Sweety
Źródło: youtube/The Sound of Animals

Uratowana suczka miała zostać przeznaczona na handel mięsem. Gdy pierwszy raz ktoś ją przytulił, zdarzył się cud

10 Stycznia 2021

Suczka od najmłodszych lat była uwięziona na azjatyckiej hodowli psów na mięso. Każdemu dniu w jej życiu towarzyszyło uczucie strachu i niepewności, ponieważ mogła zostać wywieziona na rzeź bez żadnego uprzedzenia. Michael Chour w ostatniej chwili ruszył na ratunek aż 17 psów, w tym przerażonej światem suczce. Wystraszone zwierzę zajęło specjalne miejsce w jego sercu. Nagranie dokumentujące moment, gdy pierwszy raz wziął je w ramiona, stało się hitem na mediach społecznościowych.

Nic tak nie budzi w ludziach i zwierzętach strachu, jak niepewność i przeczucie, że wkrótce zdarzy się coś strasznego. Każdy chciałby uniknąć w życiu przykrych doświadczeń, lecz niestety z wielu powodów jest to niemożliwe. Suczka, która po odzyskaniu wolności otrzymała imię Sweety, na własnej skórze doświadczyła, z czym wiąże się oczekiwanie na najgorsze.

Suczka miała zostać zjedzona

Suczka o biszkoptowo-białej sierści wychowała się mięsnej farmie w Kambodży, gdzie wraz z dziesiątkami innych czworonogów, oczekiwała dnia, w którym jej życie dobiegnie końca. Jej egzystencja nie miała wyższego celu. Była postrzegana wyłącznie jako produkt, którego termin ważności zbliżał się wielkimi krokami.

Zwierzę nigdy dotąd nie poznało, czym jest radość, poczucie bezpieczeństwa, troska, czy ludzka miłość. Nikt z pracowników fermy nie interesował się jej samopoczuciem, a także nie dbał o to, co się z nią stanie po tym, jak trafi do rzeźni. Dla niej każdy dzień mógł być tym ostatnim, dlatego nawet nie wierzyła, że jej los kiedykolwiek odmieni się na lepsze.

Na całe szczęście w ostatniej chwili do akcji wkroczył człowiek o wielkim sercu. Michael Chour nieprzypadkowo zjawił się w odpowiednim momencie i czasie. Wykonuje swoją pracę od wielu lat i zna warunki, jakie należy spełnić, by uratować przetrzymywane w klatce zwierzęta. Mężczyzna obrał za swoją życiową misję cel, by uratować wszystkie czworonogi przeznaczone na handel mięsem. Kiedy dowiedział się, że 17 psów wkrótce trafi pod nóż, nie zawahał się ani na chwilę i odebrał je z rąk nieczułych hodowców.

- Widzę zbyt wiele okropnych rzeczy w tych rzeźniach, które odwiedzam. Uwielbiam, jak wyglądają, kiedy zrozumieją, że będą żyć i otrzymywać miłość - tłumaczy Michael w opublikowanym filmie z interwencji w psiej rzeźni.

Psi staruszek uratował życie zaginionej 3-latki. Bohaterskie zwierzę ochraniało ją własnym ciałemPsi staruszek uratował życie zaginionej 3-latki. Bohaterskie zwierzę ochraniało ją własnym ciałemCzytaj dalej

Niesamowity wyraz wdzięczności

Jak się okazało, Chour tuż po przeprowadzce do Tajlandii założył organizację The Sound of Animals na rzecz ratowania psów przed zabiciem na mięso. Dzięki swojej działalności pomógł już niejednemu zwierzęciu, lecz to widok przestraszonej suni wyjątkowo poruszył jego serce. Psinka ze strachu chowała się w samym rogu stłoczonej klatki i nie pozwalała na to, by ktokolwiek zbliżył do niej rękę.

Wystraszona suczka musiała zostać wyniesiona z klatki w ramionach mężczyzny. To właśnie wtedy doszło do niezapomnianego momentu, który na stałe zapadł w ich pamięci. Zwierzątko czule wtuliło się w wolontariusza i za wszelką cenę nie chciało, by wypuszczał je z ramion. Pierwsze przytulenie przez człowieka musiało być dla niej jednoczesnym szokiem, jak i pocieszeniem za długie lata cierpienia. Jak wspomina Michael, spędzili w tej pozycji blisko 2 godziny!

- Pozwoliła mi się pocałować - wspomina poruszony mężczyzna. - Nie mogłem powstrzymać łez

Między Michaelem a suczką, której nadał imię Sweety (ang. Słodka), nawiązała się głęboka więź i sympatia. Nie wyobrażał sobie, że miałaby zniknąć z jego życia, dlatego zdecydował, że odtąd stanie się jego własnym czworonogiem. Tym wspaniałym gestem Sweety zwrócono nie tylko wolność, ale i nowe, lepsze życie. Suczka oraz reszta psiaków, którą uratowano z fermy, znalazła się pod opieką weterynarzy i odtąd nie grozi jej już brutalny koniec w rzeźni.

- Wszystkie psy mają prawo żyć i być szczęśliwe, ale niektóre z nich dotykają mnie bardziej niż inne. To jeden z nich - kwituje wolontariusz o złotym sercu.

Od czasu pamiętnej akcji ratunkowej minęło już kilka lat. Niestety, w 2018 roku Michael podzielił się smutnymi wieściami, że Sweety odeszła za Tęczowy Most. Wolontariusz na pewno nigdy nie zapomni czasu, jaki razem spędzili.

Zobacz nagranie:

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: naszefutrzaki.eu

Następny artykuł