Piesek pod choinkę to zły pomysł
Źródło: Unsplash/Rhaúl V. Alva

Pies pod choinkę? Wyjaśniamy, dlaczego nie powinniśmy dawać takich prezentów

11 Grudnia 2020

Pies pod choinkę - dla wielu osób może być to wymarzony prezent na Gwiazdkę. Jeśli zastanawialiście się już nad prezentami pod choinkę dla waszych pociech i do głowy wpadł Wam pomysł, by spełnić marzenie dziecka o posiadaniu kotka, pieska albo innego zwierzątka, to zachęcamy do przemyślenia tej decyzji jeszcze raz. Między oczekiwaniami a rzeczywistością jest ogromna przepaść - zdecydowanie odradzamy kupowanie takich prezentów. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie udziela lekarz weterynarz Przemysław Łuczak.

W pierwszej chwili wydawać by się mogło, że zwierzątko pod choinkę to doskonały prezent dla dziecka, na pewno będzie ono zachwycone. W istocie pierwsza reakcja na widok zwierzaka - a najlepiej, małego szczeniaczka, kociątka bądź króliczka - będzie niezwykle urocza i z pewnością wzbudzi wiele emocji. Jednak długo to szczęście nie potrwa. Dlatego tak się dzieje?

Zobacz także: W Lidlu pojawił się produkt, który uszczęśliwi każdą kobietę

Zwierzę pod choinką to kiepski pomysł

To dość złożony temat, i choć wałkowany od lat, nadal mamy do czynienia z poświątecznym rozczarowaniem i porzucaniem zwierząt z początkiem nowego roku. Takie nietrafione prezenty znajdujemy później w schroniskach, na OLX, lub po prostu na śmietniku. Gdy przychodzi co do opieki nad nowym mieszkańcem naszego domu, najczęściej zdarza się, że magia po prostu pryska. Odpowiedzi na nurtujące nas, związane z tym tematem pytania udzielił nam osobiście w wywiadzie lekarz weterynarz Przemysław Łuczak.

- Jestem bardzo przeciwko takim prezentom, ponieważ niestety większość z nich jest zupełnie nieprzemyślana - wyjaśnia. - Często są to pomysły, na które ktoś wpada dopiero 24 grudnia, tuż przed zamknięciem sklepów. Kupuje wtedy na szybko chomika, królika czy szynszylę z najmniejszą, najtańszą klatką na prezent dla dziecka.

- To bardzo kiepski pomysł, ponieważ zwierzę to nie krzesło, które jak się popsuje i połamią się mu nogi, to można wyrzucić, albo poczekać z naprawą jak będziemy mieli więcej pieniędzy. Zwierzę to żywa istota, która jak zachoruje, to trzeba wziąć za nie odpowiedzialność. - Potwierdzamy, że niestety dziecko tej odpowiedzialności nie jest w stanie ponieść. Nie pojedzie przecież samo ze zwierzakiem do weterynarza i nie zapłaci za jego leczenie - podkreśla Przemysław Łuczak.

Zobacz także: Potężny wzrost rachunków za prąd. Znamy stawki

- Z doświadczenia wiem, że dziecko w takim przypadku uczy się odwrotnej odpowiedzialności. Gdy w końcu trzeba będzie przyjść na wizytę do weterynarza, dziecko nagle słyszy, że nie opłaca się wydawać tylu pieniędzy na leczenie, albo jak zwierzę jest już stare to można je w sumie uśpić i po problemie. Jak zatem myślicie, co to dziecko zrobi, gdy dorośnie, a rodzice się zestarzeją i trzeba będzie się nimi zająć? Powie dokładnie to samo, czego nauczyli go rodzice - zauważa trafnie.

Śmiertelnie ważne jest to, żeby taką decyzję dobrze przemyśleć. To powinno zostać dobrze przeanalizowane i przedyskutowane z wszystkimi domownikami, jak wyjaśniał lekarz weterynarz.

- Trzeba dobrze poznać biologię zwierzęcia – psa, kota, królika, chomika czy każdego innego – zanim zdecydujemy się na zakup. Należy zorientować się, czy mamy w pobliżu zaufanego weterynarza, czy choćby przeanalizować, czy stać nas na utrzymanie zwierzęcia. Sam jego zakup to zerowy koszt w porównaniu do tego, ile trzeba później wydać na jego utrzymanie - powiedział w wywiadzie.

- Fajnie, kiedy zwierzę jest traktowane jako przyjaciel, członek rodziny, a czasami nawet - najzwyczajniej w świecie - po prostu z szacunkiem. Potraktowanie zwierzęcia jako prezentu pod choinkę to jak stawianie równości pomiędzy klockami Lego czy lalką Barbie. To nie jest żadna nauka odpowiedzialności, bo kupując zwierzę, uczymy takiej mentalności, że zwierzę to rzecz – kontynuuje weterynarz Łuczak.

Kotek czy piesek, w przeciwieństwie do przedmiotów, posiada uczucia i bardzo łatwo można - nawet nieświadomie - zadać mu wiele cierpienia.

Dlaczego ten problem wciąż istnieje?

Tyle lat już się mówi o tym temacie, a ten problem nadal jest aktualny. Jak to jest możliwe? Jak wyjaśnia w rozmowie z nami lekarz weterynarz Przemysław Łuczak, to wynika ze zwykłego, ludzkiego egoizmu, który popycha nas do podejmowania decyzji, które wydają nam się "fajne".

- Cały czas mówi się przecież, żeby nie wsiadać po alkoholu za kierownicę. A i tak co święta na kontrolach przyłapuje się masę pijanych kierowców. Tak samo jest z kupowaniem zwierząt pod choinkę. Niestety, ludzie nie myślą, co wynika z tego egoizmu – wyjaśnia Łuczak.

Niektóre sklepy czy schroniska zapobiegają tym problemom, poprzez decyzję o tymczasowym wstrzymaniu wydawania czy sprzedaży kotów i psów w okresie świątecznym. Jednak nie każde schronisko podjęło taką decyzję, o czym pisaliśmy tutaj.

- U nas jest coraz lepiej, ale nadal często patrzy się na zwierzę w kategorii rzeczy. Pokolenia się wymieniają i idziemy do przodu, niemniej jednak nadal tkwi to w mentalności niektórych dorosłych. A to, że kupiliśmy takie zwierzę, i później doszło do przykrych sytuacji, próbujemy sobie jakoś usprawiedliwić i nadać niewłaściwym rzeczom właściwego tonu- podsumował Przemysław Łuczak.

Zobacz zdjęcie:

Święta już za rogiem! Prezenty kupiony? Jeszcze nie? To może mały poradnik świąteczny? Co może wam zaproponować lekarz...

Opublikowany przez Egzoovet 

Policyjne psy zginęły w porażającej tragedii. Opiekunowie nie mogli się pozbieraćPolicyjne psy zginęły w porażającej tragedii. Opiekunowie nie mogli się pozbieraćCzytaj dalej

Zobacz także w naszych serwisach:

Następny artykuł