Kot
Źródło: unsplash/Daniel Chekalov

Skandal we Wrocławiu. Ktoś strzela do zwierząt, może zacząć celować do ludzi

24 Grudnia 2020

Zwierzęta zarówno zamieszkujące osiedle Biskupin we Wrocławiu, jak i zwyczajnie przechadzające się w tamtej okolicy są w poważnych opałach. Wrocławianka donosi, że jej kot został postrzelony przez nieznanego sprawcę. Zwierzę ma sparaliżowane łapy, dlatego konieczne będzie przeprowadzenie zabiegu operacyjnego, by mógł odzyskać dawną sprawność. Kobieta próbowała ostrzec innych mieszkańców przed niebezpiecznym człowiekiem, lecz nieoczekiwania spadła na nią lawina krytyki. Czy słusznie?

Zwierzęta zamieszkujące Wrocław, ale także ich właściciele i pozostali mieszkańcy osiedla Biskupin są narażeni na niebezpieczeństwo. Jak donosi pewna użytkowniczka portalu Facebook, w okolicy tej grasuje człowiek strzelający z broni do kotów. Choć jej mruczek nie wyrządził mu żadnej krzywdy, nieszczęśliwie stał się jego żywym celem.

Ktoś we Wrocławiu celuje z broni do zwierząt

Na lokalnej grupie na Facebooku został zamieszczony wpis opisujący skandaliczne zajście w ubiegłą sobotę tj. 19 grudnia br. w godzinach porannych. Dotyczył on postrzelenia wolno spacerującego kota. Dla potwierdzenia swoich słów autorka wpisu dodała do niego zdjęcie RTG poszkodowanego w ataku zwierzęcia.

- W sobotę rano nasz kot został postrzelony wiatrówką przez jakiegoś szaleńca, w okolicach pętli Biskupin. W wyniku postrzelenia ma sparaliżowane łapki i czeka go operacja. Proszę, uważajcie na swoje zwierzęta - napisała Wrocławianka, dodając, że sprawa została zgłoszona na policję.

Chociaż wpis kobiety ewidentnie miał na celu ostrzec sąsiadów przed uzbrojonym człowiekiem, by zapobiec kolejnej tragedii, niestety spotkała się ona z ostrą krytyką. Właścicielka postrzelonego kota w swojej ocenie została potraktowana w niesprawiedliwy sposób przez użytkowników Facebooka. Powodem ich niezadowolenia był fakt, że w chwili ataku kot pozostawał bez opieki ze strony pełnoprawnego właściciela.

Pies bez ostrzeżenia gryzie właścicielkę w rękę. Kobieta nie podejrzewa, że zwierzę próbuje uratować jej życiePies bez ostrzeżenia gryzie właścicielkę w rękę. Kobieta nie podejrzewa, że zwierzę próbuje uratować jej życieCzytaj dalej

Kto jest winny?

Wzburzeni internauci rozpętali pod wpisem wrocławianki dyskusję dotyczącą tego, kto jest odpowiedzialny za wypadek z udziałem kota. Autorka postu broniła się, mówiąc, że zwierzę w chwili ataku znajdowało się w ogródku, lecz argument ten nie był wystarczającym wytłumaczeniem dla wielu osób. Niektórzy uczestnicy dysputy doszli do wniosku, że to ona jest winna tragedii. Co więcej, powinna zostać ukarana mandatem za wypuszczanie kota na zewnątrz.

Czy z prawnego punktu widzenia kobieta rzeczywiście może zostać uznana za winną wypadku jej podopiecznego? Na to pytanie odpowiedział rzecznik straży miejskiej we Wrocławiu Waldemar Forysiak.

- Mieliśmy sprawę z kotem wyjadającym rybki z oczka wodnego z ogródka sąsiada. Wtedy właściciel kota został uznany przed sądem za winnego. Jednak, jeżeli zwierzę nie jest uciążliwe i nie wyrządza szkody, to raczej trudno mówić o jakimś wykroczeniu i karaniu - czytamy wyjaśnienie na stronie Gazety Wrocławskiej.

Rzecznik straży miejskiej podkreśla jednak, że regulamin utrzymania czystości i porządku gminy Wrocław dopuszcza możliwość ukarania właściciela zwierzęcia. W ów regulaminie istnieje zapis mówiący o tym, że właściciel ma obowiązek utrzymywać zwierzę, aby nie stanowiło ono zagrożenia i uciążliwości dla otaczających go osób. Niemniej jednak nie można przy tym ignorować ryzyka, że nieznany strzelec ponownie zaatakuje. Niewykluczone, że następnym razem może on doprowadzić do o wiele większej tragedii.

- Postrzelenie kota to ewidentnie przestępstwo i taką sprawę należy zgłosić do policji, a ta, po przeprowadzeniu wszystkich czynności wyjaśniających, skieruje sprawę do sądu - mówi rzecznik wrocławskich strażników miejskich.

Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje karę do 3 lat więzienia za znęcanie się nad zwierzętami. W przypadku, jeśli znęcanie odbywa się ze szczególnym okrucieństwem przewidziana kara to do 5 lat więzienia. Jednakże czy kary te nie wydaje się być zbyt niskie, by odwieść oprawców zwierząt od decyzji, by wyrządzić im krzywdę?

Artykuły polecane przez redakcję Świata Zwierząt:

Źródła: gazetawroclawska.pl

Następny artykuł