Pracownicy OTOZ Animals
Źródło: Facebook/OTOZ Animals

Horror w ogromnym schronisku w Radysach. Tony szczątek zwierząt, żywe psy w zatrważającym stanie

21 Czerwca 2020

Schronisko w Radysach było jednym z największych przytułków dla bezpańskich psów. Parę dni temu wybuchł skandal związany z warunkami, które w nim panowały. Na miejscu wciąż trwa interwencja, w którą zaangażowani są pracownicy organizacji pro zwierzęcych oraz policjanci. To, co odkryli przechodzi wszelkie pojęcie - psy, które przeżyły piekło, które zgotował im Zygmunt D. są w stanie krytycznym. Ratownicy znaleźli też szczątki czworonogów, które nie doczekały się pomocy.

Kiedy parę dni temu rozpoczęła się interwencja w schronisku w Radysach, od razu wiadomo było, że będzie ona jedną z największych tego typu akcji ratunkowych w historii Polski. Jednak to, co odkryli w ośrodku należącym do Zygmunta D. pracownicy organizacji pro-zwierzęcych oraz policjanci przekroczyło nawet najgorsze przewidywania. W Radysach istniało istne piekło. Jak to możliwe, że przez lata setki psów były na nie skazane?

Schronisko w Radysach - piekło na ziemi, na które były skazane setki zwierząt

O tym, że w Radysach dzieje się źle, było wiadomo nie od dziś. Pierwsze alarmujące sygnały pojawiały się już w 2013 roku. Jednak dopiero parę dni temu rozpoczęła się interwencja, w trakcie której na jaw wyszły szokujące szczegóły dotyczące tego, co tak naprawdę działo się w schronisku, które w rzeczywistości było piekłem na ziemi. Dlaczego Zygmuntowi D., właścicielowi schroniska w Radysach tak długo udawało się unikać odpowiedzialności za to, jaki los zgotował swoim podopiecznym? Mężczyzna przez lata wygrywał przetargi w okolicznych gminach na przyjmowanie do ośrodka bezdomnych psów, ponieważ oferował bardzo niskie koszty opieki. Jak się okazuje - opieka ta polegała na znęcaniu się nad bezbronnymi stworzeniami. Na stronie zbiórki, która została zorganizowana na rzecz uratowanych psów można przeczytać:

Tylko z oficjalnych danych wynika, iż w kilku pierwszych miesiącach 2020 roku ze schroniska w Radysach wyjechało prawie 4 tony martwych psów.

Ratownicy zabrali ze schroniska 70 psów i jednego kota. Wszystkie zwierzęta są w stanie krytycznym, jeden z psiaków ma wygryzioną szczękę. O życie uratowanych czworonogów walczą weterynarze.

DZISIAJ GRZEJE: 1. 9-tygodniowy berneńczyk wstał o 7 rano gotowy na zabawę. Mina drugiego 10-letniego psa zdradza wszystko 2. Na zdjęciu ukryty jest pies. Większość osób potrzebuje przynajmniej 20 sekund, żeby go znaleźć

W zeszłotygodniowej akcji ratunkowej brało udział czterech prokuratorów, biegły z zakresu weterynarii, kilkudziesięciu pracowników organizacji pro zwierzęcych oraz 40 policjantów. Właściciel schroniska w Radysach, Zygmunt D. usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, nałożono też na niego trzymiesięczny areszt, po którym czeka go proces sądowy.

Zachęcamy do wsparcia zbiórki na rzecz zwierzaków uratowanych z piekła w Radysach.

ZOBACZ ZDJĘCIE:

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Na zdjęciu znajduje się pies. 98% osób poddaje się po 10 minutach szukania
  2. Chihuahua spędziła 9 lat w pseudehodowli. Nagrano moment, kiedy po raz pierwszy otrzymała łóżko
  3. Suczka została porzucona przy drodze. Kiedy ratownicy przyjechali ją uratować, zamarli
  4. Połamali małemu lwiątku łapy. Turyści robili sobie z nim zdjęcia, ślepi na jego cierpienie
  5. Ogromny pies położył łapy na ramionach dziewczynki. Matka nagrała wszystko
  6. Husky zaczepił dziecko łapą po twarzy. Ojciec próbował uspokoić synka, jest nagranie

Źródło: wiadomosci.radiozet.pl

Następny artykuł