kot Felix
Źródło: unsplash/Taylor Harper

Kobieta nastawiła pranie. Po godzinie usłyszała z bębna przeraźliwe miauczenie, finał okazał się tragiczny

7 Stycznia 2021

Kobieta zamieszkująca stan Minnesota w Ameryce doprowadziła do tragedii, której można było uniknąć. Roczny kot imieniem Felix wskoczył do bębna pralki tuż przed tym, jak Stefani Carroll-Kirchoff włączyła pranie. Zwierzę spędziło w środku rozgrzanej maszyny blisko godzinę, walcząc o życie. Niestety, w nieszczęśliwym wypadku doznał poważnych obrażeń, między innymi tracąc wzrok.

Kobieta opiekująca się rocznym kociakiem nazywanym Felix zapewne do końca życia nie wybaczy sobie, że spuściła swojego pupila z oczu na zaledwie kilkanaście minut. W tak krótkim czasie doszło do nieszczęśliwego wypadku, który odcisnął piętno na życiu zwierzęcia i całej jej rodziny.

Kobieta wyprała kota w pralce

Stefani Carroll-Kirchoff z Minnesoty opowiada, że pewnego dnia poczyniła przygotowania, aby nastawić w pralce brudne pranie. Kiedy bęben maszyny był już zapełniony po brzegi, kobieta nastawiła odpowiedni program i wyszła z pomieszczenia.

Wtedy jeszcze Amerykanka nie zdawała sobie sprawy, że tuż przed uruchomieniem maszyny do środka pralki wskoczył biało-czarny mruczek. Felix musiał wykorzystać roztargnienie swojej właścicielki i ukradkiem wślizgnął się między ubrania przeznaczone do wyprania. Biedny zwierzak nie wiedział, że za wykręcenie niewinnego psikusa przyjdzie mu zapłacić wysoką cenę.

- Nie wiem, jak udało mu się wskoczyć. Wcześniej sprawdzałam, czy w pralce nie ma kota - zapewniała właścicielka Felixa we wpisie, który pojawił się w mediach społecznościowych 19 czerwca.

Na nieszczęście dla Felixa Stefani wybrała program, który docelowo miał trwać ponad godzinę. Przez cały ten czas kot pozostawał uwięziony wewnątrz maszyny wypełnionej wrzątkiem i trującymi substancjami. Z każdym obrotem bębna doznawał coraz poważniejszych obrażeń ciała.

Skandal. Znaleziono kundelka przywiązanego do drzewa, obrożę miał spiętą trytytką. Skandal. Znaleziono kundelka przywiązanego do drzewa, obrożę miał spiętą trytytką. "Nie miał szans, żeby się oswobodzić"Czytaj dalej

Niefortunny finał

Kiedy pranie dobiegało już końca, Stefani usłyszała odgłosy wydobywające się z bębna pralki, które sprawiły, że po plecach przeszły jej dreszcze. Gdy rozpoznała wśród nich miauczenie swojego pupila, wiedziała już, że doszło do straszliwej pomyłki. Kobieta natychmiast wyłączyła urządzenie i otworzyła drzwiczki. Jej podejrzenia okazały się być prawdziwe. W środku znajdował się ledwo żywy kot.

- Płakała tak strasznie, że nie mogłam zrozumieć, co do mnie mówi. W końcu zrozumiałam, że Felix został wyprany w pralce - wspomina w rozmowie z Fox News córka właścicielki, Carroll McCullough.

Właścicielka Felixa od razu zawiozła go na pogotowie dla zwierząt, gdzie weterynarze stoczyli istną walkę, by uratować poturbowane stworzenie. Jak wynikało ze wstępnej diagnozy przeprowadzonej w klinice, kot doznał poważnego wstrząsu mózgu. Płyn dostał się do jego płuc. Ponadto stracił też wzrok, choć najprawdopodobniej tymczasowo.

- Nigdy sobie tego nie wybaczę. On jest miłością naszego życia. Słodki, kochany Feliksie - kochamy cię bardziej, niż możesz sobie wyobrazić - brzmiało wyznanie właścicielki Felixa.

Jak donosi Fox News, kot ostatecznie odzyskał wzrok i po pewnym czasie zaczął samodzielnie jeść. To prawdziwy cud, że udało mu się przeżyć tę blisko godzinną torturę. Tragiczna historia, jaka rozegrała się w życiu Stefani i jej rodziny niech będzie przestrogą dla wszystkich nierozważnych właścicieli zwierząt, którzy niewystarczająco przykładają uwagę do tego, co dzieje się z ich podopiecznymi. Być może na następny raz, gdy będą robić pranie, przypomną sobie o losie, jaki spotkał biednego mruczka z Minnesoty.

Zobacz wideo:

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: tvn24.pl

Następny artykuł