Doszło do przerażającego odkrycia w Gogolinie
Źródło: pixabay/bayern-reporter_com

Przeraźliwe odkrycia na posesji weterynarza. Szczegóły tylko dla osób o mocnych nerwach

17 Lipca 2020

Weterynarz przez lata skrywał na swojej posesji mroczny sekret, który nie miał wyjść na światło dzienne. Jednakże, na posesji lekarza nareszcie doszło do interwencji. To, co na miejscu odnaleźli funkcjonariusze policji mrozi krew w żyłach.

Weterynarz mieszkający w Gogolinie, Witold S. przez lata wykonywał swoją profesję, przyjmując do swojej kliniki chore, cierpiące i zranione zwierzęta. Przez długie lata zaufały mu setki osób, które oddawały pod jego opiekę swoich pupili, które potrzebowały pilnej pomocy specjalisty. Lekarz weterynarii współpracował także z wolontariuszami, wspomagającymi go w codziennych zabiegach. To właśnie z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt doszło do przerażającego odkrycia. Okazało się, że posesja Witolda S. jest miejscem niosącym cierpienie, niżby ratunek. Wolontariusze od razu zaalarmowali policję.

Zwrócił uwagę dziewczynie przy łabędziach, ktoś wepchnął go do wody. Porażające nagranie trafiło do sieciZwrócił uwagę dziewczynie przy łabędziach, ktoś wepchnął go do wody. Porażające nagranie trafiło do sieciCzytaj dalej

Klinika weterynarza to piekło na ziemi

Po przyjęciu zgłoszenia, na teren posesji Witolda S. w Gogolinie przyjechał patrol policji oraz lekarze weterynarii, których zadaniem było sprawdzenie, czy podejrzenia wolontariuszy o to, że lekarz dopuszcza się makabrycznych praktyk, są zgodne z rzeczywistością. Nie spodziewali się, że na miejscu odkryją cmentarz, szkielety, truchło oraz wciąż pół-żywe zwierzęta na granicy śmierci. W trakcie postępowania wyszło na jaw, że Witold S. pół roku wcześniej utracił prawo do wykonywania zawodu, co mogło mieć bezpośredni związek z rażącym zaniedbaniem i niemoralnymi praktykami, w których się lubował. Decyzję podjęła Izba Lekarsko - Weterynaryjna. Podczas interwencji policji Witolda S. nie było na terenie posesji.

- Weterynarz potwierdził, że część tych zwierząt, które tam przebywały są zaniedbane i mogło dojść do znęcania się nad nimi. Weterynarz również potwierdził, że na posesji znajduje się szkielet - najprawdopodobniej psa - i truchło świni. Prowadzimy czynności sprawdzające - poinformowała se.pl Ewelina Karpińska z policji w Krapkowicach.

DZISIAJ GRZEJE:1.Meghan Markle porzuciła psa ze schroniska? Skandaliczne doniesienia
2.Wielki labrador zobaczył dwudniowego kotka. Właścicielka chwyciła za aparat

Lekarz jest na wolności

Policja w Krapkowicach prowadzi czynności sprawdzające. Takie czynności mogą trwać do 30 dni, dlatego prawnie Witold S. nie będzie poszukiwany przez ten okres. Dopiero po tym czasie może dojść do przesłuchania i postawienia zarzutów na podstawie artykułu 35 ustawie o ochronie zwierząt, która mówi o odpowiedzialności karnej za zabijanie, uśmiercanie lub dokonywanie uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy albo znęcanie się nad zwierzęciem. Za popełnienie przestępstwa ze szczególnym okrucieństwem, Witoldowi S. może grozić kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Miejsce pobytu Witolda S. jest ustalane, ale mężczyzna nie ma statusu poszukiwanego.

ZOBACZ TAKŻE:

      1. Na obrazku ukryło się kilka magicznych stworzeń. Większość osób widzi 5, ale tylko wybitne osoby umieją wskazać więcej
      2. Policjanci przygotowali posiłek dla pięciorga dzieci, których matka została zabrana do szpitala
      3. Mężczyzna trzymał 16 psów bez stałego dostępu do jedzenia i wody. Część z nich była na poskręcanych łańcuchach
      4. W schronisku w Radysach odkryto kolejne zwłoki zwierząt. Były zakopane w ziemi, porażające szczegóły
      5. Czemu psy żyją krócej niż ludzie? Weterynarz dzieli się wzruszającą odpowiedzią, której udzieliło mu dziecko
      6. Poważny alarm. Zagrożenie bombowe na pokładzie Ryanaira. Pasażerowie odliczali każdą minutę

Źródło: se.pl

Następny artykuł