pies znaleziony przez nich na urlopie
Źródło: GoFundMe

Na urlopie znaleźli bardzo chorego psa. Wydali niebotyczną sumę, żeby mu pomóc

15 Października 2020

Urlop to dla większości osób czas beztroskiego odpoczynku. Niektórzy decydują się na dobrze zaplanowane wakacje organizowane przez biura podróży. Nie muszą wtedy martwić się o przykre niespodzianki. Inni wolą pełne przygód i nieoczekiwanych zdarzeń wycieczki, podczas których sami dobierają sobie atrakcje. Tak postąpiła para z Wielkiej Brytanii, która podróżowała po Barbados.

Urlop zmienił się dla nich w walkę o życie przypadkowo napotkanego psa. Georgia Harding i jej partner Sam Blackburn jechali samochodem na wycieczkę po wyspie. Pomylili jednak trasę i wjechali na polną drogę. Zobaczyli tam skulonego pod drzewem czworonoga. Był w bardzo złym stanie. Nie mogli przejść obok cierpiącego zwierzaka obojętnie. Postanowili odłożyć swoją wycieczkę, by zawieźć go do weterynarza. Gdy do niego podeszli, widzieli, jak przerażony jest ich widokiem. Był jednak tak osłabiony, że nie miał siły na ucieczkę. Udało się im zabrać go do samochodu i zawieźć do kliniki.

Golden retriever zabrał bratu przysmak. Gdy pani zwróciła mu uwagę, zrobił coś niesamowitegoGolden retriever zabrał bratu przysmak. Gdy pani zwróciła mu uwagę, zrobił coś niesamowitegoCzytaj dalej

Przerwali urlop, by zająć się chorym psem

Pies był wychudzony i mocno pogryziony przez owady i kleszcze. Ledwo trzymał się na nogach. Weterynarz powiedział im, że od śmierci dzieliły go prawdopodobnie dwie doby. Od razu wdrożono leczenie, które okazało się dość kosztowne. Czworonóg musiał pozostawać pod opieką lekarzy właściwie przez 24 godziny na dobę. Podawano mu kroplówki i leki, mające przywrócić mu siły, których potrzebował, by walczyć z chorobą. Po kilku dniach jego stan mocno się poprawił. Para odetchnęła z ulgą, sądząc, że najgorsze już za nimi. Szybko okazało się jednak, że to nie koniec kłopotów urlopowiczów i biednego psiaka. Zwierzakowi trzeba było znaleźć stały dom. Nie mógł wrócić do życia w dziczy, prawdopodobnie znów skończyłby w ten sam sposób, a cały wysiłek ratowników i lekarzy poszedłby na marne. Nikt nie chciał przygarnąć chorego czworonoga, nawet gdy Brytyjczycy oferowali pokrycie wszystkich wydatków związanych z jego leczeniem.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Pracownica schroniska nie wiedziała, że jest nagrywana. Wideo z monitoringu pokazało prawdę o jej pracy
2. Golden retriever za nic nie chce się ruszyć z kanapy. Właściciele nagrali przezabawny opór psa
3.
Chciała pochwalić się pierścionkiem zaręczynowym. Szybko pożałowała, że do sesji wykorzystała psa

Z urlopu wrócili z nowym członkiem rodziny

Nie widzieli więc innego wyjścia, niż zabranie zwierzaka do swojego domu w Wielkiej Brytanii. Zaczęli więc wypełniać wnioski i dopełniać formalności związane z wywozem bezpańskiego czworonoga za granicę. Na adopcję, leczenie i przewóz psa do kraju zapłacili łącznie około 3,5 tysiąca funtów (17 tysięcy złotych). Po powrocie do kraju Simba musiał przejść trwającą 21 dni kwarantanne. Po tym okresie zamieszkał z parą. Okazało się jednak, że leczenie złamanej łapki i boreliozy wygeneruje kolejne, ogromne koszty. Dowiedzieli się, że kwota potrzebna na leczenie zwierzaka 8,5 tysiąca. Stanęli przed wyborem, amputować jego łapkę i nie ponosić prawie żadnych wydatków czy zawalczyć o jego zdrowie. Postanowili założyć zbiórkę na portalu GoFundMe na leczeni zwierzaka.

Szczeniaczek myślał, że umie chodzić po wodzie. Prawda okazała się bezwzględnaSzczeniaczek myślał, że umie chodzić po wodzie. Prawda okazała się bezwzględnaCzytaj dalej

źródło: o2.pl

Następny artykuł