kot będący przedmiotem afery
Źródło: https://zrzutka.pl/86wkm7

Afera w Trójmieście, padły oskarżenia. Czy wolontariusze ukradli kota dla okupu?

6 Września 2020

Wolontariusze otrzymali zgłoszenie o niewykastrowanym, niedożywionym kocie pojawiającym się pośród dokarmianych regularnie zwierząt. Mruczek miał być w strasznym stanie, pracownicy fundacji Koty Spod Bloku postanowili zająć się nim, wykonać zabieg sterylizacji i poszukać mu nowego domu. Gdy kocur znajdował się jeszcze w lecznicy po zabiegu, zgłosili się po niego jego właściciele.

Wolontariusz zostali oskarżeni przez właścicieli o uprowadzenie i okaleczenie kota. Zdaniem opiekunów zwierzę było w świetnym stanie, nie widzieli problemu w tym, że chodzi wolno sprawiając wrażenie bezdomnego. Kot nie miał obróżki ani adresówki. Nie przejmowali się też faktem, że może on płodzić kociaki podczas swoich wyjść. Twierdzili, że to normalne że dorosły kocur znika z domu na całe dnie i wraca po zmroku. Odmówili zapłaty rachunku od weterynarza, wezwania do uregulowania jego należności nazwali próbą wymuszenia okupu. Sprawę porwania mruczka skierowali na policję, wystosowali także skargę do urzędu miasta na działania fundacji.

Jest tylko 5 typów właścicieli kotów. Którym z nich jesteś Ty?Jest tylko 5 typów właścicieli kotów. Którym z nich jesteś Ty?Czytaj dalej

Wolontariusze odpierają zarzuty właścicieli

Pracownicy fundacji widzą sprawę zupełnie inaczej. Wskazują na fakt, że właściciele nie powinni w ogóle wypuszczać zwierzaka bez opieki na dwór. Robiąc to powinni byli przynajmniej założyć mu obrożę oraz zadbać o to, by ich pupil nie wdawał się w bójki ani nie zapładniał innych zwierząt w niekontrolowany sposób. Jako dowód przytaczają wiadomość od karmicielki kotów oraz relację z interwencji.

- Kocur dosłownie czołgał się, nie miał siły iść - czytamy w opisie zbiórki, której celem było uzbieranie 1 tys. złotych (wpis sprzed kilku tygodni). - Zanim dojechałam na miejsce, gdzieś się jednak przemieścił (...). Ogromny, pokiereszowany, z klapniętym uchem, kaprawym okiem i podrapanym pyszczydłem. Boki miał zapadnięte, futro w nieładzie. Ogólnie: obraz nędzy i rozpaczy wołający o pomoc - piszą wolontariusze w poście na Facebooku.

Z ich inicjatywy kocur przeszedł serię badań i zabiegów, które miały wykazać, że jego stan zdrowia jest daleki od idealnego.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Wolontariusze zdradzili sekrety schronisk. Skandal w Radysach to dopiero początek
2. Tragiczna niedziela w polskim mieście. Pożar wybuchł nagle, są ofiary
3.Tata pokazał psu noworodka. Gdy tylko chihuahua zobaczyła dziecko, zaczęła się niewiarygodnie zachowywać

Właściciele poddają w wątpliwość wersję fundacji

Właściciele zwierzaka uważają, że wolontariusze porwali i okaleczyli ich kota. Twierdzą, że zwierzak był zadbany. Co jakiś czas znikał z oczu karmicielki, ponieważ spał u nich na kanapie. Ma to stanowić dowód tego, że otrzymywał adekwatną opiekę.

- Lecznica nie chciała wydać nam kota, zanim nie zapłacimy za wykonane zabiegi - mówi opiekunka Rudego. - Co ciekawe, nie wspomniano nic o wdrożonym leczeniu ani koniecznej kontynuacji wizyt, co oznacza, że kot nie był schorowany. Teraz Rudy, zestresowany po całym tym zdarzeniu, powoli dochodzi do siebie, podobnie zresztą jak my. Jesteśmy starszymi ludźmi i bardzo dużo kosztowała nas ta sytuacja - mówią właściciele w rozmowie z portalem trójmiasto.pl

Szanse na to, że wobec wolontariuszy zostaną wyciągnięte konsekwencje są jednak nikłe. Właściciele nie mają ich zdaniem podstaw do takich twierdzeń. Sam fakt tego, że kot całe dnie spędzał poza domem i korzystał z organizowanego dla bezpańskich zwierząt dokarmiania ma przeczyć ich wersji. Właściciele skierowali mimo to zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa na policję.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

ZOBACZ TAKŻE:

  1. 77-letnia Urszula Dudziak zaskoczyła swoich fanów. Zdecydowała się na wyzwanie, którego nie podjęła się jeszcze nigdy w życiu
  2. Pamiętacie Manuelę Michalak z „Big Brothera”? Jest nie do poznania, niewiarygodne, czym się teraz zajmuj
  3. Wolontariusze odebrali policjantowi skrajnie zaniedbane psy. Teraz policja weszła do ich domów, oburzający powód
  4. Podczas wybuchu z domów zniknęły zwierzęta. Nagranie z monitoringu wprawia w osłupienie
  5. Zmartwiona suczka podbiegła do obcych ludzi. Błagała o pomoc, chodziło o jej dzieci
  6. Wracali do domu z wakacji. Zatrzymali się tylko na chwilę. Doszło do tragedii

źródło: trójmiasto.pl

Następny artykuł