godpodarstwo w Czarnym Błocie
Źródło: facebook.com/StowarzyszenieTTOPZ

Skrajnie zaniedbane zwierzęta w gospodarstwie pod Toruniem. "Są zdziczałe, żywią się odpadkami". Interwencja wolontariuszy

21 Listopada 2020

Zwierzęta znajdujące się w Czarnym Błocie pod Toruniem są w okropnym stanie. Interwencja w wykonaniu Toruńskiego Towarzystwa Ochrony Praw Zwierząt opisywana jest przez wolontariuszy jako "piekło". Nie wiadomo dokładnie, ile zwierząt znajduje się na posesji. Widok jednak mówi sam za siebie.

Zwierzęta w gospodarstwie pod Toruniem zostały skrajnie zaniedbane. Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt podkreśla jednak, że nie zawiniła właścicielka, a system. Szczegóły sprawy są podobno bardzo skomplikowane, jednak wolontariusze starają się pomóc, jak mogą - nie tylko zwierzętom, ale i osobie, do której należą. 17 listopada złożyli więc wniosek do urzędu gminy Zławieś Wielka o odebranie zaniedbanych zwierząt. Zdjęcia mówią same za siebie, trudno się na nie patrzy.

Podglądała dwie ciężarne świnie przez kamerkę. Przypadkiem ocaliła im życiePodglądała dwie ciężarne świnie przez kamerkę. Przypadkiem ocaliła im życieCzytaj dalej

Zwierzęta z Czarnego Błota

Jak informuje TTOPZ, sprawa gospodarstwa w Czarnym Błocie jest im znana już od kilkunastu lat. Z ich wpisów wynika, że nie jest to jednak sprawa prosta do rozwiązania. Upominają, że straszny stan zwierząt nie wynika z winy właścicielki. Ostatni post Towarzystwa pochodzi z 17 listopada, jednak już na początku miesiąca pojawił się obszerny wpis dotyczący gospodarstwa oraz relacja wolontariuszki z miejsca interwencji.

- Dzisiaj byłam w piekle... I wcale nie chodzi o to, że chodziłyśmy po kostki w krowim łajnie, że skakałyśmy po walącym się stropie, żeby złapać śmiertelnie przerażone maluchy, że widziałyśmy, sama nie wiem ile zdziczałych psów, szczeniaków, które będziemy łapać do usranej śmierci. Najgorsze jest to, że się spóźniłyśmy - dwa maluchy były już martwe. Najgorsze jest to, że jeszcze długo będzie mnie dręczył widok małego ciepłego ciałka, podeptanego przez krowy, które wynosiłam ze stodoły - czytamy na Facebooku.

Tego dnia, 7 listopada, udało się z gospodarstwa uratować trzy szczeniaki, jednak zwierząt jest o wiele więcej. Kolejny post informuje o ogólnym stanie gospodarstwa, który jest, krótko mówiąc, opłakany.

- Po wielu nieudanych próbach rozwiązania coraz bardziej dramatycznej sytuacji, zdecydowaliśmy się na bardziej radykalne kroki. Na posesji znajduje się bliżej nieokreślona ilość psów, w każdym możliwym typie i wielkości, ich liczbę trudno określić, ponieważ posesja jest nieogrodzona i psy biegają samopas po wsi i okolicznych lasach. Ich kontakt z człowiekiem jest minimalny, żeby nie powiedzieć, że żaden. Zwierzęta są zdziczałe, żywią się odpadkami, polują, ograbiają z resztek okoliczną fermę kurcząt - pisze TTOPZ.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Wstrząsający wypadek na polskiej drodze. Jeleń wbił się w auto matki z dwójką dzieci
2. Ryszard Rynkowski w niezwykły sposób pomógł Annie Dymnej. Poświęcenie wokalisty robi wrażenie
3. Kot ze schroniska ma wściekły wyraz twarzy. W rzeczywistości jest kochanym zwierzakiem

Interwencja TTOPZ w Czarnym Błocie

Zwierzęta nie są szczepione, mogą więc stwarzać zagrożenie dla mieszkańców i innych zwierzaków. Stowarzyszenie załamuje ręce - o sytuacji wiedzą już od kilkunastu lat i jak sami mówią, wraca ona do nich jak bumerang regularnie. Tym razem zdecydowali się pokazać dokumentację z gospodarstwa, która robi piorunujące wrażenie. Widać, że skala zaniedbań jest ogromna, a wolontariusze będą się starać o odebranie zwierząt i zabezpieczenie ich.

- Psów, podczas kontroli, naliczyliśmy kilkanaście, a jest ich tam z pewnością zdecydowanie więcej, do tego na terenie posesji znajdują się trzy krowy i koty. Właścicielka w żaden sposób nie jest w stanie zabezpieczyć zwierząt, a tym bardziej o nie zadbać, nie wie nawet, ile liczy jej stado, gdzie przebywa, w jakim jest stanie, nie karmi ich regularnie, nie szczepi. Przestała panować nad sytuacją całkowicie, sama zresztą wymaga natychmiastowej pomocy - czytamy.

Stowarzyszenie uprasza o nieobrażanie właścicielki zwierzaków - w poście zawarta jest informacja, że sytuacja jest naprawdę skomplikowana i nie da się pokazać jej na zdjęciach. Wolontariusze zobowiązali się jednak do podjęcia kolejnych stosownych kroków prawnych i zamierza rozwiązać w końcu sprawę ciągnącą się latami.

- Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo trudna i nie rozwiąże się natychmiast, dołożymy jednak wszelkich starać, żeby jak najszybciej ją zakończyć i skrócić cierpienie zwierząt - zobowiązuje się Towarzystwo.

Widok rzeczywiście nie należy do przyjemnych. Miejmy nadzieję, że sprawę uda się ostatecznie rozwiązać, a zwierzęta otrzymają pomoc - podobnie jak ich właścicielka.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Kotek urodził się z dwiema twarzami. Niestety, nie pożył długoKotek urodził się z dwiema twarzami. Niestety, nie pożył długoCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE W NASZYCH SERWISACH:

  1. Właśnie padła wiadomość dot. tegorocznej kolędy. Wielu wiernych jest oszołomionych decyzjami
  2. Polsat informuje: tysiące Polaków czeka trudna sytuacja po decyzji rządu. Z nadzieją czekali na sezon wyjazdów podczas ferii zimowych
  3. Podglądała dwie ciężarne świnie przez kamerkę. Przypadkiem ocaliła im życie
  4. Jest tylko 5 typów właścicieli psów. Do którego z nich należysz?
  5. Husky każdego dnia wymyka się z domu. Kiedy właściciel zrozumiał, gdzie ucieka, serce zabiło mu mocniej
  6. Suczka urodziła się jako mieszanka golden retrievera i jamnika. Najsłodsza rzecz, jaką dziś zobaczycie
  7. Wielki skandal w Watykanie. Papież Franciszek polubił zdjęcie "dla dorosłych" na Instagramie, wszczęto śledztwo

źródło: facebook.com/StowarzyszenieTTOPZ

Następny artykuł