Wyszukaj w serwisie
Psy Koty Inne zwierzęta Nasze ZOO Głosem eksperta Pozostałe quizy
Swiatzwierzat.pl > Inne zwierzęta > Chory bielik zamiast do weterynarza trafił na sesję zdjęciową. Burmistrz spodziewa się podziękowań?
Kamila Sabatowska
Kamila Sabatowska 30.03.2023 15:47

Chory bielik zamiast do weterynarza trafił na sesję zdjęciową. Burmistrz spodziewa się podziękowań?

None
facebook/Urząd Miasta w Brzegu

Media obiegła wiadomość o akcji ratunkowej chorego bielika. Osłabiony ptak został znaleziony w okolicach Brzegu. Zamiast do weterynarza trafił w ręce burmistrza, który wykorzystał okazję, by urządzić z sobie nim sesję zdjęciową. Oczekiwanie na udzielenie pomocy miało trwać ponad 6 godzin. Włodarz miasta przeprasza, jednak wyraził zdziwienie, że internauci nie pospieszyli z podziękowaniami za "dobry uczynek".

Jak wynika z informacji opublikowanych na oficjalnym profilu miasta Brzeg, 7 lutego jeden z pracowników Urzędu Miasta otrzymał informację od mieszkańców Szydłowic o znalezieniu cierpiącego bielika. Nikt nie spodziewał się, że zwierzę przed otrzymaniem fachowej pomocy trafi jeszcze na sesję zdjęciową z burmistrzem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Jerzym Wrębiakiem. 

Skandal w Brzegu. Chory bielik miał czekać na pomoc kilka godzin

O sprawie zatrutego osobnika, należącego do ściśle chronionego gatunku, poinformowano ornitologa Marka Stajszczyka. Mężczyzna zjawił się na miejscu i przetransportował nielotnego bielika do ratusza brzeskiego Urzędu Miasta. 

W trakcie interwencji całkowicie zignorowano podstawową zasadę 3xC - cicho, ciemno, ciepło, którą stosuje się podczas ratowania dzikich ptaków. Nie należy im wówczas podawać wody, jedzenia ani eksponować na kontakt z człowiekiem, by ograniczyć stres. Warto zaznaczyć, że w takiej sytuacji kluczowym czynnikiem, nierzadko decydującym o życiu lub śmierci zwierzęcia, jest czas, w którym ptak znajdzie się pod opieką specjalistów.

Niebawem w sieci pojawiły się efekty sesji zdjęciowe, którą urządził sobie burmistrz Jerzy Wrębiak z wyraźnie osłabionym orłem. Mężczyzna podnosił i głaskał ptaka, a także trzymał zupełnie jak kurę. Zdjęcia udostępnione zostały na stronie Urzędu Miasta w Brzegu, a we wpisie podkreślono, iż “dbanie o symbol godła Polski wymaga zaangażowania pracowników Urzędu Miasta, co też uczynili”.

Ratują zwierzęta z rąk oprawców. Proszą o Twoje 1,5%

Zwierzę powinno natychmiast trafić do weterynarza. Sesja zdjęciowa okazała się ważniejsza

Jak wynika z ustaleń lokalnego portalu Brzeg24.pl, schorowany bielik trafił do Urzędu Miasta w Brzegu około godziny 13. W pierwszej kolejności o miejscu jego przebywania poinformowano dziennikarkę TVP 3 Opole. Z kolei wiadomość o zwierzęciu wymagającym pilnej opieki medycznej dotarła do specjalistycznej jednostki weterynaryjnej, zajmującej się leczeniem ptaków szponiastych, dopiero na kilka minut przed godziną 16. Wersję tę potwierdziła Marta Węgrzyn z Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt “Avi”.

To, że pracownicy Urzędu Miasta w Brzegu wiedzieli o znalezionym bieliku już około godz. 13 potwierdza również notatka służbowa strażnika miejskiego. W wyniku zaniedbań ze strony urzędników ostatecznie ptak trafił pod opiekę weterynarza dopiero o 19. Ponadto ze słów urzędników wynika, że zwierzę po kilku godzinach spędzonych w budynku urzędu odzyskało siły, a jego stan się poprawił, chociaż w tym czasie nie podano mu żadnych leków.

Mieszkańcy Brzegu nie kryją złości

W sieci mieszkańcy Brzegu nie kryją oburzenia, jakie wywołało u nich zachowanie samorządowca w stosunku do potrzebującego pomocy ptaka. Niektórzy nie przebierali w słowach, a traktowanie zatrutego bielika w sposób instrumentalny budzi w nich spore wątpliwości.

- To jest straszne myśleć o dobrych zdjęciach, a nie o tym, że ptak objęty ścisłą ochroną jest w stanie zagrożenia życia i powinien otrzymać pomoc. Dożyliśmy czasów, że zdjęcie na social media jest ważniejsze niż zdrowie/życie innych. Ważne są like, serduszka, fame musi się zgadzać. Dramat - czytamy w jednym z komentarzy.

Najwyraźniej Jerzy Wrębiak nie czuje się winny swojego postępowania, o czym świadczy wpis odnoszący się do zaistniałej sytuacji. Wbrew temu, co zarzucają mu mieszkańcy miasta, w jego ocenie sesja fotograficzna z cierpiącym bielikiem była dobrym uczynkiem godnym pogratulowania, aniżeli propagandowym ruchem.

- Każdy dobry uczynek musi być "przykładnie ukarany". Zamiast podziękowań spotkała mnie fala krytyki ze strony czytelników tygodnika "Panoramy Powiatu Brzeskiego" - odpowiedział Wrębiak.

Prosząc o komentarz dotyczący zachowania burmistrza Jerzego Wrębiaka, dziennikarze wyżej wymienionego portalu skontaktowali się z samym zainteresowanym. Mieli na celu dowiedzieć się, co kierowało nim w momencie urządzenia sesji zdjęciowej z osłabionym zwierzęciem. W odniesieniu do zadanych pytań burmistrz udzielał lakonicznych wypowiedzi, sprowadzających się zazwyczaj do trzech słów: “wynika z notatki”. 

źródło: wiadomosci.gazeta.pl; brzeg.pl; brzeg24.pl

Tagi: Ptaki Polska
Buldog francuski najpopularniejszą rasą psów w USA. Dlaczego stał się przedmiotem mody?
Buldog francuski
Buldog francuski jest obecnie najbardziej lubianą rasą psów przez Amerykanów - taki wniosek wysunął American Kennel Club. Pupile o krótkich pyskach, krępej budowie ciała i uszach niczym nietoperz, określane pieszczotliwie “żabkami”, wspięły się na szczyt zestawienia, detronizując labrador retrievera. Co popularność ras brachycefalicznych mówi o nas i kondycji moralnej społeczeństwa? Niestety nic dobrego.Znane są praktycznie pod każdą szerokością geograficzną, choć na przestrzeni ostatnich lat zyskiwały coraz większe uznanie wśród mieszkańców Europy i Ameryki Północnej. Mowa o buldogach francuskich, czyli "najmodniejszej" rasie psów 2022 roku według największej organizacji kynologicznej w USA. Chociaż trudno o weselsze czworonogi, wytypowanie buldoga francuskiego jako faworyta amerykańskich psiarzy może napawać niepokojem - po obu stronach oceanu. Hodowane bezkrytycznie zwierzęta w celu zaspokojenia popytu cierpią przy akompaniamencie odgłosów zadyszki i zachłyśnięć własną śliną. Psy z krótkim pyskiem mają naprawdę pieskie życie.
Czytaj dalej
Podczas interwencji DIOZ nie tylko zwierzęta potrzebowały pomocy. Ta historia chwyta za serce
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt opublikował relację z kolejnej interwencji, która obnażyła zarówno zwierzęcy, jak i ludzki dramat. Pomocy potrzebowały nie tylko psy i koty w rozpadającej się ruderze, ale także pozostawiona przez rodzinę staruszka. Kobieta starała się robić co w jej mocy, aby zapewnić zwierzętom najlepsze z możliwych warunków, podczas gdy dorosłe dzieci umyły ręce. Przedstawiciele organizacji DIOZ nie odmawiają pomocy nie tylko pokrzywdzonym zwierzętom, ale i ludziom znajdującym się w kryzysowej sytuacji życiowej. W ostatnim czasie inspektorzy udali się na interwencję do starszej kobiety, która pod swoją opieką miała kilka kotów i psów. W takich warunkach nie powinien żyć nikt. 
Czytaj dalej