Labrador i jego pan
Źródło: facebook/pokemyheart

Labrador wraca po operacji. Ponowne spotkanie z panem jest najlepszym prezentem, o jaki mógł prosić na święta

23 Grudnia 2020

Labrador nazywany Jack Daniel przeszedł skomplikowaną operację usunięcia guza pod uchem. Choć właściciele obawiali się o życie i zdrowie ich pupila, zabieg przebiegł bez najmniejszych komplikacji i już wkrótce pies mógł ponownie spotkać się ze swoją rodziną. Zdążył wrócić do domu w sam raz przed Bożym Narodzeniem. Wtulenie się w swojego pana było wszystkim, czego pragnął w tegoroczne święta.

Labrador, u którego zdiagnozowano guz nowotworowy pod prawym uchem, został poddany operacji w klinice weterynaryjnej. Zabieg był na tyle skomplikowany, że personel czuł się zobligowany do tego, by poinformować właścicieli o ryzyku, jakie wiąże się z powierzeniem schorowanego pupila chirurgowi oraz przewidywaniach co do tego, czy operacja, aby na pewno zakończy się sukcesem.

Labrador przeszedł operację i wygrał z chorobą

Opiekunowie biszkoptowego psiaka o imieniu Jack Daniel martwili się, czy ich pupil wyjdzie z operacji cało. Mieli świadomość, że operacja jest jedynym sposobem na to, by labrador przestał odczuwać ból w czaszce, a jego życiu przestało grozić niebezpieczeństwo. Mimo to bali się, że pies nie wybudzi się z narkozy.

W ich sytuacji zapewne większość osób byłaby gotowa walczyć o ukochanego czworonoga, byleby tylko odzyskał zdrowie. Choroba zwierzęcia jest jednym z najgorszych dramatów, jakie mogą przydarzyć się w okresie przedświątecznym. Właśnie wtedy ludzie marzą o tym, by celebrować wspólnie z najbliższymi Święta Bożego Narodzenia i odrzucić troski i problemy dnia codziennego.

Na całe szczęście tuż przed Gwiazdką rodzinie Jacka Daniela została przekazana radosna nowina. Operacja przebiegła pomyślnie, a ich pupil nie przegapi wspólnego świętowania. Labrador wrócił do domu, a na pamiątkę zabiegu pozostały mu jedynie szwy ciągnące się za uchem wzdłuż szyi.

Pies bez ostrzeżenia gryzie właścicielkę w rękę. Kobieta nie podejrzewa, że zwierzę próbuje uratować jej życiePies bez ostrzeżenia gryzie właścicielkę w rękę. Kobieta nie podejrzewa, że zwierzę próbuje uratować jej życieCzytaj dalej

Właściciel pupila nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczył, że zwierzak prezentuje się w zaskakująco dobrej formie. Z wrażenia mógł jedynie paść na ziemię i przytulić do siebie puszystego zwierzaka. Właśnie w tej chwili inny świadek wzruszającego zdarzenia wyciągnął telefon i nagrał ponowne spotkanie.

Właściciel i pies wpadli sobie w ramiona

Prawdopodobnie nie istnieje nic lepszego, niż przytulenie się do ukochanego członka rodziny, szczególnie w sytuacji, gdy nie mieliśmy pewności, czy spotkamy go w życiu jeszcze raz. Nic dziwnego, że właściciel i jego podopieczny nie potrafili się od siebie odsunąć i przez dłuższy czas trwali w uścisku. Na pierwszy rzut oka widać, że łączy ich rzadko spotykana więź.

Nagranie dokumentujące ponowne spotkanie labradora i mężczyzny to niezwykle poruszający materiał, który stał się prawdziwym hitem wśród internautów darzących zwierzęta szczególnym uczuciem. Kilkusekundowe wideo sprawia, że nawet najwięksi twardziele nie potrafią się powstrzymać i mogą przypadkiem uronić łzę wzruszenia.

O tym, że labradory są lojalnymi i gotowymi do pomocy zwierzętami pisaliśmy już choćby tutaj, opisując historię przeszkolonego psa asystenta, który zareagował na nagłą utratę przytomności swojego właściciela w niespodziewany sposób. Bez dwóch zdań można przyznać, że to wyjątkowa rasa psów nadających się do opieki dla prawie każdego miłośnika czworonogów.

Mamy wielką nadzieję, że odtąd Jack Daniel nie będzie musiał ponownie rozstawać się ze swoim opiekunem i każde następne Boże Narodzenie spędzi w zdrowiu i szczęściu. Pamiętajmy, aby nie tylko w Święta doceniać drobne powody do radości w naszym życiu takie jak spędzenie czasu z partnerem, rodziną czy czworonożnym przyjacielem. Na co dzień również praktykujmy wdzięczność za każdą chwilę, jaką dane nam jest spędzić z bliskimi.

Zobacz wideo:

Artykuły polecane przez redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: planeta.life

Następny artykuł