lis
Źródło: facebook.com/KTOZ Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami

Dostali zgłoszenie o kulawym piesku. Na miejscu odkryli prawdę, niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem

28 Lipca 2020

Piesek, o którym poinformował Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierząt przechodzień od początku wydawał się wolontariuszom podejrzany. Jego zachowanie kojarzyło im się bardziej z lisem. Mimo to, podjęto interwencję. Zwierzę z opisu mężczyzny było całe wyliniałe, kulało i wyglądało na cierpiące.

Piesek, którego zgłaszający śledził z bezpiecznej odległości zaszył się na terenie pobliskiej szkoły. Inspektorzy, przekonani, że mogą mieć do czynienia z dzikim zwierzęciem, a nie zabiedzonym kundelkiem wezwali na pomoc pracowników Centrum Hodowlanego, przygotowanych do radzenia sobie z nieudomowionymi gatunkami. Przystąpiono do poszukiwań czworonoga. Fakt, że znajdował się na ogrodzonym terenie miał przyśpieszyć poszukiwania, jednak fakt, że na podwórku znajdowało się wiele krzaków i gęstych zarośli utrudniał znalezienie chorego zwierzaka.

Border collie ze zdeformowanym pyszczkiem podbił internet. Za jego wyglądem kryje się przykra historiaBorder collie ze zdeformowanym pyszczkiem podbił internet. Za jego wyglądem kryje się przykra historiaCzytaj dalej

"Piesek" został złapany przez wolontariuszy

Udało się wypłoszyć zwierzaka z klujących krzaków, gdy znalazł się na wolnej przestrzeni okazało się, że istotnie inspektorzy złapali chorego lisa. Od razu zobaczyli i poczuli, że zwierzę znajduje się praktycznie w stanie rozkładu. W relacji na Facebooku z działań KTOZu czytamy:

- Moje przeczucia mnie nie zawiodły chory pies okazał się lisem, najprawdopodobniej chorym na nużycę i świerzb, jednak zwierzę potrzebuje pilnej pomocy więc działamy - pisze jedna z inspektorek.

KTOZ nie posiada uprawnień pozwalających na opiekę nad dzikim zwierzęciem. Jeśli widzimy osobnika wymagającego pomocy, lub zagrażającego ludziom, powinniśmy zadzwonić na numer straży miejskiej, która przekazuje zgłoszenie zewnętrznej firmie, opłacanej prze urząd miasta. Jednak z uwagi na stan czworonoga zdecydowali się odwieźć go do weterynarza, by ten mógł jak najszybciej się nim zająć.

Lekarz musiał podjąć trudną decyzję

Na miejscu lekarz stwierdził, że nie może pomóc lisowi. Choroby i pasożyty wyniszczyły jego organizm w zbyt dużym stopniu.

Lis już rozkładał się za życia, jego łapy prawie odpadły, sierść zgubił już dawno, teraz pasożyt niszczył skórę. Oczy miał zamglone, pokryte ropą... Tak naprawdę on nawet nie miał już siły walczyć, wiemy że najlepszą pomocą będzie skrócenie jego cierpienia... Czasem trzeba dokonywać trudnych wyborów, które są lepsze dla zwierząt. Wiem, że pięknie by to wyglądało gdybyśmy napisali, że będziemy walczyć do końca.... Ale rozsądek i doświadczenie pokazuje nam, ile złego moglibyśmy zrobić próbując go ratować - czytamy w poście Towarzystwa.

Niestety nie wszystkie akcje mogą skończyć się powodzeniem. Zarówno inspektorzy jak i lekarze weterynarii zawsze muszą kierować się dobrem zwierząt.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Z ostatniej chwili: Ogromna akcja w kraju, wielu zatrzymanych. Chodzi o wysoko postawione osoby
  2. Pies okazał kobiecie miłość w bardzo dosłowny sposób. Ze zdziwienia opadła jej szczęka, wszystko się nagrało
  3. 17-latek ożenił się z 51-latką. Jak wyglądają i jak im się wiedzie 18 lat później?
  4. Mocne słowa jednej z polskich fundacji. Ma dość. Po fali krytyki nie chce pomagać już zwierzętom
  5. Fotograf siedział sześć dni w lesie, żeby zrobić zdjęcia lampartom. Opłacało się, efekt jest powalający
  6. Pokazała zdjęcie syna z pierwszego i ostatniego dnia szkoły. Lata minęły, a przyjaciel pozostał
  7. Polski rząd podjął decyzję. Ważna informacja dla osób jadących za granicę

Źródło: facebook.com /Krakowskie.Towarzystwo.Opieki.nad.Zwierzetami/

Następny artykuł