krowy
Źródło: unsplash.com/Archie Fantom

Polska ubojnia oskarżona o skandaliczne rzeczy. Znęcano się nad krowami, chore sprzedawano na mięso

13 Stycznia 2021

Śledztwo w sprawie ubojni w Kalinowie ciągnie się już od początku 2019 roku. Jak mówiła styczniu 2020 roku Elżbieta Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce dla portalu farmer.pl, 5 osobom postawiono już wówczas zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Dziś śledztwo jest już zakończone.

Krowy z ubojni w Kalinowie miały być traktowane ze szczególnym okrucieństwem. Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie placówki, która miała sprzedawać mięso z chorych krów do sklepów, a ponadto zabijać bydło w nieludzkich warunkach. Śledztwo zostało zakończone po około 2 latach, a szczegóły są porażające.

Chore krowy z polskiej ubojni trafiały na stół?

Sprawę jakiś czas temu naświetlono w programie Superwizjer TVN. Co więcej, z reportażu wynika, że ubojnia w Kalinowie może być tylko jednym z wielu przypadków podobnego traktowania krów w całym kraju.

Chore zwierzęta z Kalinowa, które nie były w stanie już samodzielnie chodzić, miały być ciągnięte żywcem po ziemi za pomocą wyciągarki. Były do niej przyczepiane za rogi i pyski. Następnie mięso z chorego bydła miało trafiać na polskie stoły.

- Transportowane zwierzęta miały problemy z poruszaniem się, miały zwichnięte nogi lub były po porodach. Były one przewożone na leżąco, jedne na drugich. Podejrzani wyciągali bydło, ciągnąc za liny przymocowane do rogów, głowy nóg czy tułowia zwierzęcia. Powodowało to dodatkowe cierpienia zwierząt i okaleczenia - mówiła Elżbieta Łukasiewicz w rozmowie z farmer.pl.

Okazuje się, że ubojnia działała w ten sposób, gdyż zakładom nie opłaca się utylizacja chorych krów. Dużo bardziej opłacalne jest sprzedanie ich, jak gdyby były zdrowe.

- Z utylizacją jest tak, że niby jest jakaś rekompensata od gminy - dwieście, trzysta złotych. Ale jest jeszcze coś takiego, że krowa żyje, tak? To ani jej udusić, ani jej młotkiem, trzeba weterynarza zamówić, zastrzyk pięćset złotych. Kto będzie ładował pięćset złotych w złom, jak można go sprzedać za tysiąc handlarzowi - cytuje wypowiedź anonimowego informatora z Superwizjera SE.

Samotny pies zaczepiał każdą kobietę spotkaną na ulicy. Po 4 miesiącach powód wyszedł na jawSamotny pies zaczepiał każdą kobietę spotkaną na ulicy. Po 4 miesiącach powód wyszedł na jawCzytaj dalej

Kalinowo. Ubojnia oskarżona o znęcanie nad bydłem

Tak zwane leżaki, czyli krowy, które nie są w stanie już samodzielnie się poruszać, zazwyczaj trafiają do zakładów pod osłoną nocy. W ten sposób nie wzbudzają niczyich podejrzeń. Jak informuje SE, w zakładzie w Kalinowie ciągnięto je po ziemi za rogi i pyski przyczepione do wyciągarki.

- Przyznam szczerze, że jestem poruszony i nawet wstrząśnięty, bo nie wyobrażałem sobie i nie wyobrażam sobie, że w polskiej rzeźni taka sytuacja może mieć miejsce. Pierwszy moment jest już karygodny, to wywlekanie zwierząt z pojazdu. Niedozwolone jest ciągnięcie zwierząt z pojazdu w jakikolwiek sposób, czy to używając podnośników, czy ciągnąc za kończyny, za rogi. To jest niedozwolone prawem - mówił dla Superwizjera prof. Roman Kołacz, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce postawiła zarzuty związane ze sprzedażą mięsa z chorych krów 9 osobom, w tym właścicielowi ubojni, osobom zabijającym bydło, dostawcom i weterynarzom. Jak podaje SE, przedstawiciele prokuratury poinformowali, iż 3 z oskarżonych osób przyznały lub częściowo przyznały się do popełnienia zarzucanych im czynów, pozostałe 6 się nie przyznaje.

- W toku śledztwa przedstawiono im zarzuty znęcania nad zwierzętami połączonego ze szczególnym okrucieństwem, oszustwa połączonego z naruszeniem ustawy o ochronie zwierząt i zwalczaniu chorób zakaźnych oraz niedopełnienia obowiązków i poświadczenie nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej - cytuje prokuraturę w Ostrołęce SE.

Śledztwo prowadzone przez prokuraturę zostało zakończone, a sprawa trafiła do sądu. Wszystkim oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

źródło: se.pl, farmer.pl

Następny artykuł