Wyszukaj w serwisie
Psy Koty Inne zwierzęta Nasze ZOO Głosem eksperta Pozostałe quizy
Swiatzwierzat.pl > Psy > Ból był tak nieznośny, że rozdrapywał sobie skórę do krwi. Właściciele psa nie mieli sobie nic do zarzucenia
Lena Tomaszewska
Lena Tomaszewska 19.05.2023 09:15

Ból był tak nieznośny, że rozdrapywał sobie skórę do krwi. Właściciele psa nie mieli sobie nic do zarzucenia

Buldog
facebook/Załoga Bulldoga

Buldog imieniem Rocky był skrajnie wychudzony, a świąd całego ciała nie pozwalał mu normalnie funkcjonować. Chwilową ulgą przynosiło mu jedynie rozdrapywanie swędzących ran do krwi. Właściciele każdego dnia widzieli jego cierpienie, a mimo to postanowili szukać wymówek, by nie udać się z nim do weterynarza. W dodatku sąsiedzi zgłaszali, że dzieci właścicielki na spacerach szarpały go i podduszały. Sprawa skończyła się interwencją.

Sytuacja psów ras brachycefalicznych w Polsce jest dramatyczna. Pomarszczona, urocza mordka skłania ludzi do nieodpowiedzialnego rozmnażania pupili i często kończy się cierpieniem nieleczonych zwierząt. Coraz więcej lekarzy weterynarii i towarzystw kynologicznych zwraca uwagę na to, żeby świadomie hodować te psy. Te, które zostały powołane na świat, często kończą porzucone przez właścicieli, którzy nie podołali opiece.

Dzieci właścicielki szarpały go i podduszały

Dramat zwierzęcia rozgrywał się w centrum Łodzi. Do organizacji pro-zwierzęcych zaczęły docierać informacje o buldożku Rockym, którego rodzina haniebnie zaniedbywała.

Zgłaszano, że dzieci właścicielki podczas spacerów obchodziły się z nim niedelikatnie – szarpały smycz, podduszały go. O skrajnym zaniedbaniu podstawowych zasad opieki nad zwierzęciem świadczył również wygląd Rocky'ego - pies był wychudzony, a na jego ciele znajdowały się suche, łyse placki skóry.

Sprawą zajęli się inspektorzy OTOZ Animals Łódź, którzy przeprowadzili interwencję. To, co zastali na miejscu, zszokowało nawet doświadczonych inspektorów.

Targi rzeczy dla zwierząt Meet my Buddies odbędą się już 20 i 21 maja w centrum Warszawy - musicie tam być!

"Naszym oczom ukazał się WRAK PSA"

Od razu po wejściu do mieszkania usłyszeli zapewnienia właścicielki, że pies ma tylko alergie, ale jest leczony. Zapewnienia właścicieli nie przekonały inspektorów. Po tym, co zobaczyli, wątpili w to, że pies otrzymuje właściwą pomoc medyczną. Skontaktowali się więc z lekarzem, którego wskazała właścicielka. 

Okazało się, że kobieta faktycznie zabrała podopiecznego na wizytę u specjalisty, ale w styczniu. Od marca aż do maja nie pojawiła się na żadnej z wyznaczonych kontroli. Przedstawiciele organizacji nie mieli zatem złudzeń, że zwierzę należy niezwłocznie odebrać i skierować do gabinetu weterynaryjnego.

Chociaż Rocky był skrajnie wychudzony i nie mógł normalnie chodzić, właścicielka nie miała sobie nic do zarzucenia i nie widziała żadnego problemu w krytycznym stanie, w jakim znajdował się jej podopieczny. Świąd całego ciała sprawiał, że co kilka kroków zatrzymywał się, rozdrapując do krwi skórę. Co najstraszniejsze, w momencie kontroli nie było w mieszkaniu żadnego pożywienia dla psa.

Już nie Rocky, tylko Raban

Sprawa została skierowana do organów ścigania, a pies znajduje się aktualnie pod opieką fundacji Załoga Bulldoga. Piesek pożegnał się ze starym życiem i ze starym imieniem. Teraz nie jest już Rockym, tak jak nazwali go poprzedni właściciele, tylko Rabanem. Zmiana imienia symbolicznie kończy bolesny okres w jego życiu. Teraz objęty opieką dobrych ludzi, którzy się o niego troszczą, ma szansę wrócić do pełni zdrowia.

Interwencja położyła kres kłamstwom poprzednich właścicieli zwierzęcia, jednakże Raban nadal mierzy się ze skutkami zaniedbań. Wychudzenie, wyniszczenie, świąd i strupy znaczą jego ciało, ale jest na dobrej drodze do wyzdrowienia.

Źródło: Załoga Bulldoga na Facebooku, OTOZ Animals na Facebooku

Tagi: Buldog Pies
Pokazali, co wyszło z lasu pod Białymstokiem. Mało kto zgadnie, co to za zwierzę, "Zgłupiałam"
zając w Parku Narodowym
Na facebookowym profilu Polskich Parków Narodowych udostępniono zdjęcie, które wywołało niemałe zamieszanie w sieci. Internauci zachodzą w głowę, co znajduje się na fotografii. Pod nią zamieszczono jedynie humorystyczny podpis “misiaczek”. Jesteś w stanie określić, co wyszło z puszczy?Natura potrafi zaskakiwać - to stwierdzenie nie podlega dyskusji. Chociaż szacuje się, że do dziś opisano około 2 mln zwierząt i roślin na Ziemi, to mało kto jest w stanie określić, czym jest tajemnicze stworzenie, które udało się uchwycić na zdjęciu z Puszczy Knyszyńskiej. Spróbuj określić, czym jest enigmatycznie wyglądający “misiaczek”.
Czytaj dalej
Tego już za wiele. Słynna kocia kawiarnia nie chce gościć małych dzieci, rodzice posunęli się za daleko
Dziecko dotyka kota
Kocie kawiarnie cieszą się wciąż dużą popularnością wśród odwiedzających, a zwłaszcza dzieci w wieku szkolnym. “Biały Kot” z Gdyni wprowadził ważną zmianę, przez którą nie wszystkie maluchy będą mogły skorzystać z jej usług. Powód? Chodzi o bezpieczeństwo kocich rezydentów. Pracownicy chcą zadbać o to, by zwierzęta czuły się swobodnie i dobrze w lokalu. Kocia kawiarnia “Biały Kot” nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony odwiedzających. Mruczki towarzyszą w niej wszystkim chętnym, którzy rozsiądą się przy jednym ze stolików z ciastem czy kawą. Jednak teraz regulamin uległ zmianie i o tym, czy będzie można skorzystać z jej usług, zadecyduje wiek.
Czytaj dalej