Gepard w lesie
Źródło: Unsplash/Wolfgang Hasselmann

Zgłosił policji, że widział geparda. Nieoczekiwany finał sprawy zaskoczył nawet funkcjonariuszy

21 Grudnia 2020

Policja z Oregonu w USA dostała nietypowe zgłoszenie - przy drodze grasuje gepard! Zwierzę nie wydawało się być agresywne, ale i tak trzeba było coś z nim zrobić. Mimo wszystko gepard mógłby stanowić poważne zagrożenie dla mieszkających w pobliżu ludzi. Mógł on uciec z ogrodu zoologicznego lub hodowli, dlatego sprawa wymagała natychmiastowej interwencji. Policja ruszyła na miejsce zgłoszenia, lecz to, co zobaczyli, rozbawiło ich do łez.

W ostatnią sobotę, 19 grudnia policja w stanie Oregon dostała nadzwyczajne zgłoszenie. Szeryf hrabstwa Multnomah odebrał telefon od pewnego mieszkańca Portland, który zgłosił, że widział „wielkiego, drapieżnego kota w cętki” w swojej okolicy. Zgłoszenie było na tyle interesujące, że później szeryf zamieścił je w mediach społecznościowych.

Gepard na wolności

Choć jak twierdził mieszkaniec Portland, zwierzę przypominające geparda nie wyglądało groźnie, należało interweniować. Kto wie, co mogłoby się zdarzyć później, gdyby wielki kot pozostał nadal na wolności?

Na miejsce został wysłany zastępca szeryfa, Sullivan. W drodze po geparda zadzwonił do pobliskiego ogrodu zoologicznego, by powiadomić ich o tej sprawie. Zoo jednak nie zgłosiło zaginięcia żadnego ze swoich zwierząt.

Gdy Sullivan przybył na miejsce zdarzenia, ostrożnie się rozejrzał. W istocie, dostrzegł w lesie wielkiego kota! Zaczął się do niego ostrożnie podkradać, tak, by śpiący drapieżnik się nie spłoszył...

Gepard najwyraźniej był zszokowany wizytą funkcjonariusza, ponieważ nawet się nie ruszył na jego widok - dosłownie go zamurowało. Zwierzę dało podejść do siebie bardzo blisko. Było to spotkanie oko w oko człowieka z dzikim kotem.

Smutne wiadomości z rana. Nie żyje lwica z zoo, która dopiero co została mamąSmutne wiadomości z rana. Nie żyje lwica z zoo, która dopiero co została mamąCzytaj dalej

Gdy Sullivan podszedł do geparda na odległość zaledwie kilku metrów, dobrze udokumentował zwierzę, które zastał w Portland. Choć faktycznie gepard przebywał w lesie, to nie był on prawdziwy. Była to maskotka wielkości prawdziwego geparda!

Prawda o gepardzie wyszła na jaw

Nie jest jasnym, kto umieścił maskotkę w lesie. Wywołała ona niemałe zamieszanie w okolicy. Na szczęście, tak jak na początku zaobserwował to zgłaszający mieszkaniec Portland, wielki afrykański kot był zupełnie niegroźny.

- Pomijając kwestie żartów i humoru, doceniamy tego człowieka za zgłoszenie tego, co według niego było zagrożeniem dla bezpieczeństwa w jego sąsiedztwie - poinformowało w oświadczeniu biuro szeryfa hrabstwa Multnomah. - Nadal zachęcamy wszystkich do zgłaszania przestępstw lub czegokolwiek, co zostanie uznane za niezwykłe lub podejrzane.

Po tym zdarzeniu wszyscy odetchnęli z ulgą i uśmiechami na twarzach. Policja dodała z ulgą, że to zgłoszenie na szczęście nie było tak poważne, jak przypuszczali.

Historia tak jednak mogła mieć zupełnie inne zakończenie. W Oregonie, jak i innych stanach, faktycznie mieszkają wielkie, dzikie koty - są to kuguary. Zdarzało się je widywać w tej okolicy, ale ich obserwacje należały do rzadkości, prowadzą bowiem dość skryty tryb życia. Obserwacja geparda w tym miejscu była więc tym bardziej intrygująca, dopóki nie okazało się, że ktoś wyciął ludziom niezły numer.

Zobacz zdjęcie:

Pluszowy gepard w Oregonie

Artykuły polecane przez redakcję Świata Zwierząt:

źródło: ctvnews.ca

Następny artykuł