Smutne psy
Źródło: unsplash/Anastasiya Romanova

Zlikwidowano pseudohodowlę w Branicy. Uratowano 50 psów, które żyły w strasznych warunkach

27 Lipca 2020

Psuedohodowla znalazła się pod lupą policji, kiedy mundurowi otrzymali zgłoszenie, że na jej terenie dochodzi do przypadków znęcania się nad zwierzętami. Policjanci zdecydowali się interweniować. Na miejscu podjęli decyzję o odebraniu właścicielom nielegalnego biznesu wszystkich 50 zwierząt.

Pseudohodowle to poważny problem z którym zmagają się obrońcy praw zwierząt, jak i legalni hodowcy. Zwierzęta z takich źródeł często cierpią na różne schorzenia związane z warunkami w jakich się wychowują. W wielu wypadkach za wcześnie odbiera się je matce. Czasem dochodzi do parowania psów spokrewnionych ze sobą, co skutkuje chorobami genetycznymi, często niewidocznymi na pierwszy rzut oka. Zaangażowani w ten proceder ludzie często w niehumanitarny sposób pozbywają się osobników brzydkich, lub posiadających deformacje czy widoczne wady.

Hodowała w domu 61 psów. Gdy policjanci dotarli na miejsce, nie mogli uwierzyć własnym oczomHodowała w domu 61 psów. Gdy policjanci dotarli na miejsce, nie mogli uwierzyć własnym oczomCzytaj dalej

Na terenie pseudohodowli żyło około 50 psów

Jedna z takich pseudohodowli mieściła się w Branicy (woj. łódzkie). Warunki panujące na miejscu były skandaliczne. W środku panował brud. Psom nie zapewniano też kontaktu z człowiekiem, co bardzo często prowadzi do problemów behawioralnych.

-Otrzymaliśmy informację, że zwierzęta przebywają tutaj w złych, niehumanitarnych warunkach. Razem z policją przeprowadziliśmy oględziny tego miejsca -
powiedział Marcin Kościński ze Stowarzyszenia Pomorska Inspekcja Ochrony Zwierzą w rozmowie z telewizją TVN24.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Z ostatniej chwili: Nie żyje Marian Czajkowski
2. Wrocław. 50-letni mężczyzna trafił do aresztu. Wyrzucił psa z okna na piątym piętrze
3. Zdjęcie zwierzęcia wyrzuconego na plażę odbiera mowę. Nikt nie ma pojęcia, czym jest

Na miejscu obecny była także lekarka weterynarii. Polegając na jej opinii podjęto decyzję o zabraniu zwierząt z posesji. Z jej relacji wynika, że właścicielka hodowli nie wiedziała nawet, ile psów przebywa na jej terenie.

- Zwierzęta przebywają na własnych odchodach, są trzymane w klatach, bez kontaktu z człowiekiem. W stanie fizycznym są różnym, od niegroźnego zapchlenia, po poważne zaniedbania jamy ustnej. Są psy z chorobami skórnymi, mają przerośnięte pazury. Sporo do życzenia pozostawia też ich stan psychiczny - komentuje warunki weterynarz Kinga Sidor.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Zenon Martyniuk błaga o pomoc. Liczy się każde wsparcie, sytuacja jest dramatyczna
  2. Trudno powstrzymać uśmiech na widok psiaka Gomy. Wygląda jak miniaturowa owca
  3. Oświadczył się plastikowej lalce, niedługo będzie ślub. Wspólne zdjęcia wbijają w fotel
  4. Mocne słowa jednej z polskich fundacji. Ma dość. Po fali krytyki nie chce pomagać już zwierzętom
  5. Fotograf siedział sześć dni w lesie, żeby zrobić zdjęcia lampartom. Opłacało się, efekt jest powalający
  6. Pokazała zdjęcie syna z pierwszego i ostatniego dnia szkoły. Lata minęły, a przyjaciel pozostał
  7. Wspólne wyjście na plażę to dla nich "obciach". Tysiące polskich kobiet przeżywa rozczarowanie

Źródło: interia.pl

Następny artykuł