bezdomne psy
Źródło: Facebook/Łucja Lenartowicz

Oburzające działanie urzędnika. Odebrał budy bezdomnym psom

19 Grudnia 2020

Bezdomne psy znajdują się w wybitnie ciężkiej sytuacji. Wiele osób robi wszystko, by choć trochę poprawić ich los. Budy wystawione dla dwóch czworonogów nie spodobały się jednak urzędnikowi z Łochowa. Według relacji Łucji Lenartowicz, mężczyzna postanowił je usunąć.

Bezdomne psy od czterech lat mieszkały w budach mieszczących się na terenie Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów pod Łochowem w województwie mazowieckim. Czworonogi nie przeszkadzały tam nikomu. Każdy znał Miśka i Dżekiego. Zajmowały się nimi dwie kobiety, które dbały o to, by czworonogi były zdrowe i dostawały jedzenie. Zimą skuwały lód z ich zamarzniętych misek z wodą.

Bezdomne psy straciły jedyne schronienie

Łucja Lenartowicz, zajmująca się parą czworonogów wolontariuszka wyjaśniła, że pewnego dnia budy po prostu zniknęły. W ich miejscu pozostał jedynie trawnik. Nie udało jej się także znaleźć mieszkających w nich bezdomnych psów.

- Jak tak można? Nie wiem gdzie teraz są. Straciły jedyny dom, jaki miały. Znajdę nasze Miśki choćbym miała nie spać i nie jeść. Ale jeśli włos im z głowy spadnie to nie wiem co zrobię. Pan Krzysztof zabrał im nie tylko dom, ale zrobił dużo więcej. Jako Dyrektor odpowiedzialny za wysypisko jest jak widać bardzo skory do porządków - czytamy w emocjonalnym wpisie na Facebooku wolontariuszki.

Decyzją dyrektora składowiska budy zostały przeniesione. Z relacji kobiety wynika, że osoby decyzyjne w gminie nie są zbyt zainteresowane pomocą bezdomnym psom. Kojce w schronisku zajmującym się takimi przypadkami nie są nawet zadaszone.

Krzysztof Marciniak, zarządzający składowiskiem odpadów obstaje jednak przy swojej decyzji. Ku rozgoryczeniu kobiety on także nie wie, co stało się z jej podopiecznymi. Wszystko wskazuje na to, że nie interesuje go ich dalszy los.

Decyzję urzędnika trudno jest zrozumieć. Kobieta, oraz osoby, którym los bezdomnych psów nie jest obojętny, zastanawiają się, czemu porządki na wysypisku śmieci zaczęto akurat od bud zwierząt, które nie mają teraz gdzie się podziać.

Psia fryzjerka myślała, że strzyże psa klienta. Gdy skończyła, zalała się łzamiPsia fryzjerka myślała, że strzyże psa klienta. Gdy skończyła, zalała się łzamiCzytaj dalej

Bezdomne psy zaginęły

Wolontariuszka dodała, że gdyby ktoś choćby uprzedził ją o planach dyrekcji, mogłaby sama wziąć Miśkę i Dżekiego pod opiekę. Można było także wypracować jakiś kompromis, na przykład co do terminu usunięcia bud.

- Zabierając im budy zabrał dużo więcej! Mnie wiarę w to, że mogę nadal tu pomagać bezdomnym psom, ale gminie też zabrał dużo. Może i więcej. Od kilku lat żaden pies, o którym wiedziałam nie trafił do schroniska. ŻADEN. Kilkaset tysięcy oszczędności Gminy na schronisko. Poświęciłam wszystko łochowskim psom! Życie zawodowe i prywatne - kontynuje pani Łucja Lenartowicz

Kobieta zrobi wszystko, by psy znalazły schronienie. Planuje też dopilnować, by gmina, która tak traktuje bezpańskie psy zaczęła wywiązywać się ze swoich ustawowych obowiązków jeśli chodzi o opiekę nad nimi.

Zobacz zdjęcie:

Artykuły polecane przez redakcję Świata Zwierząt:

źródło: natemat.pl

Następny artykuł