Zdjęcie podglądowe - pies
Źródło: unsplash/Isabela Kronemberger

Łódź: Codzienny spacer zakończył się dramatem. Właściciele są zrozpaczeni, "Łapy jak w ogniu, psy w szale"

6 Stycznia 2021

Trzy psy należące do mieszkanek Łodzi doznały poważnych poparzeń łap. Po odbytym spacerze Luna, Trufla oraz Chałka miały identyczne objawy wskazujące na to, że powierzchnia, po której się poruszały, mogła zostać skażona toksycznymi substancjami. Zrozpaczone właścicielki podejrzewają, że obrażenia czworonogów nie były dziełem przypadku. Apelują o ostrożność i próbują ustalić, kto jest odpowiedzialny za cierpienie ich zwierząt.

Psy, ale także inne wolno żyjące zwierzęta spacerujące po łódzkiej dzielnicy Bałuty znajdują się w poważnym niebezpieczeństwie. Są o tym przekonane trzy opiekunki czworonogów, które podczas codziennej przebieżki po okolicy nieszczęśliwie doznały obrażeń łap.

Psy z poparzeniami łap po spacerze

Jak donosi jedna z użytkowniczek serwisu Facebook na grupie zrzeszającej miłośników zwierząt, ubiegłej niedzieli tj. 3 stycznia w Łodzi doszło do nieprzewidywalnego dramatu. Ofiarami były niczego winne pupile.

- Wracałam ze spaceru w dolinie Sokołówki, naprzeciwko parku na Julianowie, w towarzystwie mojej Luny oraz dwóch koleżanek i ich psów: Trufli i Chałki – czytamy relację pani Katarzyny na portalu Bełchatów Nasze Miasto. – Przeszłyśmy kawałek ulicą Zgierską, koleżanki wsiadły ze swoimi psami w auto zaparkowane przy szpitalu im. Biegańskiego, ja i Luna wróciłyśmy do domu pieszo. No i się zaczęło.

Pies znajdujący się pod opieką pani Katarzyny, a także dwa czworonogi należące do jej koleżanek po powrocie ze wspólnego spaceru zaczęły przeraźliwie skomleć. Powodem ogromnego dyskomfortu były piekące łapki. Ból był do tego stopnia niemożliwy do zniesienia, że psy gryzły się po poduszkach z bezsilności.

- Luna biegała jak dzika, drapała się po zaczerwienionych łapach, skomlała z bólu... Zadzwoniłam do obu koleżanek. Reakcje Trufli i Chałki były tak samo rozpaczliwe - tłumaczy. pani Katarzyna.

Golden retriever jest chorobliwie zazdrosny. Gdy jego pan przytulił swoją dziewczynę, puściły mu hamulceGolden retriever jest chorobliwie zazdrosny. Gdy jego pan przytulił swoją dziewczynę, puściły mu hamulceCzytaj dalej

Kto jest odpowiedzialny za cierpienie zwierząt?

Pod opublikowanym wpisem pani Martyny szybko pojawiły się odpowiedzi. Inni użytkownicy serwisu Facebook również dzielili się własnymi doświadczeniami z traumatycznych spacerów po Łodzi, które także zakończyły się poparzeniami łap ich podopiecznych.

- U mnie było to samo w parku helenówku... Po powrocie pies nie mógł wysiedzieć, kąpiele nie pomagały, do weta, a u weta zastrzyk i tylko to pomogło... – napisała jedna z uczestniczek dyskusji.

- Mieliśmy to samo w okolicy ulicy Sanitariuszek. I dalej wzdłuż Neru. Dwa psy, dwie kąpiele dopiero pomogły. Łapy jak w ogniu. Psy w szale. Pieczenie pojawiło się dopiero po powrocie do domu po jakiś 15 minutach - poinformowała inna właścicielka czworonogów.

Opiekunki Luny, Trufli oraz Chałki, pomimo zaprzeczającej tej teorii odpowiedzi ze strony rzecznika, nie wykluczają możliwości, że personel szpitala im. Biegańskiego nie dezynfekuje chodników wokół tej placówki w związku z epidemią koronawirusa. Podejrzewają również, że ktoś w Łodzi może być w posiadaniu substancji niebezpiecznej dla zwierząt, której nie waha się używać w często odwiedzanych miejscach przez spacerujące czworonogi.

Zobacz zdjęcia:

x

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: belchatow.naszemiasto.pl

Następny artykuł