Konie
Źródło: youtube/Maciej Kraśnicki

Awantura o konie z Morskiego Oka nadal trwa. Protesty przeradzają się w rękoczyny, aktywiści nie ustają w walce o prawa zwierząt

13 Listopada 2020

Konie zmuszane do przewożenia turystów na trasie do Morskiego Oka nieprzerwanie znoszą katusze. Od burzliwego protestu przeciwko okrutnej praktyce wykorzystywania zwierząt minęło 6 lat, lecz aktywiści nie zamierzają się poddać. Przypominają, do czego doprowadziła konfrontacja z fiakrami w 2014 roku.

Konie na trasie do Morskiego Oka traktowane są jak towar wymienny, który po okresie 11 miesięcy zostaje przekazany do rzeźni. Tak wynika z wypowiedzi Anny Plaszczyk - ekspertki należącej do Fundacji Viva!, która od 6 lat walczy z Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Aktywistka zapewnia, że nie spocznie w walce i będzie walczyć o poprawę losu eksploatowanych zwierząt.

Przyjacielski corgi zatrzymuje się, by przytulić każdego psa, którego spotka. Zdjęcia absolutnie rozczulająPrzyjacielski corgi zatrzymuje się, by przytulić każdego psa, którego spotka. Zdjęcia absolutnie rozczulająCzytaj dalej

Konie wciąż padają na trasie do Morskiego Oka

Decyzja o wykorzystywaniu koni zaprzęgniętych do dorożek w celu przewozu turystów na trasie do Morskiego Oka od wielu lat budzi kontrowersje. Temat regularnie pojawia się w mediach, w szczególności w okresach ferii zimowych oraz wakacji. W tym czasie sieć zalewana jest amatorskimi nagraniami, które dokumentują wyjątkowo przykry widok z podnóża polskich gór.

Przepełnione, uginające się pod ciężarem turystów bryczki są ciągnięte przez ewidentnie wyczerpane zwierzęta. Wielu miłośników pieszych wycieczek na łonie przyrody miało nieszczęście stać się świadkami sceny, gdy przemęczone do granic możliwości konie mdlały z wycieńczenia na trasie. Obrazy cierpienia niewinnych zwierząt poruszyły serca Polaków, którzy wyrazili swój sprzeciw wobec transportu konnego w Morskim Oku.

Protesty czy inicjatywy społeczne wciąż nie przyniosły spodziewanego efektu. Władze Tatrzańskiego Parku Narodowego nie chcą zrezygnować z dorożek. Stanowczo bronią swojego zdania i nie zamierzają przerwać tego procederu, pomimo licznych dowodów na zaniedbanie oraz znęcanie się nad zwierzętami przez ich właścicieli.

Anna Plaszczyk z organizacji Viva!, która od 2014 roku pozostaje czynnie zaangażowana w pomoc potrzebującym zwierzętom, jest przekonana, iż transport konny w polskich górach jest lukratywnym biznesem, dlatego władze nie chcą z niego zrezygnować.

- Rozmowy z Tatrzańskim Parkiem Narodowym utknęły wiele lat temu w martwym punkcie i mam wrażenie, że to się nie zmieni. Park zarabia na tym transporcie około miliona zł rocznie z licencji wydawanych wozakom na transport konny do Morskiego Oka. To znaczna część budżetu parku – mówi w rozmowie z OKO.press aktywistka.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Czy zwierzęta potrafią przewidzieć śmierć? Wstrząsające nagranie z hodowli świń nie pozostawia złudzeń, aż chce się płakać
2. Wyszła na pole i dokonała przerażającego odkrycia. Policja natychmiast zajęła się sprawą
3. Weterynarz zdębiał, gdy zobaczył kota. Przez 30 lat pracy nigdy takiego nie widział

Aktywiści nie dają się zastraszyć

Organizacje walczące o ochronę zwierząt nie składają broni i dzielnie walczą o poprawę warunków pracy koni na trasie do Morskiego Oka. Fundacja Viva! przypomina o proteście w ich obronie, który został zorganizowany w 2014 roku. Pokojowa walka o likwidację transportu konnego w Tatrach przerodziła się w ostrą wymianę zdań oraz przepychanki. Musiała interweniować policja.

Anna Plaszczyk, pomimo długich lat niekończącego się sporu, nie potrafi być obojętna na los pokrzywdzonych zwierząt w Polsce. W wywiadzie z Dzień Dobry TVN przyznaje, że "wszystko, co robi, robi po to, żeby one nie cierpiały". Jedną z jej ostatnich inicjatyw, która została przeprowadzona jako symboliczny akt protestu, było ciągnięcie rzeźby umierającego konia po trasie prowadzącej do Morskiego Oka.

Jak podaje Oko.press, statystycznie wszystkie zwierzęta wykorzystywane w transporcie konnym mają być wymieniane co 5 lat. Niestety, część z nich nie dożywa końca swojej pracy.

- W 2014 roku konie wycofywane z trasy do Morskiego Oka pracowały na niej średnio 19,9 miesiąca. W 2012 te, które trafiały do rzeźni, pracowały tam średnio zaledwie 11 miesięcy. Z analizy danych Polskiego Związku Hodowców Koni (PZHK) wynika, że od stycznia 2012 do połowy czerwca 2013 roku do rzeźni trafiły 44 konie pracujące w tym miejscu – w tym zwierzęta cztero- i pięcioletnie, czasami po zaledwie kilku miesiącach pracy na trasie. W tym okresie trzy konie umarły, w tym dwa w sierpniu, czyli w szczycie sezonu. Średni czas pracy koni zabitych w rzeźni wynosił 10,8 miesiąca. W 2014 roku średni czas pracy zwierząt wycofywanych z trasy skrócił się z 28 miesięcy w 2013 roku do zaledwie 19,9 miesiąca - czytamy na OKO.press.

ZOBACZ WIDEO:

W jakim wieku szczenię jest gotowe do adopcji? Wyjaśniamy, kiedy odebrać pieska z hodowliW jakim wieku szczenię jest gotowe do adopcji? Wyjaśniamy, kiedy odebrać pieska z hodowliCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Kobieta spojrzała na test ciążowy i była pewna. Winny jest jej kot
  2. W bezduszny sposób pozbył się niechcianego już psa. Wszystko zarejestrowały kamery, ogromny żal
  3. Zostawiła niemowlę z kotem i wyszła tylko "na minutkę". Widok, jaki zastała po powrocie sprawił, że dech zaparło jej w piersi
  4. Polscy ekolodzy biją na alarm. Zwierzęta giną w zastraszającym tempie, niedługo nie będziemy mogli ich już nigdy zobaczyć
  5. Dlaczego kot ma kieszonki w uszach? Niewielu wie, jaka jest ich prawdziwa funkcja, oto rozwiązanie zagadki
  6. Seweryn z “Rolnik szuka żony” zdradził poważne zamiary wobec swojej wybranki. Padły osobiste słowa w kierunku Marleny
  7. Smakowite śniadanie w parę chwil, maślane drożdżówki jak u babci. Posypane kruszonką i niesamowicie pyszne

źródło: oko.press, dziendobry.tvn.pl

Następny artykuł