świeca
Źródło: pixabay.com/webandi

Wyszła na spacer z psem, chwilę później została zabita. Wierny i lojalny pies pomógł wskazać sprawcę

14 Grudnia 2020

Nie żyje kobieta ugodzona nożem w trakcie spaceru z psem. Zwierzę starało się bronić swojej właścicielki do końca. To właśnie dzięki śladom jego zębów, śledczym udało się zatrzymać podejrzanego 67-latka. Do zdarzenia doszło w Rydułtowach na ulicy Obywatelskiej.

Nie żyje ofiara nożownika. To kobieta, która spotykała się ze sprawcą dwa lata wcześniej. Mężczyzna nie mógł pogodzić się z rozstaniem. Morderstwa dokonał z premedytacją. Czekał pod mieszkaniem 49-latki, aż ta wyprowadzi na spacer swojego psa. Gdy tylko ją zobaczył, rzucił się na nią i pchnął ją kilkukrotnie nożem. Wierne zwierzę najpierw próbowało bronić jej przed napastnikiem, później pozostało przy niej do końca.

Nie żyje 49-letnia ofiara nożownika

Służby szybko potwierdziły, że doszło do morderstwa. Na miejscu zabezpieczono wiele śladów, które pozwoliły zrekonstruować przebieg wypadków. Na dodatek zgłosiło się kilku świadków zdarzenia.

Dysponując dość ogólnym rysopisem sprawcy i dowodami rzeczowymi, policjanci z wydziału śledczego katowickiej komendy przystąpili do poszukiwań osoby odpowiedzialnej za śmierć kobiety. Śledztwo nie trwało długo.

- Jedna rzecz nie dawała im spokoju - pies ofiary, który został z nią do końca i prawdopodobnie próbował obronić. To właśnie naprowadziło kryminalnych na trop sprawcy. Świeże ślady pogryzienia przez psa na nodze napastnika pozwoliły na wytypowanie podejrzanego - czytamy na rmf24.pl słowa policjantów.

Woźniak-Starak o incydencie pod domem Kaczyńskiego. Rolnicy wyrzucili na ulicę martwą świnięWoźniak-Starak o incydencie pod domem Kaczyńskiego. Rolnicy wyrzucili na ulicę martwą świnięCzytaj dalej

Wierny pies, choć nie był w stanie uchronić swojej właścicielki przed napastnikiem, doprowadził do jego ujęcia. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa 49-latki. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Zabił, bo nie mógł pogodzić się z rozstaniem

Ofiara, która nie przeżyła ataku była jego dawną partnerką. Mężczyzna od początku wydawał się podejrzany. Choć nie spotykał się z kobietą od ponad 2 lat, wciąż nie mógł pogodzić się z rozstaniem.

- Nie bardzo miał alibi. Twierdził, że w tym czasie był w domu sam i nigdzie nie wychodził. W pewnym momencie policjanci poprosili go, żeby podniósł nogawki spodni i pokazał nogi - mówił rzecznik policji Partyk Błasik, cytowany przez TVN24.pl

Gdy policjanci kazali mu podciągnąć nogawkę, wiedział, że nie uniknie konsekwencji. Po starciu z psem na jego nodze widniał szereg ran od ostrych kłów czworonoga. Wiedząc, że nie wywinie się z tej sytuacji, wskazał śledczym narzędzie zbrodni.

Mężczyzna został później przewieziony na komisariat, gdzie usłyszał zarzuty i złożył wyjaśnienia. Przyznał się do wszystkich zarzutów. Obecnie czeka na rozprawę w areszcie.

Artykuły polecane przez redakcję Świat Zwierząt:

Źródło: rmf24.pl

Następny artykuł