Swiatzwierzat.pl Inne zwierzęta Drapieżnik zakradł się do psiej budy. "Ostrożnie zajrzałam do środka, a tam leży sobie wilk"
pexels/Erik Mclean

Drapieżnik zakradł się do psiej budy. "Ostrożnie zajrzałam do środka, a tam leży sobie wilk"

16 listopada 2022
Autor tekstu: Kamila Sabatowska

Mieszkanka wsi Świniary (woj. lubuskie) zdecydowanie nie może narzekać na niedosyt wrażeń. Panią Edytę obudziło głośne ujadanie psów przed domem, dlatego wyszła na podwórko sprawdzić, co się dzieje. Pod osłoną nocy do psiej budy zakradł się drapieżnik. O dziwo prawowici mieszkańcy wcale nie domagali się jego natychmiastowej eksmisji.

Drapieżniki coraz pewniej czują się w bliskiej okolicy ludzkich domostw , a zjawisko synatropizacji, czyli zaniku instynktownego strachu przed ludźmi, da się zaobserwować już od dłuższego czasu. Powodów takiego zachowania dzikich zwierząt może być co najmniej kilka, lecz zazwyczaj bezpośrednią przyczyną zapuszczania się w okolice domów jest łatwość w znajdowaniu pożywienia. W nadziei zdobycia łatwego kąska zbliżają się do turystów i gospodarstw, przeszukują śmietniki, czy żebrzą.

Warto jednak zauważyć, że szlaki ludzi i zwierzęcych wędrowców przecinają się także z innych, mniej oczywistych powodów. Bohaterka tejże historii jest tego żywym przykładem.

Drapieżnik zakradł się do psiej budy

Jak donosi portal "Zielona Góra Nasze Miasto", pani Edyta Kosowska-Palasz, mieszkanka wsi Świniary, w minioną sobotę została zbudzona ujadaniem swoich trzech psów. Choć był środek nocy, wyraźnie zaniepokoiło ją nerwowe zachowanie podopiecznych. Przeczuwając, że na podwórku może czaić się intruz, dla własnego bezpieczeństwa oraz należących do niej zwierząt zdecydowała się sprawdzić, co wyprowadziło je z równowagi.

Po wyjściu na podwórko kobieta skierowała się w miejsce, gdzie panowało największe zamieszanie. Wszystkie trzy psy znajdowały się na zewnątrz i gniewnie łypały w stronę drewnianej konstrukcji. Wtem okazało się, że podopieczni pani Edyty otoczyli wilka, który zakradł się na posesję . Choć między psami a dzikim stworzeniem nie wywiązała się walka, to udomowione czworonogi były wyraźnie niezadowolone faktem, że na ich terenie przebywa nieproszony gość.

- Nie wiedziałam jak się zachować, nie odganiałam psów, żeby któryś z nich niechcący nie ugryzł mnie. Po pół godzinie wszystko ucichło, pomyślałam, że ten zwierzak pewnie sobie poszedł – czytamy na stronie zielonagora.naszemiasto.pl.

Prawda okazała się być zupełnie inna. Rano właścicielka posesji zajrzała do budy, ponieważ w dzień zawsze zamyka psy w kojcu. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu, wewnątrz smacznie spał widziany wcześniej wilk . Zwierzę było bardzo łagodne i nie zamierzało atakować ani jej, ani psów. Wyraźnie coś mu dolegało, bowiem nie ruszało się z miejsca i tylko od czasu do czasu zmieniało pozycję.

Wilk z psiej budy trafił do ośrodka rehabilitacyjnego

Równie duży spokój co wilk, zachowywały zwierzęta obecne na podwórku. Prócz psów znajdowały się na nim koty i konie. Musiały wyczuć, że niezapowiedziany gość był słaby na tyle, że nie może zrobić im krzywdy . Chcąc zapewnić mu pomoc, kobieta skontaktowała się z sołtysem i burmistrzem, którzy z kolei o całej sytuacji powiadomili dyrektora Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie Józefa Kruczkowskiego. To on poinformował o osłabionym zwierzęciu Stowarzyszenia Dla Natury "Wilk".

Specjalnie zorganizowana akcja umożliwiła odłowienie wilka i transport do ośrodka, gdzie pozostanie pod obserwacją specjalistów. Po badaniach okazało się, że to młoda wilczyca, która cierpi na świerzb oraz niedowład jednej z łap .

- Cieszę się, że wszystko zakończyło się pozytywnie, bo dwa tygodnie wcześniej miałam sprawę borsuka - położył się za szopką, leżał tam kilka dni, bo to dość odległe miejsce, nie wiedziałam, że tam jest. Gdy go znalazłam, zaczęłam telefonować, przyjechała pani z fundacji Dzikie zwierzęta w potrzebie, zorganizowała przejazd. Borsuk niestety zmarł w drodze – opowiada mieszkanka Świniar.

Warto pamiętać, że wilk to gatunek, który z powszechnie spotykanego znalazł się na granicy całkowitego wyginięcia. Na skutek prześladowań, zwłaszcza po II wojnie światowej, populacja wilka w Polsce uległa gwałtownemu zmniejszeniu w ciągu minionych 200 lat. W efekcie Canis lupus został wpisany do Czerwonej Księgi Zwierząt i dopiero po wieloletnich staraniach udało się go uratować. Według danych prezentowanych przez Dyrektywę Siedliskową Unii Europejskiej obecnie jest gatunkiem priorytetowym pod względem ochrony.

Dołącz do nas

Jeśli chcesz przedstawić nam swojego pupila lub masz ciekawą historię związaną ze zwierzęciem do opowiedzenia, napisz do nas na redakcja@swiatzwierzat.pl . Pamiętaj też o dołączeniu do naszej grupy na Facebooku, gdzie możesz spotkać innych miłośników zwierząt - Kochamy Zwierzęta . Bądź z nami!

źródło: zielonagora.naszemiasto.pl

Obserwuj nas w
autor
Kamila Sabatowska

Magister filologii polskiej, od kilku lat pracuje jako redaktorka. Prywatnie fanka sportu – zwłaszcza siatkówki i miłośniczka zwierząt. Szczęśliwa posiadaczka cavaliera. Chcesz się ze mną skontaktować?Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@swiatzwierzat.pl

Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@swiatzwierzat.pl
Psy Koty Inne zwierzęta Nasze ZOO Głosem eksperta Pozostałe quizy