kojot na pontonie
Źródło: instagram.com/ wrsosaskatchewan

Uratował małego kojota od utonięcia. Dryfowali razem pontonem przez 10 dni

27 Lipca 2020

Kojot wpadł do rwącej rzeki. Mężczyzna spływający pontonem z nurtem usłyszał jego piski i cichutkie szczeknięcia. Nie mógł jednak dostrzec ich źródła. W końcu, gdy zobaczył końcówkę pyszczka zwierzaka, wystającą z wody zrozumiał, że malec potrzebuje pilnej pomocy. Wyłowił go, jednak zwierzak nie oddychał. Ratownik przystąpił do reanimacji.

Kojot, po kilku minutach sztucznego oddychania wrócił do życia. Mężczyzna i zwierzę byli jednak wyziębieni i mokrzy. Turysta postanowił przycumować do brzegu, by rozpalić ognisko i ogrzać małego drapieżnika. Postanowił nadać swojemu nowemu towarzyszowi podróży imię Yip Yip ze względu na wydawane przez niego dźwięki. Zwierzę czuło więź z mężczyzną, który uratował mu życie, nakarmił i zapewnił ciepło. Justin nie chciał porzucać dopiero co uratowanego szczeniaka na pastwę losu, postanowił zabrać go w dalszą drogę i przekazać instytucji pomagającej dzikim czworonogom.

Suczka przez całe życie mieszkała w klatce. Nagrano moment, gdy po raz pierwszy wyszła na trawęSuczka przez całe życie mieszkała w klatce. Nagrano moment, gdy po raz pierwszy wyszła na trawęCzytaj dalej

Kojot zaufał swojemu wybawcy

Para rozpoczęła 10 dniową podróż do cywilizacji. Mężczyzna nie miał zasięgu w swoim telefonie, nie mógł więc wezwać pomocy dla futrzaka. Kojot szybko przyzwyczaił się do swojego opiekuna. Już pierwszego dnia spał w jego plecaku. Turysta pozwalał mu chodzić wolno po pontonie, jednak zwierzę nie miało zamiaru oddalać się od niego za bardzo. Być może myślał, że jego nowy opiekun to jego zagubiony rodzic. Po kilku dniach wspólnej podróży, Justinowi udało się dodzwonić do żony. Kobieta zaczęła szukać instytucji, która mogłaby pomóc Yip Yipowi. Fundacje odsyłały ją do kolejnych placówek, aż w końcu udało jej się ustalić, że opiekę nad malcem przejmie Wildlife Rehabilitation Society of Saskatchewan. Mężczyzna nie chciał rozstawać się z przyjacielem, jednak był świadomy tego, że nie zna się na wychowywaniu i leczeniu drapieżnych psowatych.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Z ostatniej chwili: Nie żyje Marian Czajkowski
2. 5 łatwych komend, których możesz nauczyć psa. Co pies powinien umieć robić?
3. Zdjęcie zwierzęcia wyrzuconego na plażę odbiera mowę. Nikt nie ma pojęcia, czym jest

Szczeniak trafił do organizacji pomagającej dzikim zwierzętom

W placówce kojot został nakarmiony i napojony, przebadał go lekarz, który nie stwierdził żadnych poważnych urazów. Postanowiono zapewnić futrzakowi czas, by mógł się uspokoić i zapomnieć o traumatycznym doświadczeniu. Gdy zwierzak trochę podrośnie wróci na łono natury. Weterynarze oraz pracownicy placówki są pewni, że świetnie poradzi sobie w dziczy. Liczą też na to, że nie zapomni o dobroci okazanej mu przez ludzi. Podkreślają jednak, że udomowienie kojota, choć możliwe stwarza wiele zagrożeń dla ludzi. Zachowanie dzikiego drapieżnika jest nieprzewidywalne, nie można przedstawić żadnej gwarancji, że w pewnym momencie nie rzuciłby się na człowieka, lub inne zwierzę. Justin cieszy się jednak, że Yip Yip jest bezpieczny. Podzielił się z pracownikami placówki kilkoma zdjęciami ze wspólnej podróży.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Wyświetl ten post na Instagramie.

We have a really amazing coyote pup rescue story to share today! ???? Our caller Justin was on a multi-day raft trip down the Red Deer and South Saskatchewan Rivers when he heard a commotion coming from somewhere along the shoreline. He said it sounded like a dog fight so he parked his raft and hiked up to a higher elevation to investigate. However, he wasn’t able to see anything so he went back to his raft to go fishing. While he was fishing, he heard something in the water squeak - and that’s when he saw some sort of animal swimming in the river! It’s nose was barely above the water and the water was so dark and murky that Justin couldn’t initially tell what kind of animal it was. Justin tried to reach for the animal but ended up falling in the freezing cold water as well. Luckily, Justin was somehow able to locate the animal - a coyote pup! - in the water AND catch his raft before it floated away for good! Unfortunately, when Justin brought the animal back to his raft, the little coyote pup was unconscious and didn’t seem to be breathing. The pup was lucky yet again as Justin had experience with CPR and was able to do a modified Heimlich manoeuvre by pushing on its belly. After a few pushes, water squirted out of the coyote’s nose and he was breathing again! As Justin was rafting and had limited service over the next 10 or so days, he kept the coyote with him and cared for him the entire time! Justin ended up naming the little guy YipYip and took really good care of him throughout the trip. Eventually, Justin was able to find a place where he could get service and call his wife for advice. Initially, they contacted organizations in Ontario and Manitoba, before they connected with the Swift Current SPCA who got him in touch with us! Our amazing volunteer Samantha in Swift Current helped coordinate the transfer and now YipYip is with our wonderful rehabber Melanie. He will be taken care of until he is old enough to be returned to the wild! If it wasn’t for the wonderfully caring Justin, little YipYip would have perished in the river. To use this content, media outlets must contact Naomi@tmx.news

Post udostępniony przez Wildlife Rehab Society of Sask (@wrsosaskatchewan)

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Zenon Martyniuk błaga o pomoc. Liczy się każde wsparcie, sytuacja jest dramatyczna
  2. Trudno powstrzymać uśmiech na widok psiaka Gomy. Wygląda jak miniaturowa owca
  3. Oświadczył się plastikowej lalce, niedługo będzie ślub. Wspólne zdjęcia wbijają w fotel
  4. Mocne słowa jednej z polskich fundacji. Ma dość. Po fali krytyki nie chce pomagać już zwierzętom
  5. Fotograf siedział sześć dni w lesie, żeby zrobić zdjęcia lampartom. Opłacało się, efekt jest powalający
  6. Pokazała zdjęcie syna z pierwszego i ostatniego dnia szkoły. Lata minęły, a przyjaciel pozostał
  7. Wspólne wyjście na plażę to dla nich "obciach". Tysiące polskich kobiet przeżywa rozczarowanie

Następny artykuł