zaniedbany pies
Źródło: facebook.com/Krakowskie.Towarzystwo.Opieki.nad.Zwierzetami

Zdjęcie zaniedbanego psa na polskim podwórku rozwścieczyło internautów. Wolontariusze odkryli przykrą prawdę

12 Listopada 2020

Pies, o którym mowa został dostrzeżony przez kogoś, kto postanowił poinformować o sytuacji w jednej z grup o zwierzętach. Pojawiły się głosy sugerujące, że zaniedbanie wynika z okrucieństwa właścicieli, jednak przedstawiciele Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami odkryli na miejscu smutną prawdę.

Pies, którego na miejscu zastali wolontariusze rzeczywiście nie miał najlepszych warunków do życia. Widać było, że był regularnie karmiony i pojony, ale jego klatka, mimo że miała zadaszenie i drewnianą podłogę, była potwornie zanieczyszczona. Piesek wszystkie swoje potrzeby załatwiał w środku i nikt po nim nie sprzątał. Wolontariusze z KTOZ zapukali więc do drzwi gospodarstwa, gdzie mieszkało zwierzę, by dowiedzieć się więcej.

Katarzyna Dowbor znów zmieniła czyjeś życie. Zrobiła piękną niespodziankę miłośniczce zwierzątKatarzyna Dowbor znów zmieniła czyjeś życie. Zrobiła piękną niespodziankę miłośniczce zwierzątCzytaj dalej

Zaniedbany pies na podwórku

Wolontariusze postanowili poznać prawdę u źródła. Z początku nikt nie otwierał, słychać było tylko szczekanie innych psów z wnętrza domu. W końcu zobaczyli kogoś za oknem i udało im się na migi pokazać, by podszedł do drzwi.

- Po dobrych kilku minutach drzwi otwiera nam starsza Pani, a przy jej nogach pałęta się niewielki kundelek z kawałkiem zapinki od łańcucha na szyi. Próbujemy ostro i „po inspektorsku” porozmawiać z Panią, ale okazuje się, że my mamy kłopot ze zrozumieniem tego, co Pani do nas mówi, a Pani chyba nie do końca rozumie, o co chodzi nam - czytamy w poście na Facebooku.

Okazało się, że starsza kobieta ma poważny problem z chodzeniem, a z racji wieku także z porozumieniem się. Inspektorom udało się także ustalić, że psy są w gospodarstwie dwa - jeden w kojcu, drugi normalnie przypięty do łańcucha zerwał się i jest w środku.

Kobieta próbowała wytłumaczyć, że nie może już zajmować się należycie zwierzakami, bo nie daje rady chodzić. Próbowała też oddać je komuś innemu, jednak nikt ich nie chce, a ona sama jest bezradna. Wtedy do rozmowy dołączyła inna, młodsza kobieta, która była w stanie lepiej przybliżyć inspektorom sytuację i okazała się synową starszej.

- Okazuje się, że pieski w gospodarstwie są cztery: jedna – trzynastoletnia - suczka mieszka w domu, widzimy ją - niewielki zwierz ma się wyśmienicie pomimo podeszłego wieku; drugi pies należy do jej syna, który ze względu na chorobę w tej chwili zająć się nim nie może; a dwa niewielkie pieski faktycznie należą do teściowej.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Suczka wbiegła pod koła rozpędzonego auta. Miała ważny apel do kierowców
2. Tak mieszka biskup na wsi: 21 hektarów i pałac za kilka milionów. Relacja rolnika
3. "Biedny owczarek, wskoczył do wody tylko dla rozrywki samolubnych właścicieli". Wstyd, jak zachowali się opiekunowie

Smutna prawda o psach

Według osób z Towarzystwa, wszystkie psy wyglądały dość dobrze i były prawidłowo zsocjalizowane. Okazało się, że mały piesek zamknięty w kojcu na podwórku został tam wysłany, gdyż kradł i gryzł buty sąsiadów, a jego siostra przypięta obok znalazła się tam z nieznanych powodów.

Inspektorzy spytali również młodszej kobiety, czemu nie może pomóc chorej teściowej w opiece nad psami. Kobieta wyjaśniła, że niestety sama teściowa wymaga stałej opieki, a to nie wszystko - w domu jest także dwójka małych dzieci. Zwyczajnie nie dawała sobie rady sama, a mąż całymi dniami pracuje na całą rodzinę.

- Rozglądamy się po gospodarstwie – widać, że się w nim nie przelewa, widać również, że nie na wszystko starcza czasu – ale gospodarze to normalni, zabiegani ludzie starający się wszystko ogarnąć – żadna patologia - czytamy w poście KTOZ.

W tej sytuacji Inspektorzy postanowili dogadać się z rodziną. Pieski starszej pani, jeden z kojca, drugi z łańcucha zostały zabrane przez KTOZ. Młode zwierzaki, Czaruś i Mikusia pojechały więc do Krakowa, gdzie za kilka tygodni spędzonych na socjalizacji będą mogły szukać nowych domów. Towarzystwo na koniec dzieli się morałem, który wielu z nas powinno wziąć sobie do serca - nie każde zaniedbanie wynika z okrucieństwa. W życiu zdarzają się bowiem najróżniejsze, przytłaczające sytuacje.

- Podsumowanie? Owszem – te psy nie mieszkały w dobrych warunkach, ale nie wynikało to ani z podłości właścicieli, ani z nikczemności opiekunów. Czasami bywa tak, że nie da się zrobić wszystkiego, zwłaszcza w sytuacji, kiedy w grę wchodzi nagła choroba. Czasami lepiej jest spokojnie po ludzku porozmawiać, a nie wzbudzać niepotrzebną nienawiść, czasami… nie oceniajmy książki po okładce, bo możemy komuś zwyczajnie zrobić krzywdę - wieńczą post wolontariusze.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Mieszkańcy przeżywają istne piekło. Mówią już o pladze, są małe, włochate i niewyobrażalnie niebezpieczne, koszmar w Wirginii
  2. W bezduszny sposób pozbył się niechcianego już psa. Wszystko zarejestrowały kamery, ogromny żal
  3. Nagle złodziej wyważył drzwi i rzucił się na kobietę. Reakcja psa pozostawia wiele do życzenia
  4. Zrozpaczona właścicielka wszędzie szukała psa. Nagle znalazł się na cudzym balkonie, porażający widok
  5. Policja zatrzymała podejrzanego, który zakopał psa żywcem w Lublinie. Wiadomo, kim on jest
  6. Artur Barciś stoczył walkę z koronawirusem. Wiemy, jak teraz czuje się uwielbiany aktor
  7. Chleb z cukrem, czyli gofry naszego dzieciństwa. Wiele osób urozmaicało kanapkę na swój własny sposób

źródło: facebook.com/Krakowskie.Towarzystwo.Opieki.nad.Zwierzetami

Następny artykuł