Terier
Źródło: facebook/TOZ Opole

Zuchwałe oszustwo pod Opolem. 77-latek próbował sprzedać zagłodzone psy na OLX. Wpadł przez żenująco głupi błąd

2 Lutego 2021

Pies w typie rasy jack russell terrier został wystawiony w anonsie na popularnym serwisie ogłoszeniowym. Autor rzekomo oferował zwierzę za darmo. To, co natychmiast przykuło uwagę członków opolskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, był fatalny wygląd czworonoga ze zdjęć. Na pierwszy rzut oka można było dostrzec, że pupil jest ewidentnie zagłodzony. Jedna z inspektorek postanowiła wcielić się w rolę osoby zainteresowanej adopcją zwierzaka. Wystarczył jeden telefon, by prawdziwe intencje bezczelnego "biznesmena" szybko wyszły na jaw.

W ostatnim czasie na popularnej stronie poświęconej zamieszczaniu ogłoszeń pojawił się anons dotyczący psa w typie teriera. Osoba oferująca bezpłatne oddanie czworonoga zamieściła także jego zdjęcie, które natychmiast zaalarmowało czujnych inspektorów TOZ Opole.

77-latek głodził psy w strasznych warunkach

Niczego niepodejrzewający właściciel teriera nie zastanawiał się nad konsekwencjami publikowania zdjęć swojego pupila na OLX'ie. Chociaż zwierzę wyglądało na wychudzone i zaniedbane, jego zdaniem kwalifikowało się do oddania w cudze ręce.

- Już na podstawie zdjęć było widać, że zwierzę jest wychudzone do tego stopnia, że można mu było policzyć żebra. Do tego stało na solidnym łańcuchu, jakim przyszpila się krowy. Zapaliła nam się czerwona lampka - zrelacjonowała Aleksandra Czechowska z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu podczas rozmowy z redaktorami Brzeg Nasze Miasto.

Inspektorka postanowiła skontaktować się z autorem ogłoszenia w celu omówienia szczegółów adopcji zwierzęcia. Podczas rozmowy telefonicznej okazało się jednak, że właściciel teriera nieco inaczej rozumie znaczenie określenia "za darmo". Zuchwały biznesmen, jak to określili go inspektorzy w poście na mediach społecznościowych, zażądał od zainteresowanej kobiety 1000 złotych za wychudzonego psa.

- Zadzwoniłam pod numer podany w ogłoszeniu. Mężczyzna, który odebrał, stwierdził, że pies jest do wzięcia od zaraz, ale za tysiąc złotych - dodaje Czechowska.

W środku nocy stajnia stanęła w ogniu. Niestety, nie wszystkie zwierzęta udało się uratowaćW środku nocy stajnia stanęła w ogniu. Niestety, nie wszystkie zwierzęta udało się uratowaćCzytaj dalej

Zdemaskowany oszust zaatakował inspektorów

Inspektorka, pod pretekstem zakupu psa, umówiła się na odbiór zwierzęcia w niewielkiej miejscowości pod Głogówkiem obok Kędzierzyna-Koźle. Na miejscu szybko wyszło na jaw, że oprócz suczki z ogłoszenia, właściciel hoduje jeszcze dwie inne psy w typie rasy jack russell terrier.

Działaczka opolskiego TOZ zrelacjonowała, że podczas rozmowy z mężczyzną było czuć od niego woń alkoholu. Inspektorka podejrzewa, że próba sprzedaży psów w sieci była sposobem na szybki zarobek w kryzysowej sytuacji finansowej.

- Sucza miała rok i prawdopodobnie była przygotowywana do rozrodu, ale gdy zabrakło pieniędzy, właściciel postanowił ją sprzedać. Na posesji znaleźliśmy jeszcze drugą suczkę, około 7-letnią, która rodziła wielokrotnie oraz półrocznego szczeniaka w kojcu. Ta rasa nie ma podszerstka, więc zwierzęta były kompletnie przemarznięte, starsza suczka spała zresztą na gołych cegłach. Dodatkowo psy były wychudzone, w kojcach zalegały od dawna niesprzątane odchody, a jedynym posiłkiem dla tych nieszczęśników był namoczony w wodzie chleb - czytamy opis dramatycznej sytuacji na stronie Brzeg Nasze Miasto.

Gdy mężczyzna zorientował się, że kobieta wcale nie jest zainteresowana kupnem, stał się agresywny. Próbował zniszczyć samochód działaczki, a jego żona usiłowała wyrwać jej telefon, którym dokumentowała interwencję. Na miejscu zjawili się policjanci z oddziału w Głogówku, którzy zapanowali nad rozwścieczonymi pseudohodowcami psów.

- Funkcjonariusze prowadzą czynności, a 77-latek może usłyszeć zarzut znęcania się nad zwierzętami. Grozi za to do 3 lat więzienia. Dodatkowo policjanci badają wątek prowadzenia nielegalnej hodowli - powiedział starszy aspirant Andrzej Spyrka z Komendy Powiatowej Policji w Prudniku.

Na całe szczęście uratowane suczki trafiły pod opiekę weterynaryjną. W najbliższym czasie zostaną poddane zabiegowi sterylizacji, którego koszty zostaną pokryte dzięki pomocy darczyńców. Najmłodszy zwierzak znalazł już stały dom, jednak reszta jego rodziny wciąż czeka na osoby gotowe do adopcji.

Zobacz zdjęcia:

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: brzeg.naszemiasto.pl

Następny artykuł