Swiatzwierzat.pl
BeFunky-collage - 2021-09-01T185930.985

Archiwum Moniki Kohut

Tylko u nas: Monika Kohut w rozmowie nt. walki o prawa i godność zwierząt

1 Września 2021

Autor tekstu:

Emil Hoff

Udostępnij:

Inicjatywa Wio z Krakowa od kilku tygodni organizuje na Rynku Głównym w Krakowie protesty przeciwko wykorzystywaniu koni do ciągnięcia turystycznych dorożek. Relacje wideo z protestów ukazują zajadłą niechęć dorożkarzy do obrońców zwierząt. Rozmawiamy z Moniką Kohut, jedną z organizatorek protestów, o tym jak wygląda walka w obronie koni w Krakowie.

BeFunky-collage - 2021-08-23T120537.195

Trwa protest przeciw wykorzystywaniu koni. Dorożkarzom puściły nerwy

CZYTAJ DALEJ

"Walka o prawa zwierząt wynika z moich najgłębszych przekonań"

Świat Zwierząt: Prosimy najpierw opowiedzieć kilka słów o sobie. Kim Pani jest i co skłoniło Panią do uczestniczenia w protestach przeciw wykorzystywaniu koni przez dorożkarzy w Krakowie?

Monika Kohut: Jestem weganką. Walka o prawa zwierząt pozaludzkich wynika z mojej filozofii życiowej, moich najgłębszych przekonań. Naturalną konsekwencją weganizmu jest, moim zdaniem, działanie na rzecz dobra zwierząt. Jedno wynika z drugiego. 

Od zawsze czułam głęboką potrzebę obrony słabszych, skrzywdzonych, tych, za którymi nikt się nie wstawia. Trudno znaleźć istoty bardziej krzywdzone niż zwierzęta pozaludzkie, które w żaden sposób nie potrafią się same obronić. Ludzie tacy jak ja starają się być ich głosem i wstawiać się za nimi, gdy wszyscy wokół milczą i ignorują ich cierpienie

Mam duże doświadczenie w różnych formach aktywizmu na rzecz praw zwierząt. Wraz ze znajomymi biorę udział w różnych akcjach, protestach, kampaniach informacyjnych, wspieram azyle dla zwierząt. Urodziłam się w Krakowie, mieszkam tutaj całe swoje życie i obraz eksploatacji koni towarzyszy mi właściwie od dziecka. Dopóki nie zostałam weganką, nie miałam poczucia, że najwyższa pora skończyć z tą niechlubną “tradycją”.

Grupa Wio z Krakowa protestuje

Grupa Wio z Krakowa od miesiąca organizuje pokojowe protesty przeciw wykorzystywaniu koni na Rynku Głównym w Krakowie. Fot. archiwum Moniki Kohut.

"Nie poprzestajemy na deklaracjach"

Świat Zwierząt: Działa Pani w grupie Wio z Krakowa, która zorganizowała w tym miesiącu już szereg protestów na Rynku Głównym w Krakowie. Proszę powiedzieć, co to za inicjatywa i jaki jest jej cel?

Monika Kohut: Wio z Krakowa to nieformalna, oddolna grupa osób działająca na rzecz zwierząt. Nie poprzestajemy na deklaracjach, naszym celem jest osiągnięcie konkretnego efektu - zniknięcie konnych dorożek z przestrzeni naszego miasta. A najlepiej z wszystkich miast.

Trzon grupy Wio z Krakowa stanowią weganie tacy jak ja, którym doskwiera cierpienie wszystkich istot. Wywodzimy się z różnych środowisk, z różnych grup zawodowych. Łączy nas wspólna walka o prawa zwierząt (niezależnie od ich gatunku), a w tym konkretnym przypadku zakończenie procederu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek.

"Każdy może stanąć z nami ramię w ramię"

Świat Zwierząt: Czy do Państwa inicjatywy trzeba się jakoś zapisać?

Monika Kohut: Absolutnie nie. Każdy może przyjść na nasz protest, wziąć planszę ze zdjęciami i hasłami i stanąć razem z nami. O terminach i godzinach wydarzeń zawsze informujemy na fanpage’u Wio z Krakowa. Można też z nami porozmawiać - chętnie tłumaczymy ludziom, po co protestujemy, edukujemy turystów, uświadamiamy mieszkańców miasta.

Protesty na Rynku Głównym organizujemy od ponad miesiąca. Wszystko to jest oddolną inicjatywą. Nikt nas nie sponsoruje, nikt za nami nie stoi. Nasze protesty są pokojowe, stoimy z własnoręcznie wykonanymi planszami obok postoju dorożek. Forma naszego protestu - odległość od koni, zachowanie spokoju - ma na uwadze przede wszystkim bezpieczeństwo i komfort tych zwierząt, wszak to o ich dobro nam chodzi.

"Traktują konie jak maszyny bez uczuć i potrzeb"

Świat Zwierząt: Dlaczego wzięli Państwo w obronę akurat konie wożące turystów w dorożkach?

Monika Kohut: Stanęliśmy w obronie koni wykorzystywanych przez dorożkarzy dla rozrywki turystów, bo to problem, który obserwujemy niemalże każdego dnia. Tegoroczne fale upałów zwróciły naszą uwagę na szczególnie ciężki los koni. Zaczęliśmy badać, jak właściwie wyglądają przepisy regulujące pracę koni zaprzęgniętych do dorożek i czy są przestrzegane. 

Bardzo szybko przekonaliśmy się, że sytuacja jest fatalna. Dorożkarze często ignorują przepisy, które miały chronić konie, nie zaobserwowaliśmy, aby ktoś realnie i na bieżąco kontrolował ich poczynania. W efekcie konie ciągnące dorożki pracują ponad siły, są wykorzystywane, jakby były maszynami bez uczuć, myśli i potrzeb. Skala tych nadużyć to był dla nas prawdziwy szok. Zrobiliśmy transparenty i wyszliśmy na Rynek.

Termometr wskazuje alarmujące gorąco na Rynku Głównym w Krakowie.

Fala upałów tego lata zmieniła życie przeciążonych koni w koszmar. Aktywiści postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Fot. archiwum Moniki Kohut.

"Obrzucają nas wyzwiskami i wulgaryzmami"

Świat Zwierząt: Nagrywają Państwo relacje ze swoich protestów, a potem publikują zdjęcia i filmy w mediach społecznościowych. Reakcje dorożkarzy bywają bardzo gwałtowne. Jak Państwo wytrzymują psychicznie taką presję i niechęć z ich strony?

Monika Kohut: Rzeczywiście, nasze protesty wywołują nieraz gwałtowne reakcje ze strony dorożkarzy. Wychodzi z nich wtedy to, kim naprawdę są. Obrzucają nas wyzwiskami i wulgaryzmami, czasem próbują się szarpać, nawet wyrywać nam kamerę. Wszystko to na oczach policjantów i zgromadzonych wokół turystów.

Podkreślam, że my tylko stoimy i trzymamy w górze plansze ze zdjęciami i hasłami, nie wszczynamy awantur, nie wdajemy się w zbędne dyskusje z dorożkarzami.

Mimo ataków dajemy radę, nie łamiemy się. W trudnych chwilach myślę tak: skoro ci ludzie tak się zachowują wobec nas, i to przy świadkach, to co dzieje się w momencie, gdy  znajdują się poza zasięgiem wzroku postronnych obserwatorów? Jak wówczas traktują konie, które w ich mniemaniu należy dyscyplinować? Tego rodzaju myśli bardzo mnie motywują, dają siłę do działania nawet w najtrudniejszych momentach.

Wideo ukazuje wulgarną reakcję dorozkarza na protest grupy Wio z Krakowa. Źródło: Facebook.com @wiozkrakowa

Jeden z krakowskich dorożkarzy okazuje protestującym środkowy palec.

Dorożkarze reagują na protesty gwałtownie, ale aktywiści nie łamią się. Motywuje ich troska o dobro koni. Fot. archiwum Moniki Kohut.

"Dorożkarze nie rozumieją, że można współczuć zwierzętom zupełnie za darmo"

Świat Zwierząt: Dorożkarze zarzucają Państwu interesowność, że robicie wszystko dla pieniędzy. Są Państwo faktycznie wysłannikami “lobby meleksiarskiego”?

Monika Kohut: Oskarżenia dorożkarzy mówią więcej o nich niż o nas. Ukazują ich głębokie niezrozumienie, że można interesować się losem i przejmować cierpieniem innej, słabszej, istoty. Tak po prostu, nie za pieniądze. No więc nie jesteśmy reprezentantami żadnego lobby. Normalnie, uczciwie pracujemy, a na protesty przychodzimy w wolnym czasie i nikt nam nie płaci. Transparenty też sami robimy.

Transparent grupy Wio z Krakowa
Transparent grupy Wio z Krakowa
Transparent anglojęzyczny, dla informacji zagranicznych turystów.

Grupa Wio z Krakowa sama przygotowuje swoje transparenty. Każdy może podejść do aktywistów, wziąć transparent i stanąć razem z nimi w pokojowym proteście. Fot. Facebook.com @wiozkrakowa.

"Zdecydowana większość osób nas popiera"

Świat Zwierząt: A jak na Państwa protesty reagują postronne osoby, turyści?

Monika Kohut: Zdecydowana większość osób popiera naszą inicjatywę. Nadal zdarzają się jednak osoby uważające, że “koń został stworzony do pracy i ma zarobić na swoje utrzymanie”, lecz opinie takie stanowią  zdecydowaną mniejszość.

Z radością obserwujemy coraz większe zrozumienie dla naszych protestów. Większość ludzi uważa się za miłośników zwierząt, nie przychodzi im jednak do głowy, z czym wiąże się taki sposób eksploatacji koni. Z rozmów z przechodniami wynika, iż konie są dla nich synonimem wolności, a niewolnicza praca przy ciągnięciu dorożki jest totalnym zaprzeczeniem tego obrazu. Nagle okazuje się, że tak naprawdę nikt nie chce przykładać ręki do niewolenia tych pięknych i mądrych zwierząt. I o to nam właśnie chodzi.

Zaobserwowaliśmy, że ludzie, którzy jednak decydują się na skorzystanie z usług dorożkarzy podczas trwania protestów, to w dużej mierze zagraniczni turyści. By i do nich trafić z naszym przekazem przygotowaliśmy na planszach napisy również w języku angielskim. Myślę więc, że wkrótce uda się także ich przekonać, że lepiej przespacerować się po naszym pięknym mieście, niż skazywać konie na niewolniczą pracę.

Świat Zwierząt: Czy ludzie rzeczywiście podchodzą do Państwa i rozmawiają o koniach, chcą zrozumieć, czy tylko przyglądają się awanturom?

Monika Kohut: Większość chce zrozumieć. Toczymy na Rynku Głównym bardzo ciekawe dyskusje, najczęściej właśnie z osobami postronnymi, bo z dorożkarzami rozmawia się raczej trudno, co widać na naszych filmach.

Niektórzy próbują bronić dorożkarzy, pytają, co złego jest w wożeniu ludzi, dlaczego czepiamy się drobiazgowo przepisów, że przecież konie z Morskiego Oka mają gorzej. Zawsze wtedy pytam: jak to? Czy to znaczy, że jeśli nad Morskim Okiem jest jeszcze gorzej, to w Krakowie musi być źle? Dlaczego w ogóle rozważać pomiędzy wyborem większego lub mniejszego zła? Dlaczego przychodzi wam do głowy, że wybór mniejszego zła jest OK? Przecież lepiej, by cierpienia koni w ogóle nie było.

Świat Zwierząt: A co z przestrzeganiem przepisów przez dorożkarzy? Większość turystów chyba nawet nie wie, że są jakieś regulacje dotyczące jazdy dorożkami.

Monika Kohut: Właśnie dlatego te regulacje notorycznie nie są przestrzegane. Na własne oczy i uszy przekonałam się niejednokrotnie, jak fatalnie wygląda ta kwestia na krakowskim Rynku.

Byłam np. świadkiem rozmowy między dorożkarką i rodziną z dziećmi. Dorożkarka tłumaczyła turystom z rozbrajającą szczerością, że nie może teraz wszystkich zabrać, bo przepisy ograniczają liczbę pasażerów dorożki do czterech, a my stoimy i patrzymy, ile osób wsiada. Czyli mogliśmy przypuszczać, że kiedy nas nie ma, dorożki jeżdżą z większą, niż dopuszczają przepisy, ilością pasażerów. Fakt ten szybko został przez nas potwierdzony na zdjęciach i nagraniach, zrobionych w czasie, gdy przychodzimy w okolice Rynku poza zwykłymi godzinami protestów.

Co najmniej pięć osób w dorożce

Dorożkarze nagminnie łamią przepisy i każą koniom ciągnąć zbyt wielu pasażerów. Widok pięciu czy sześciu osób w dorożce to norma. Przepisy pozwalają przewozić tylko czterech pasażerów. Fot. archiwum Moniki Kohut.

"W XXI wieku nie powinno być miejsca na okrucieństwo wobec zwierząt"

Świat Zwierząt: Niedawno opublikowali Państwo na Facebooku artykuł z pisma “Przyjaciel Zwierząt” z roku 1880. To krytyka wykorzystywania koni przez dorożkarzy, bardzo podobna do tego, co Państwo głoszą. Dlaczego Państwo sądzą, że wreszcie przyszedł czas na zmiany, skoro dyskusja o dorożkach trwa już prawie 150 lat?

Monika Kohut: Ten artykuł to prztyczek w nos osób, które twierdzą, że wykorzystywanie koni jest w porządku, bo to stara tradycja.

Przede wszystkim uważam, że tradycja to przekazywanie czegoś, z czego możemy być dumni, a nie da się tego powiedzieć o męczeniu koni. Najważniejsze jednak jest to, że ta “tradycja” od samego początku budziła kontrowersje, polemikę i krytykę. Inicjatywa Wio z Krakowa i wszyscy inni obrońcy zwierząt nie robią niczego nowego. Jeśli dorożkarze powołują się na tradycję, to my też możemy!

Zmiany są natomiast wyraźnie widoczne, klimat jest dziś zupełnie inny. To, co kiedyś było wołaniem na puszczy, dziś jest już normalną postawą. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, czym jest wykorzystywanie zwierząt dla uciechy turystów i buntuje się przeciw temu.

W dwudziestym pierwszym roku XXI wieku nie powinno być miejsca w przestrzeni publicznej dla wyzysku, okrucieństwa i niewolniczej pracy zwierząt pozaludzkich.

"Najwazniejsze jest zawsze działanie"

Świat Zwierząt: Czy chciałaby Pani na koniec przekazać coś Czytelnikom naszego portalu?

Monika Kohut: Bardzo chętnie. Pragnę przekazać to, co zawsze powtarzam ludziom, zarówno tym, którzy chcą działać na rzecz zwierząt pozaludzkich, jak i tym, którzy nie są jeszcze zdecydowani.

Otóż najważniejsze jest zawsze działanie. Nie szlachetne intencje i deklaracje. One też są ważne, ale jeśli tylko obserwujemy krzywdę innych istot, nie robiąc nic, by ją przerwać, to nic się nie zmienia. Współczucie bez działania, jest tylko obserwacją. Dlatego proszę, by Państwo reagowali na każdą krzywdę. Nie tylko psów i kotów, które są najbliższe sercom większości Polek i Polaków, ale wszystkich zwierząt.

Proszę reagować: zwrócić uwagę, zrobić zdjęcie, powiadomić odpowiednie służby. Można też zorganizować lub przyjść na protest taki jak nasz, to nie wymaga żadnego przygotowania, trzeba tylko poświęcić swój czas i być. Żadna niesprawiedliwość nie kończy się sama, tylko kończą ją protesty społeczne i niezgoda na tę niesprawiedliwość, zatem działajmy.

Od niemal 150 lat konie wykonują w Krakowie niewolniczą pracę.

Nadeszła pora, by skończyć z procederem, trwającym już niemal 150 lat. Fot. archiwum Moniki Kohut.

Świat Zwierząt: Dziękujemy za rozmowę i oby protesty inicjatywy Wio z Krakowa przyniosły pożądany, wymierny skutek.

Sprawdź swoją wiedzę o psach!

Pytanie 1 z 9

W jaki sposób pies widzi kolory?

Dołącz do nas

Jeśli chcesz przedstawić nam swojego pupila lub masz ciekawą historię związaną ze zwierzęciem do opowiedzenia, napisz do nas na redakcja@swiatzwierzat.pl. Pamiętaj też o dołączeniu do naszej grupy na Facebooku, gdzie możesz spotkać innych miłośników zwierząt - Kochamy Zwierzęta. Bądź z nami!

Emil HoffAutor

Miłośnik historii ludzi i zwierząt, autor książek, artykułów i poradników (w prasie i Sieci). Redaktor portalu swiatzwierzat.pl. Team koty.

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@swiatzwierzat.pl

Podobne artykuły

Inne zwierzęta

Wilk: drapieżca znany i nieznany

Czytaj więcej >

Inne zwierzęta

Szympans: najbliższy krewniak człowieka

Czytaj więcej >

Inne zwierzęta

Wydra morska: sprytna i niezależna

Czytaj więcej >

Inne zwierzęta

Kaczka domowa: ptak wielofunkcyjny

Czytaj więcej >

Inne zwierzęta

Bóbr europejski: leśny inżynier

Czytaj więcej >

Inne zwierzęta

Delfin zwyczajny: najliczniejszy, a nadal tajemniczy

Czytaj więcej >