Strażacy uratowali małą sowę
Źródło: facebook/Ochotnicza Straż Pożarna w Brochocinie

Była osłabiona i wygłodzona. Tylko dzięki jednej rzeczy udało się uratować małą sówkę

4 Maja 2020

Zwierzę mogło nie przeżyć kolejnych godzin w mieście. Sówka zginęłaby tragicznie pod kołami samochodów. Ptaka uratowali dzielni strażacy z OSP w Brochocinie.

Mała sowa znalazła się poza rodzinnym gniazdem. Znajdowała się w niebezpieczeństwie, bo była daleko od rodziców, blisko miejskiego ruchu i zabudowań. Każda kolejna sekunda była dla ptaka wielkim zagrożeniem.

Jakie zwierzęta ratują strażacy?

Do zdarzenia doszło w Brochocinie w województwie dolnośląskim. Miejscowi strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej odebrali zgłoszenie od kobiety, która zaalarmowała ratowników, że mała sowa potrzebuje pilnej pomocy. Nie poradziłaby sobie bez interwencji człowieka.

Strażacy wiedzą, że ratowanie ptaków i dzikich zwierząt jest bardzo specyficzne. Jeśli sprawa dotyczy młodych piskląt, to nie powinno się ich dotykać lub ruszać. Wszystko dlatego, że oddalenie się potomstwa od rodzinnego gniazda może się wiązać z pierwszymi próbami lotu. Nauka latania ma to do siebie, że zwierzęta siłą rzeczy muszą się wyjść z gniazda. Tak, aby ptasia mama była w zasięgu wzroku. W przypadku sowy z Brochocina wcale nie chodziło o próby lotu. Interwencja strażaków musiała być konieczna.

- Pisklak był tuż obok zabudowań, obok ulicy. Gdybyśmy go nie zabrali, to z dużym prawdopodobieństwem by nie przeżył. Albo by coś go rozszarpało, albo zginąłby pod kołami jakiegoś pojazdu. Decyzja była dla nas oczywista – opowiada Tomasz Halikowski, strażak z OSP w Brochocinie, w rozmowie z dziennikarzem TVN24.

Sympatyczna sówka szybko podbiła serca strażaków. Ochrzcili ją Bronkiem, nawiązując tym samym do nazwy miasta. Dzięki szybkiej i sprawnej akcji ratowniczej zwierzę zostało przetransportowane do "Klekusiowa" – ośrodka pomocy i rehabilitacji dzikich zwierząt. Tam ptak otrzymał niezbędną pomoc.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Bezdomny pies zmienił się nie do poznania. Wystarczyła jedna rzecz
2.Szczeniaczek podchodzi do olbrzymiego psa. Już po chwili spełnia się spodziewany scenariusz

- Sowa była osłabiona, wygłodzona. Musiała być poza gniazdem dłuższy czas. Strażacy w tym przypadku postąpili słusznie. Zwierzę prawdopodobnie by nie przeżyło zbyt długo – opowiada portalowi TVN24 Mieczysław Żuraw, właściciel ośrodka "Klekusiowo".

Gdy sówka dojdzie do siebie, szybko zostanie odwieziona do lasu. Najpierw musi nabrać sił, by przeżyć w środowisku naturalnym. Rehabilitacja może potrwać dwa tygodnie. Specjaliści z "Klekusiowa" wiedzą, że nie ma potrzeby dłuższego trzymania młodej sowy w mieście. Jeśli będzie zbyt długo poza lasem, może stracić swój instynkt łowczy – niezbędny, by normalnie funkcjonować w przyrodzie. Gdy podrośnie, nie będzie musiała liczyć na pomoc rodziców. Świetnie poradzi sobie sama.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Strażacy bardzo starali się, by nie zrobić krzywdy zwierzęciuStrażacy bardzo starali się, by nie zrobić krzywdy zwierzęciu
facebook/Ochotnicza Straż Pożarna w Brochocinie

Sówka dochodzi do siebie w ośrodku rehabilitacyjnymSówka dochodzi do siebie w ośrodku rehabilitacyjnym
facebook/Ochotnicza Straż Pożarna w Brochocinie

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Owczarek niemiecki całe życie spędził na łańcuchu. Po raz pierwszy zobaczył morze, jego reakcja wzrusza i bawi do łez
  2. Ruszyła bezpłatna sterylizacja i kastracja psów i kotów. W którym mieście?
  3. Jak uchronić psa w czasie kwarantanny przez koronawirusa? Lepiej nie robić jednej rzeczy w domu
  4. Zobaczył małe zwierzę w kanale. Chwycił pierwszą lepszą rzecz i pobiegł z pomocą
  5. Położyła zabawkę przypominającą psa na podłodze. Golden retriever zaskoczył reakcją
  6. Awantura matki z dzieckiem w legnickim bloku. Finał jest tragiczny dla małego yorka

Źródło: TVN24

Następny artykuł