lopata
Źródło: Pixaby/pexels

Sąsiedzi usłyszeli skomlenie szczeniaków, ale było już za późno. Właściciel przyznał się do strasznego czynu

28 Grudnia 2020

Dzień przed Świętami Bożego Narodzenia cztery szczeniaki straciły życie. O tym wydarzeniu donieśli na policję sąsiedzi, którzy zorientowali się, że na posesji ich 64-letniego sąsiada dzieje się coś złego. Niestety, reakcja była zbyt późna, funkcjonariusze znaleźli martwe szczenięta.

Sąsiedzi 64-latka dostrzegli go idącego przez jego posesję z łopatą. Słyszeli też ciche skomlenie, które po czterech głuchych uderzeniach zupełnie ucichło. Postronni obserwatorzy bezzwłocznie wezwali policję, ale na ratunek było już za późno.

Zakopane szczeniaki

Niepokojące zdarzenie zaobserwowali mieszkańcy Baboszewa. Wezwali policję, której udało się zatrzymać 64-latka. Po zbadaniu okolicy wszystko stało się jasne.

- Kilka dni temu płońscy policjanci zostali powiadomieni o tym, że mieszkaniec Baboszewa znęca się nad zwierzętami. Postronne osoby słyszały, jak z terenu posesji 64-latka dobiegało skomlenie psów. Widzieli także jak mężczyzna szedł z łopatą w ręku, a po kilku tępych odgłosach uderzeń, skomlenie ucichło - czytamy na stronie policji.

Po krótkim dochodzeniu udało się ustalić cały przebieg zdarzenia. To, co się stało, mrozi krew w żyłach.

- Skierowani na miejsce funkcjonariusze, na wskazanej posesji, w pobliżu ulicy dostrzegli ślady świeżo rozkopanej ziemi, a kawałek dalej martwe szczenię. 64-letni właściciel posesji przyznał się do tego, że zabił łopatą i zakopał cztery szczenięta. Został zatrzymany do wyjaśnienia. W chwili zatrzymania miał w organizmie ponad 1,7 promila alkoholu - relacjonuje policja.

Był nietrzeźwy, spłoszył konia. Zwierzę wtargnęło na jezdnię, zmarł 23-letni KacperBył nietrzeźwy, spłoszył konia. Zwierzę wtargnęło na jezdnię, zmarł 23-letni KacperCzytaj dalej

64-latek z zarzutami

Motyw tego okrutnego czynu nadal pozostaje tajemnicą. Na szczęście sprawca został szybko ujęty i czeka go kara za brutalne zabójstwo szczeniąt.

- Po wytrzeźwieniu w policyjnym areszcie 64-latek usłyszał zarzuty z ustawy o ochronie zwierząt i przyznał się do winy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Jest o tyle dobrze, że sprawcę udało się szybko namierzyć i złapać. Choć niestety nie przywróci to życia niewinnym szczeniakom, możemy tylko mieć nadzieję, że ten człowiek dostanie karę adekwatną do swojego czynu, a to z kolei zniechęci innych do popełniania podobnych zbrodni.

Zobacz zdjęcie:

a

Pixabay/JACLOU-DL

Artykuły polecane przez redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: mazowiecka.policja.gov.pl

Następny artykuł