Wyszukaj w serwisie
Psy Koty Inne zwierzęta Nasze ZOO Głosem eksperta Pozostałe quizy
Swiatzwierzat.pl > Koty > Bezpański kot ciężko pracował, by zostać zauważonym. Mijały dni i w końcu postanowił: teraz albo nigdy
Lena Tomaszewska
Lena Tomaszewska 09.06.2023 14:11

Bezpański kot ciężko pracował, by zostać zauważonym. Mijały dni i w końcu postanowił: teraz albo nigdy

kot za oknem
youtube/The Dodo

Bezpański kot codziennie przechodził obok ich okna. Nie miały wątpliwości – chciał zostać zauważonym. Nieufny mruczek miał dość życia na ulicy i wiedział, co musi zrobić, żeby przekonać do siebie kobiety. Był jednak pewien problem. W domu był już jeden kot, a żeby do niego dołączyć, trzeba było wkupić się w jego łaski.

Po długim, samotnym życiu kot postanowił znaleźć nowy dom. Dokonał wyboru – chciał przekonać do siebie Annę i jej współlokatorkę. Starał się o ich względy miesiącami, coraz bardziej rozkochując w sobie kobiety. Sprawa nie była prosta. Chociaż były miłośniczkami zwierząt i chętnie dałyby łaciatemu mruczkowi nowy dom, adoptowany wcześniej kot ze schroniska i jego komfort były dla nich priorytetem.

Po długim życiu na ulicy, kot wybrał sobie nową mamę

Nie wiadomo, jak to się dokładnie stało i co nim kierowało. Bezpańskiemu mruczkowi najwyraźniej spodobało się to, co zauważył przez okno w mieszkaniu Anny. Możliwe, że zachęciła go obecność innego kota i wiedział, że ma do czynienia z osobami przyjaznymi dla miauczących czworonogów.

Wiedział, że żeby dostać się do środka, musi zwrócić na siebie uwagę. Dlatego codziennie przychodził pod okno, wskakiwał na parapet i robił wszystko, co w jego mocy, żeby zostać zauważonym. Patrzył na mieszkanki domu swoimi uroczymi ślepiami, drapał szybę. Obok tego uroczego, czarno-białego mruczka nie można było przejść obojętnie. 

Pojawiły się na szlaku do Morskiego Oka. Turyści oniemieli, "Nadal jestem w szoku, że je zobaczyliśmy"

"Przychodził do okna i drapał je każdej nocy"

Mruczek wiedział, że ważna jest wytrwałość. Na filmikach kręconych przez Annę widać, jak on i adoptowany burasek kobiety wylegują się na parapecie rozdzieleni szybą. Kot drapał okno każdej nocy, chcąc dostać się do środka. Chociaż łamało jej to serce, kobieta miała obawy przed wpuszczeniem go.

Nie mogłyśmy wpuścić go do środka, bo mamy innego kota, byłyśmy rodziną zastępczą dla innych.

Sam mruczek, chociaż chciał zyskać nowy dom, także obawiał się wejścia do środka. Zajęło wiele czasu, zanim dał się dotknąć i pogłaskać. Podświadomie pragnął miłości, ale bał się ją otrzymać i był nieufny.

Na początku nie podchodził do nas. Karmiłyśmy go, a Bart przychodził codziennie i siadał na tym małym parapecie.

"Potrzebował miłości i uwagi. Wiedziałam, że nie mogę go zostawić. Polegał na nas"

Chciał nawiązać z kobietami więź, usilnie wracał na parapet ich mieszkania, aż w końcu nastąpił przełom. Zaczął ufać kobietom na tyle, by dać się dotknąć. I tak zaczął się długi proces budowania więzi z pupilem.

Za pierwszym razem, gdy okazał nam jakiekolwiek zainteresowanie, był przy oknie, a moja współlokatorka wyciągnęła rękę i zaczęła go głaskać. Potem było tak, jakby ciągle chciał, żebyśmy wychodziły na zewnątrz i głaskały go – relacjonuje Anna.

Pozwalał zbliżać się kobietom coraz bardziej. Zaczęło się od głaskania, a skończyło na tym, że pupil siedział im na kolanach, ciesząc się bliskością człowieka. Kobiety nadal miały wątpliwości, czy powinny adoptować mruczka. Decyzję ułatwił im sam kot, który nie odstępował ich na krok.

Właśnie wtedy zaczął mnie śledzić. Szedł za mną do drzwi frontowych, płacząc przez cały czas. Potrzebował miłości i uwagi. Wiedziałam, że nie mogę go zostawić. Polegał na nas.

Chociaż Bart od miesięcy starał się, żeby kobiety wpuściły go do środka mieszkania, kiedy chciały to zrobić, sprawa okazała się nie taka prosta. Mimo budowanej miesiącami więzi, pupil przestraszył się i nie chciał wejść do środka.

Musiałyśmy pożyczyć pułapkę od schroniska dla zwierząt. Założenie jej zajęło 8 godzin. Ale kiedy usłyszał mój głos, od razu go rozpoznał.

Spanikowany pupil, słysząc znane dźwięki, uspokoił się. Dał się wnieść do środka. I tak stał się pełnoprawnym członkiem rodziny. Obecność drugiego kota nie była przeszkodą.

– Jest super słodki, zawsze chce być przy mnie. Uwielbia się bawić i odkąd go uratowałam, chodzi za mną po całym domu. Czuję się, jakbym zyskała najlepszego przyjaciela.

Źródło: youtube/The Dodo, amomeupet.org

Bezpańska kotka nie chciała przyjąć pomocy od ludzi. Gdy wreszcie im zaufała, czekała ich niespodzianka
kotka
Ratowniczka z organizacji zajmującej się pomocą zwierzętom zauważyła, że w kociej kolonii przebywa kotka, która nie przypomina bezpańskiego. Trójkolorka bała się ludzi i starała się trzymać na dystans. Co więcej, przez dłuższy czas nie dała się również złapać w pułapkę, aż wreszcie nastąpił przełom. Nie minęło kilka dni, odkąd przeprowadziła się do nowego domu, a na jej posłaniu znaleziono nowo narodzone kocięta.Organizacja Foster Purrs postanowiła przygotować ogłoszenia, na których znajdowało się zapytanie, czy któryś z mieszkańców w okolicy nie szuka swojego zaginionego kota. Po jakimś czasie do ratowniczki Mary Chromek odezwał się człowiek, który go dokarmiał.
Czytaj dalej
Nastolatek pozwolił ojcu nazwać swojego psa. Gdy wywołał go weterynarz, omal nie spalił się ze wstydu
człowiek i pies
Imiona, które opiekunowie wybierają dla swoich czworonożnych przyjaciół, potrafią być nietuzinkowe, choć nie zawsze do końca przemyślane. Dodatkowy problem pojawia się w momencie, gdy pozwalamy innym na wybór przezwiska dla naszego zwierzaka. Użytkownik Reddita podzielił się z internautami historią, jaka spotkała go podczas wizyty u weterynarza z psem. Okazało się, że tata spłatał mu figla, który zaprzepaścił jego szanse na udany podryw. Niektórzy internauci chętnie dzielą się w sieci swoimi przemyśleniami, poruszającymi opisami dotyczącymi napotkanych ludzi, a także przygodami związanymi ze zwierzętami. Dokładnie tak stało się w przypadku nastolatka, który spotkał u weterynarza piękną dziewczynę. Choć ich psy od razu złapały ze sobą kontakt, wtedy jeszcze nie wiedział, że za chwilę spali się przy niej ze wstydu.
Czytaj dalej