Owczarek
Źródło: unsplash/Dustin Bowdige

Mochy: Zaskakujący finał sprawy 11-latka pogryzionego przez owczarki. Czy właściciele unikną kary?

9 Stycznia 2021

O tragedii, jaka spotkała 11-letniego z Moch (woj. wielkopolskie) dowiedziała się cała Polska w listopadzie zeszłego roku. Dziecko stało się ofiarą luźno puszczonych psów w typie owczarka niemieckiego, które zaatakowały go na terenie boiska szkolnego. Chłopiec doznał poważnych obrażeń głowy oraz pleców, dlatego musiał przejść operację. Choć policji udało się ustalić tożsamość właścicieli agresywnych zwierząt, wszystko wskazuje na to, że postępowanie zostało zakończone.

11 listopada 2020 roku około godziny 18 doszło do tragicznej napaści na 11-letniego mieszkańca gminy Przemęt. Chłopiec został brutalnie zaatakowany przez dwa czworonogi w typie rasy owczarek niemiecki, które właściciel spuścił ze smyczy i pozwolił, by biegały swobodnie po okolicy.

Dziecko z ciężkimi obrażeniami trafiło do szpitala

O szokującym incydencie informowaliśmy w połowie listopada. Wtedy to na terenie boiska sportowego w Mochach, skąd nastoletni chłopiec wracał do szatni po odbytym treningu piłki nożnej, doszło do wstrząsającej tragedii.

- Chłopiec wracał z treningu piłkarskiego ze swoimi kolegami i z trenerem - ustaliła reporterka Polsat News Sylwia Cybulska. - Chłopiec zauważył coś niepokojącego i cofnął się. Okazało się, ze pod schodami prowadzącymi do obiektu sportowego stworzyły legowisko. Wtedy zwierzęta zaatakowały - czytamy dalej.

Trener próbował odgonić psy, jednak te rzuciły się na dziecko i dotkliwie je pogryzły. Świadkowie zdarzenia natychmiast wezwali na miejsce Zespół Ratownictwa Medycznego.

Dziecko trafiło do szpitala w Poznaniu z ranami szarpanymi pleców i tyłu głowy, gdzie udzielono mu pomocy. Przez cały czas pozostawało przytomne, dlatego od razu zawieziono je na salę operacyjną. Zabieg przebiegł bez komplikacji, a stan chłopca oceniono na stabilny.

Chcesz pomóc, a tylko szkodzisz. Jak uniknąć najczęściej popełnianych błędów, by nie krzywdzić zwierząt?Chcesz pomóc, a tylko szkodzisz. Jak uniknąć najczęściej popełnianych błędów, by nie krzywdzić zwierząt?Czytaj dalej

Postępowanie umorzono

Dwa psy w typie owczarek niemiecki zostały zabezpieczone i przewiezione do schroniska w Zielonej Górze. Ich właściciel został ustalony już następnego dnia.

- To mieszkaniec gminy Wolsztyn. Po nagłośnieniu sprawy w mediach z policjantami skontaktowała się jego żona. Kobieta podejrzewała, że odłowione w Mochach zwierzęta mogą należeć do nich - informował po zdarzeniu asp. sztab. Wojciech Adamczyk, oficer prasowy policji w Wolsztynie.

Od zdarzenia minęły już niemal 2 miesiące, jednak finał sprawy wciąż pozostawał tajemnicą. Reporterzy TVN24 postanowili spytać, jak przebiega dalsza część postępowania przeciwko właścicielowi agresywnych czworonogów. Okazuje się, że zostało ono zakończone.

- Zostało umorzone. Z naszych ustaleń wynika, że nie zostały wyczerpane znamiona artykułu 157 Kodeksu karnego, który dotyczy spowodowania średniego uszczerbku na zdrowiu. W związku z tym automatycznie ta sprawa zostaje skierowana do wydziału, który rozpatrzy ją już pod kątem wykroczenia - tłumaczy w rozmowie z portalem TVN24.pl rzecznik wolsztyńskiej policji. - Podejrzewam, że właściciel psów może usłyszeć zarzut z artykułu 77 Kodeksu wykroczeń. Wówczas groziłaby mu kara grzywny. Rodzice chłopca mogą się domagać odszkodowania w postępowaniu cywilnym przed sądem.

Na obecną chwilę pozostaje na jedynie śledzić dalszy rozwój wydarzeń. Za wykroczenie - niedopilnowanie psów - właścicielowi psów grozi kara ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych lub kara nagany. Mamy nadzieję, że właściciel zwierząt, który jest odpowiedzialny wyrządzonej krzywdy, poniesie odpowiedzialność za lekkomyślne wypuszczanie psów poza teren prywatny.

Artykuły polecane przed redakcję Świata Zwierząt:

Źródło: epoznan.pl

Następny artykuł