koza matylda
Źródło: facebook/Biuro Ochrony Zwierząt

Zielona Góra. Mężczyzna usiłował wrzucić kozę na grill. Na ucztę zaprosił sąsiadów

13 Lipca 2020

Koza cudem wywinęła się śmierci. Mieszkaniec Zielonej Góry znęcał się nad zwierzęciem i chwalił się w okolicy, że planuje je przerobić na smaczny kąsek z grilla. Mężczyzna ma na swoim koncie więcej przewinień związanych z dręczeniem zwierząt.

Koza trafiła pod opiekę Biura Ochrony Zwierząt (BOZ) w Zielonej Górze po tym, jak jej właściciel pochwalił się okolicznym sąsiadom, że planuje ją zgrillować. Po przyjeździe na miejsce, inspektorzy znaleźli ciężko zranione zwierzę. Byli przerażeni, koza była poważnie ranna i przetrzymywana w skandalicznych warunkach. Gdyby nie interwencja z ich strony, w każdej chwili mogłoby dojść do tragedii.

Znaleźli porzucone w lesie szczeniaki. Nie było przy nich matki, maluchy nie miały co jeśćZnaleźli porzucone w lesie szczeniaki. Nie było przy nich matki, maluchy nie miały co jeśćCzytaj dalej

Udomowiona koza miała stać się przysmakiem z grilla

Właściciel dopuścił się czynu zabronionego, wykazując się przy tym szczególnym okrucieństwem. Przed tym, jak zdecydował wrzucić zwierzę na rożen, zadał mu cios siekierą w głowę i pozostawił na pewną śmierć. Świadkowie zdarzenia byli zszokowani, jednak od razu wezwali odpowiednie służby i zabrali zranione zwierzę pod swoją opiekę do czasu przyjazdu inspektorów. BOZ zorganizował kozie natychmiastowy transport oraz specjalistyczną pomoc weterynaryjną, aby w jak najszybszym czasie wróciła do pełni sił.

Koza, która otrzymała imię Matylda, przeszła szereg zabiegów operacyjnych. Lekarz weterynarii był wstrząśnięty bezmiarem bestialstwa - napisało na Facebooku Biuro Ochrony Zwierząt. Weterynarze musieli przeszyć zwierzęciu powiekę, usunąć uszkodzoną kość łuku brwiowego oraz ropień na nodze. Rekonwalescencja Matyldy może zająć dużo czasu, jednak specjaliści dają jej duże szanse na wyzdrowienie. Obecnie 2-letnia koza przyjmuje antybiotyki i znajduje się pod stałą obserwacją specjalistów. Nie wiadomo jednak, czy zwierzę będzie widzieć.

Dzisiaj grzeje: 1. Przerażeni właściciele zorientowali się, że nie ma ich ślepego i głuchego jamnika. Zwierzę wpadło do studzienki
2.Dlaczego kot podgląda mnie w toalecie? Wcale nie ma złych intencji

Właściciel to recydywista

Jak wynika z dochodzenia Biura Ochrony Zwierząt, ówczesny właściciel kozy popełnił wcześniej inne przestępstwa z udziałem zwierząt. Ten sam mężczyzna został posądzony o doprowadzenie do śmierci bobra, którego traktował jak swoją maskotkę i niewiele się przejmując, spacerował z nim po Trzebiechowie. Po zgłoszeniu sytuacji, zwierzę zostało mu odebrane przez organizację, jednak wskutek odwodnienia i przegrzania, bóbr rozstał się z życiem. Krążą również plotki, że trzymał psy w beczkach. Co wydaje się najbardziej szokujące, mężczyzna był uznawany w okolicy za autorytet w dziedzinie tresury psów. BOZ poinformował na swoich platformach społecznościowych, że wytoczy mężczyźnie proces sądowy i tym razem nie dopuści, aby uniknął kary za tak skandaliczne czyny i ponownie skrzywdził niewinne zwierzę.

Trzymamy kciuki za Matyldę i nie możemy się doczekać, kiedy rozpocznie swoje drugie życia w bezpiecznych warunkach z dala od niebezpieczeństwa.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Kociak wygląda, jakby go namalował Picasso. Internauci oszaleli na jego punkcie
  2. Niesamowity duet, śpiewa razem z krową. Jest wideo
  3. Rabowali domy, byli nieuchwytni. Wpadli przez małego owczarka niemieckiego
  4. Milioner zamienił rzeźnię w schronisko dla psów. Wydał całą fortunę na pomoc dla zwierzaków
  5. Mariola Bojarska-Ferenc apeluje o rozsądną opiekę nad zwierzętami. "Pies to nie zabawka"
  6. Kolosalne rozczarowanie na Warmii i Mazurach po wyborach. Liczby mówią wszystko

Źródło: o2.pl

Następny artykuł