Źródło: swiatzwierzat.pl materiały własne

Miał stracić życie poprzez śmiertelny zastrzyk. Wolontariusze siłą odebrali psa z rąk właścicielki

8 Września 2020

Wolontariusze uratowali psa, którego właścicielka skazała na śmierć. Nieleczona choroba musiała sprawiać mu ból co najmniej od jesieni ubiegłego roku. Obecnie trwa walka o ocalenie zwierzaka. 12-letni Kajtek był skrajnie zaniedbany. Na jego nodze wyrósł ogromny guz. Choć opiekunowi i sąsiedzi wiedzieli, że cierpi nikt nie próbował mu pomóc. Gdy zaczął mieć problemy z poruszaniem, postanowiono go uśpić.

Wolontariusz nie mogli poddać się bez walki. Postanowili ocalić życie psa i spróbować go ocalić. Nie było to jednak łatwe. Napotkali na opór ze strony właścicielki. Mimo że podjęła decyzję o uśpieniu zwierzęcia nie zgadzała się na przekazanie go fundacji. Była agresywna i wulgarna. Kajtek całe życie mieszkał w komórce przy budynku gospodarczym. Warunki panujące tam nie były dla niego w żadnej mierze odpowiednie. W pomieszczeniu panował bród, zamiast miski na wodę dostał mały plastikowy pojemnik.

Jechała autostradą, gdy zobaczyła jak ktoś wyrzuca coś z auta. Kobieta błyskawicznie zareagowałaJechała autostradą, gdy zobaczyła jak ktoś wyrzuca coś z auta. Kobieta błyskawicznie zareagowałaCzytaj dalej

Wolontariusze musieli odebrać psa siłą

Nie chcąc dopuścić do wykonania na psie wyroku śmierci wydanego przez właścicielkę musieli odebrać jej zwierzę siłą. Nie było to łatwe. Wiekowy czworonóg poruszał się z trudem. Ogromny guz na jego łapie sprawiał mu ból przy każdym kroku. Lała się z niego krew i ropa.

- Zastrzyk z trucizną - morbitalem - miał przerwać jego bolesne życie - życie bez nadziei, w cierpieniu. My pokrzyżowaliśmy plany właścicielki. Nie tylko siłowo odebraliśmy jej psa, ale również dajemy mu szansę na życie bez bólu. Pies jest pod opieką lekarzy. We wtorek operacja ratująca mu zdrowie i życie. Potrzebujemy pomocy w ratowaniu Kajtka - piszą wolontariusze Pogotowia dla Zwierząt w opisie zbiórki na leczenie i rehabilitacje czwornoga.

Interwencja, która doprowadziła do odebrania psa kobiecie miała miejsce między Płockiem a Łowiczem. Pies mieszkał w małej wsi położonej po środku niczego. Niestety w takich miejscach ludzie często nie zwracają uwagi na cierpienia zwierząt.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Nagrano moment, gdy szczeniaczki po raz pierwszy spotkały się z tygrysami. Reakcja rozkłada na łopatki
2. 80-latek chciał zabić muchę. Pół mieszkania zdewastował nagły wybuch
3. Kot nie przepadał za córką właścicieli. Pewnej nocy ukryta kamera zarejestrowała, co robił w jej łóżeczku

Wolontariusze walczą o życie zwierzaka

Mimo sędziwego wieku i choroby widać, że pies ma ogromną wolę życia. Zasługuje na drugą szansę od losu. Na jego leczenie i rehabilitację potrzeba jednak 6 tysięcy złotych, kwoty bardzo dużej, przynajmniej jak na możliwości utrzymującej się z datków fundacji.

Natychmiast trafił do kliniki weterynaryjnej, gdzie zajęli się nim lekarze. Wykonano badania RTG, badania krwi i jest spora nadzieja, że zabieg usunięcia guza lub kończyny zakończy się dla psa pomyślnie, mimo już sędziwego wieku - czytamy dalej.

Ważne jest to, by pies po operacji trafił szybko do nowego domu, w którym mógłby spokojnie dojść do siebie. Od razu po zakończeniu leczenia rozpoczną się poszukiwania nowego właściciela dla walecznego zwierzaka.

Pomóc możemy tutaj!

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Adoptowali ją, gdy miała 8 miesięcy. Teraz szczera radość dziewczynki z zespołem Downa podbija serca internautów
  2. Dlaczego kot przewraca się na plecy na twój widok? To ważny komunikat
  3. Psy zostały potraktowane jak śmieci. 13 szczeniaków i mama potrzebują pomocy
  4. York całe życie był przeznaczony tylko do rozpładniania. Ciężko na niego patrzeć, ale po metamorfozie uśmiech pojawia się na twarzy
  5. Jego suczka jest głucha i ślepa. Pokazał, co robi by ją obudzić, wzruszające wideo
  6. Polski rząd nagle wydał "pomarańczową listę". Jest długa

źródło: ratujmyzwierzaki.pl

Następny artykuł