Postrzelony pies
Źródło: facebook/PSYjaciele

Śląsk: Ktoś wymyślił psu nieludzką karę. Wykorzystał go jako żywy cel, w ciele kundelka tkwi 5 kul

26 Stycznia 2021

Kundelek bez wyraźnych oznak życia został znaleziony 12 stycznia we wsi Gołkowice (woj. śląskie). Zwierzę leżało przy ulicy i nie poruszało się, dlatego początkowo podejrzewano, że zostało potrącone przez samochód. Po przewiezieniu do lecznicy okrutna prawda wyszła na jaw. Pies padł ofiarą zwyrodnialca, który oddał do niego ponad pięć strzałów. Śląska policja nadal poszukuje sprawcy okrutnego czynu.

Kundelek nazwany Monek znalazł się pod opieką jastrzębskiego stowarzyszenia Psyjaciele po tym, jak pewna osoba postanowiła zabawić się jego kosztem. Nieznany sprawca wcielił się w rolę snajpera i strzelał do psa niczym do żywej tarczy.Trafił aż pięć razy.

Kundelek trafił do kliniki ze śrutem w ciele

O tragicznym losie czworonoga poinformowali członkowie stowarzyszenia na swoim oficjalnym fanpage'u. To oni przed kilkoma tygodniami zainteresowali się poważnie rannym zwierzęciem i od tamtej pory stale monitorują jego stan zdrowia.

- Po prześwietleniu RTG okazało się, że mały ma pięć już zabliźnionych ran i śrut w ciele - wyjaśniali wolontariusze we wpisie.

Lekarze ustalili, że dwie z pięciu kul, które utkwiły w ciele Monka, są możliwe do wyciągnięcia. Kundelek miał przejść swój pierwszy zabieg 16 stycznia, jednak stan jego zdrowia na to nie pozwalał. Monek był za słaby i mógłby nie wybudzić się z narkozy. Operacja została więc przełożona na 22 stycznia, lecz i tego dnia niestety nie mogła się odbyć.

- W badaniach krwi wyszło, że piesek ma anemię. Więc musi nabrać sił, inaczej nie da rady. Trudno na razie powiedzieć, kiedy dojdzie do zabiegu - wyjaśniła Magdalena Smolorz, prezes stowarzyszenia w rozmowie z Jastrzębie-Zdrój Nasze Miasto. - Chodzi o pocisk, który utkwił w łapce i w okolicach kręgosłupa. Pozostałe trzy znajdują się bardzo blisko kluczowych organów, żeber, płuc, by ich wyciągnięcie było bezpieczne - dodaje pani Magdalena.

Kobieta chciała, by dziecko powiedziało „mamaKobieta chciała, by dziecko powiedziało „mama". Nie przewidziała reakcji swojego psa, płaczemy ze śmiechuCzytaj dalej

Trwają poszukiwania bezlitosnego oprawcy zwierząt

Pomimo chęci weterynarzy do przeprowadzenia zabiegu, kundelek musi na początku zebrać siły. Na obecną chwilę nie są oni w stanie stwierdzić, czy kule w ciele sprawiają, że kundelek cierpi z bólu. Z tego powodu prognozy na rekonwalescencję Monka oraz powrót do sprawności wciąż pozostają trudne do określenia.

Sprawa postrzelenia psa została zgłoszona oddziałowi policji w Wodzisławiu Śląskim. Po dziś dzień funkcjonariusze nie ujęli osoby, która dopuściła się tak okrutnego czynu na bezbronnym zwierzęciu.

Do stowarzyszenia Psyjaciele zgłaszają się mieszkańcy wsi Gołkowice i okolic, którzy także pragną pomóc w ustaleniu ewentualnych sprawców. Dzielą się swoimi przypuszczeniami, wskazując osoby posiadające wiatrówki i urządzające sobie strzelania.

- Wszystkie informacje przekazujemy policji, chcemy złapać tego zwyrodnialca. Jeśli ktoś ma jakiejś informacje, może do nas zadzwonić, gwarantujemy anonimowość - czytamy słowa prezes Psyjaciół na stronie Jastrzębie-Zdrój Nasze Miasto.

- Szukamy tego kata, bo szczerze wątpimy, by mały był jego jedyną ofiarą, bydlak na pewno bawi się w snajpera dalej.
Jeżeli Państwo mają jakieś info o podobnych przypadkach z okolicy, prosimy nam dać znać! Jeżeli ktoś mógłby nam pomóc nagłośnić tę sprawę, również prosimy o kontakt. Nie pozwólmy tej bestii zostać bezkarnym!!! - zaapelowali członkowie stowarzyszenia. Numer telefonu to 606 673 781.

Zobacz zdjęcie:

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

źródło: jastrzebiezdroj.naszemiasto.pl

Następny artykuł