Swiatzwierzat.pl > Pozostałe > Zauważyła czerwone ślady na nogach córki. Odsunęła materac w hotelu i zrobiło jej się niedobrze
Lena Tomaszewska
Lena Tomaszewska 18.08.2023 09:36

Zauważyła czerwone ślady na nogach córki. Odsunęła materac w hotelu i zrobiło jej się niedobrze

Wypoczynek w hotelu skończył się, kiedy odkryła czerwone ślady na nogach córki
Wypoczynek w hotelu skończył się, kiedy odkryła czerwone ślady na nogach córki, fot. Facebook/Lisa Gray, unsplash/Steven Ungermann

Rodzinne wakacje przerodziły się w koszmar, kiedy jej 10-letnia córka obudziła się z czerwoną wysypką na nogach. Wypełnione płynem bąble zaalarmowały pielęgniarkę z wieloletnim doświadczeniem, która postanowiła sprawdzić, czy w pokoju nie zagnieździli się niechciani lokatorzy. Kiedy odkryła, co było źródłem wysypki, wiedziała, że nie chce zostać w hotelu ani chwili dłużej. Spakowała walizki i wyjechała.

Dziewczynka obudziła się z czerwonymi bąblami na nogach. Kobieta zaczęła szukać pasożytów

Lisa Gray postanowiła udać się na łączone rodzinne wakacje z przyjaciółką i dziećmi. Towarzyszyły jej 10-letnia Hannah i 15-letnia Sophie, a także syn koleżanki. Jako miejsce pobytu wybrali ośrodek wakacyjny Butlin's Minehead Resort. Spodziewali się, że wraz ze znaną nazwą przyjdzie także wysoka jakość zakwaterowania i obsługi. Nie mogła być w większym błędzie. 

Koszmar zaczął się, kiedy po pierwszej nocy spędzonej w hotelu Hannah obudziła ze swędzącymi bąblami na nogach. Nie była to jednak ospa wietrzna, którą w pierwszej chwili podejrzewała Lisa. Ułożenie czerwonych śladów wskazywało na to, że coś musiało się żywić na dziewczynce. W pierwszym instynkcie kobieta postanowiła sprawdzić materac łóżka, na którym spała córka. Wiedziała, że pluskwy to częsty problem w hotelach. Odkryła tam jednak coś bardziej obrzydliwego.

Na białym materiale materaca widniały jasnobrązowe plamy. Pracująca przez 17 lat jako pielęgniarka kobieta poznała charakterystyczne ślady. Nie były to odchody pluskiew, a… ludzkie.

pchly w hotelu (1).jpg
Brązowy ślad nie należał do pluskiew, a do człowieka, fot. Facebook/Lisa Gray
Kłusownik polował na tygrysa, ale nie zabił go za pierwszym strzałem. "Bestia" wróciła się zemścić

To nie był koniec problemów. Następnego ranka drapali się już wszyscy

Kobieta natychmiast poinformowała o fakcie obsługę fotelu, która wymieniła materac na nowy i obiecała wyprać dywan. Myślała, że było już po sprawie – cokolwiek, co pożywiło się na jej córce, musiało zagnieździć się w brudnym materacu. Chociaż dziewczynka nie przestawała się drapać, wszyscy próbowali cieszyć się wyjazdem, który miał potrwać jeszcze kilka dni.

Co ciekawe, według internautów na wstawionym przez kobietę zdjęciu materaca widniały też ślady po krwi i odchodach zostawianych przez pluskwy. Jego wymiana była więc podwójnie dobrą decyzją. Chociaż jak wiadomo – walka z tymi pasożytami jest nieco trudniejsza, a sama zmiana materaca raczej by nie wystarczyła, żeby całkowicie pozbyć się ich z pokoju.

pchly w hotelu (2).jpg
W tych brązowych śladach niektórzy dopatrują się pluskiew, fot. Facebook/Lisa Gray

Kiedy wszyscy wstali po przespanej nocy, okazało się, że wymiana materaca nie była końcem ich problemów. 10-latka obudziła się z jeszcze potężniejszą wysypką. Okazało się, że problemem nie były pluskwy. Czarne, skaczące kropeczki tłoczyły się na sofie. Ich zwłoki wypełniały półki w lodówce. Drapiący się urlopowicze odkryli je w końcu u siebie na skórze. W całym pokoju panoszyły się pchły.

pchly w hotelu (3).jpg
W lodówce było pełno martwych pcheł, fot. Facebook/Lisa Gray

Hotel z horroru nie chciał zwrócić pieniędzy za wyjazd. Zaoferowali... zniżkę na kolejny pobyt

Dziewczynka miała pecha, musiała być uczulona na pchły. Swędzące bąble nie pozwalały o sobie zapomnieć. Chociaż wszyscy starali się ignorować problemy z hotelem, miarka się przebrała. Hannah bała się, że będzie coraz gorzej. Nie chciała ryzykować i poprosiła mamę, żeby pozwoliła jej wrócić do domu. Wszyscy zgodzili się, że to dobrze rozwiązanie. Ponownie wezwali obsługę hotelu i poprosili o zwrot pieniędzy za pobyt.

- Pani z obsługi klienta cofnęła się, gdy zobaczyła stan pokoju, w którym roiło się od pcheł - relacjonuje Lisa.

362282716_10230195807547500_9074055991032751276_n.jpg
Stopy dziewczynki były pokryte bąblami, fot. Facebook/Lisa Gray

W odpowiedzi usłyszeli, że mogą zaoferować im inny pokój lub zwrot 64 funtów. Miało to pokryć koszty zakwaterowania, ale nie uwzględniało innych aspektów, takich jak wyżywienie czy opłacone rozrywki. Łącznie za cały wyjazd zapłacono 667 funtów. Dodatkowo sieć zaproponowała zniżkę na następny pobyt. Po tym, co wszyscy przeżyli w koszmarnym hotelu raczej nie chcieli tam wracać.

Koszty wyjazdu to nie jedyne pieniądze, które straciła kobieta. Leczenie swędzących ukąszeń u córki wymagało trzech różnych leków. Straciła też cały tydzień w szkole. Kobieta chciała więc zadośćuczynienia od dużej sieci hotelów. Spotkała się jednak z serią odmów od kolejnych osób z coraz wyższych szczebli kierowniczych. Postanowiła nagłośnić sprawę w Internecie, który nie zawiódł. 

Wpis na temat hotelu z horroru doczekał się tysięcy komentarzy i udostępnień. Miejmy nadzieję, że pomoże to kobiecie w wywalczeniu tego, co jej się należy.

Źródło: chroniclelive.co.uk

Tagi: Świat Zdrowie