Agresywny amstaff
Źródło: mazowiecka.policja.gov.pl/Straż Miejska w Mławie

Mława. Amstaff zaatakował kobietę i jej teriera. Po 2 tygodniach wiadomo, kto jest właścicielem agresywnego psa

16 Grudnia 2020

W Mławie doszło do tragedii w biały dzień. Pod koniec listopada pies w typie amstaffa zaatakował kobietę oraz jej teriera. W końcu udało się ustalić, kto jest właścicielem agresywnego czworonoga. Teraz mężczyzna usłyszał zarzuty o niezachowaniu środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia.

Policja przez 2 tygodnie poszukiwała właściciela amstaffa, który atakował inne czworonogi. Agresywne zwierzę budziło postrach wśród mieszkańców Mławy, którzy to bali się wyjść ze swoimi czworonogami na spacer. W ostatni poniedziałek, 14 grudnia poszukiwany przez policję właściciel psów zgłosił się na komisariat. 34-letni mieszkaniec powiatu mławskiego stanie teraz przed sądem.

Właściciel amstaffa zgłosił się na policję

- Zdarzenie miało miejsce 1 grudnia, w pobliżu Alei Świętego Wojciecha. Agresywny pies typu amstaff został odnaleziony i złapany przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej, po czym zwierzę przetransportowano do lecznicy weterynaryjnej - pisze mławska policja na stronie mazowiecka.policja.gov.pl.

Dzień wcześniej niebezpieczne zwierzę zaatakowało kobietę oraz wyprowadzanego na smyczy małego teriera. Choć właścicielka szczęśliwie nie doznała żadnych obrażeń, to tego samego nie da się powiedzieć o jej pupilu. Mały terier został dotkliwie pogryziony przez amstaffa. Poranionego amstaffa trzeba było uśpić.

-Właścicielem okazał się 34-letni mieszkaniec pow. mławskiego. Usłyszał zarzuty niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Sprawa zostanie skierowana z wnioskiem o ukaranie do sądu - relacjonuje policja.

Suczka i jej szczeniaki porzucone w worku na pustkowiu. Leżały na drodze, miały ogromne szczęścieSuczka i jej szczeniaki porzucone w worku na pustkowiu. Leżały na drodze, miały ogromne szczęścieCzytaj dalej

I dodaje:

- Pies powinien być wyprowadzany na spacer w taki sposób, by nikomu nie zagrażał, nikogo nie straszył, nie zakłócał spokoju. Zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt „Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna”. Ponadto utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną wymaga zezwolenia wydanego przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) - czytamy dalej.

Właściciel amstaffa stanie przed sądem

Za te wszystkie popełnione wykroczenia pewne już jest, że sprawca będzie podlegał karze aresztu lub grzywny. Właściciel amstaffa zachował się w sposób nieodpowiedzialny, pozwalając psu rasy agresywnej na swawolne bieganie po mieście. Gdyby czworonóg miał chociaż kaganiec, sprawa nie wymknęłaby się aż tak bardzo spod kontroli i nie doszłoby do tragedii.

- Zgodnie z prawem (art. 77 Kodeksu wykroczeń). § 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany. § 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany - pisze policja na swojej stronie.

Artykuły polecane przez redakcję Świata Zwierząt:

źródło: mazowiecka.policja.gov.pl, se.pl

Następny artykuł