy woliera o wymiarach 2,5x2,5 m i wysoka na 2 m. Trzy ściany muszą być zabudowane, a także dach musi być zakryty. Z przodu ściana powinna być zrobiona z siatki. Ważne jest także odpowiednie podłoże. W środku woliery powinny się znajdować odpowiednie schronienia, jak np. skrzynia lęgowa. Pójdźkę z kolei zadowoli dziupla zamiast skrzyni i woliera o wymiarach 2x2 m. Z kolei puchacz potrzebuje przestronniejszej woliery, najlepiej o wymiarach 4x8 m. Prócz odpowiednich kryjówek, potrzebne są także siedziska różnej twardości obłożone sztuczną trawą, by zapobiec chorobom łap. Zaś syczka białolicego pod nieobecność właściciela można trzymać w domu w dużej, przestronnej klatce dla papug i po powrocie z pracy wypuszcza się go, by polatał trochę po pokojach - wyjaśnia hodowca.

Ułożenie sowy, czyli co zrobić, by ptak stał się Twoim przyjacielem

W jaki sposób najlepiej zbudować więź pomiędzy człowiekiem a hodowanym przez niego ptakiem?

- Układanie ptaków, które jest podstawą, nie ma zupełnie nic wspólnego z oswajaniem i nie ma tutaj żadnych taryf ulgowych. Ptak źle ułożony będzie albo agresywny, albo płochliwy i może nawet zrobić sobie przez to krzywdę. Układanie to bardzo wymagający i długi proces, którego nie da się obejść i najlepiej by było nauczyć się go pod okiem kogoś doświadczonego. Poza tym sowa musi być wdrukowana na człowieka socjalnie i pokarmowo. Innymi słowy, musi traktować opiekuna jako partnera seksualnego. Dopiero wtedy można mówić o dalszym układaniu - mówi hodowca ptaków drapieżnych.

- Należy także w czasie układania kontrolować nie tylko to, czym się karmi sowę, ale także ile pokarmu się jej podaje. Tak kontrola kondycji jest kolejną, bardzo ważną podstawą i tutaj początkująca osoba także powinna się tego nauczyć przy doświadczonym sokolniku. Ptaki mają to do siebie, że nie zakochują się w swoich opiekunach, więc by móc z nimi współpracować, trzeba dać im odpowiednie bodźce. Przy czym nie można tu stosować metody kija i marchewki, a jedynie samą marchewkę. Sowa, podobnie jak sokół czy jastrząb, musi mieć wyłącznie dobre skojarzenia z opiekunem i ptaka należy nagradzać za wszystkie dobrze wykonane rzeczy. Pamiętajmy jednak, że to tylko sam wierzchołek góry lodowej i bardzo łatwo można popełnić błędy na tym polu - dodaje.

Jedną z rzeczy, o której wielu potencjalnych hodowców zwierząt stosunkowo często zapomina, jest długość życia wybieranego przez nich gatunku. Opieka nad sową nie jest tym samym, co zajmowanie się chomikiem czy rybką, które żyją zaledwie kilka lat. To odpowiedzialność na dziesięciolecia.

- Poza tym wszystkim należy też zdawać sobie także sprawę z tego, że sowy potrafią bardzo długo żyć. Płomykówki żyją średnio 18-20 lat, puchacze zaś dożywają 40. To jest zwierzę, które zostanie z właścicielem aż do jego emerytury. Posiadanie takiej sowy jest niezwykle wielką odpowiedzialnością wiążącą na lata, większą nawet niż w przypadku adopcji psa lub kota. Ponadto bardzo ciężko wypracowuje się więź między sową a człowiekiem i bardzo łatwo można ją zniszczyć.

Zobacz zdjęcie:

Sowa puchacz

Fot. Pixaby/Alexas_Fotos

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

Następny artykuł